-
Sesja jak to sesja... Pewnie przywykliśmy do tego że zwykle coś się dzieje, koalicja ściera się z opozycją, a wójt udaje że go to nie dotyczy i tylko połaja tych ostatnich, sypiąc dobrymi radami.
Myślicie że dzisiaj było inaczej? Przypuszczam że tak jednak nie myślicie.
Ale żebyście mieli o czym myśleć, napiszę Wam co na sesji budżetowej się działo.
Kilka minut po 14-tej, w sali WDL w Lipnicy Dolnej, 13 radnych rozpoczęło obrady.
Bardzo sprawnie i w nakazanym terminie przyjęto plan pracy tak samej Rady jak i jej Komisji.
Także bezproblemowo przyjęto plan pracy nad budżetem.
Następnym a zarazem najważniejszym punktem 36 Sesji było uchwalenie budżetu.
Coraz większy deficyt w gminnej kasie łatany jest kredytami zaciąganymi nie tylko na inwestycje, - co może nie dziwić jeśli do tych inwestycji możemy pozyskać dotacje, ale kredyt jest przewidziany także na bieżącą działalność i to w niebagatelnej wysokości, bo ponad dwa miliony złotych!
Oczywiście reforma oświaty przeprowadzona według planu wójta Klimka miała przynieść oszczędności, a tymczasem wzrost nakładów na ten dział jest tak wysoki, że ani inflacja ani wzrost płac ich nie usprawiedliwiają.
Zatem coraz mniej środków finansowych przeznacza się na inwestycje, a coraz więcej na obsługę zadłużenia. Nie muszę chyba dodawać że kredyt też kosztuje, zatem inwestycja wykonana tylko z kredytu jest w ostatecznym rozrachunku droższa o koszt kredytu.
Radny Gromala po analizie projektu budżetu, skorelował jego zapisy do budżetu Miasta i Gminy Wieliczka i Gminy Gnojnik.
Chodziło o podejście na dwa sposoby. Wieliczka to gmina z dużym budżetem i dobrymi dochodami, a Gnojnik jest gminą niemal porównywalną z naszą, mającą więcej wydatków choćby na oświatę. W obydwu gminach niedawno oddano do użytku boiska Orlik.
Wydawać by się mogło iż taka Wieliczka mając większy budżet i realne dochody, może więcej pieniędzy wydawać na działania bieżące. Tam jednak budżet jest wyliczony znacznie skrupulatniej nie zaznaczając takiego wzrostu, a jedynie podniesiony został o procent inflacji. W naszej gminie mamy 15% więcej wydatków ogólnych niż w roku 2009.
Samo utrzymanie Orlika ma nas kosztować niemal dwa razy więcej niż Wieliczan.
Takich pozycji które przerastają podobne zapisy w budżetach innych gmin jest sporo.
Oczywiście wójt stwierdził że projekt budżetu został pozytywnie zaopiniowany przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę że ekspertów z RIO nie interesuje czy kredyty będą rozdysponowane rozsądnie ale fakt czy wskaźniki zadłużenia i obsługi długu nie zostały przekroczone i budżet zbilansowany z dopuszczalnym deficytem, to taka opinia nie mówi nam o zasadności przeznaczania pieniędzy! Od tego są samorządy, które same muszą dbać o gospodarność. My tymczasem mamy budżet w którym poziom zrównoważenia gospodarskiego daleko odbiega od suchego wzoru matematycznego. Według tego co wójt przedstawił, nie mamy zamiaru oszczędzać, gdyż to dla wnikliwego analityka aż za dobrze wygląda w naszej gminnej kasie.
Oczywiście pytania radnego Gromali o zasadność tak "napompowanego" budżetu wójt odpierał argumentami odnoszącymi się do spraw inwestycji, mimo że pytania dotyczyły wydatków pozainwestycyjnych. Ale odpowiedzi wymijające to specjalność naszego gospodarza, jak mogliśmy się przekonać we wolnych wnioskach, o czym jeszcze napiszę.
Nie będę relacjonował szczegółów i wątpliwości jakie wzbudzała konstrukcja budżetu.
Dość powiedzieć że weźmiemy cztery miliony kredytu, a na inwestycje wydamy dwa. Pozostałe dwa pójdą na co? A sami zapytajcie wójta i później zapytajcie samych siebie czy odpowiedź którą otrzymaliście była dla Was - a) - zrozumiała, b) - satysfakcjonująca, c) - utwierdzająca w słuszności.
Czy zatem można nie uchwalić budżetu. Można. Ale takie postępowanie zrodziłoby więcej strat dla naszej społeczności niż pożytku. Czy zatem nie można wskazać autorowi pewnych cięć? Można. Ale ten nie musi się zastosować. No to co wreszcie można...? Ano przyjąć budżet, ale wyrazić swoje zastrzeżenia, żeby było wiadomo kto ma świadomość takiego a nie innego rozdysponowania środków.
Tak więc, po zastrzeżeniach zgłoszonych przez radnego Gromalę, ośmioma głosami "za" przy czterech wstrzymujących się i bez sprzeciwu - budżet na 2010 rok przyjęto. Głosowało dwunastu radnych, jako że jeden z wcześniej przybyłych, ze względu na zdrowie, opuścił salę niedługo po rozpoczęciu sesji.
Gdy radny Gromala wysuwał kolejne zastrzeżenia do projektu budżetu i pytał co jest tego przyczyną że większość środków wydajemy bez wyraźnych efektów, radny Fasuga zgłosił wniosek o zamknięcie dyskusji nad budżetem!
Cóż takiego koalicja zauważyła w tym projekcie by próbować storpedować ujawnienie tegoż?
Wniosek jednak upadł i słabości naszych finansów na bieżący rok były kolejno odkrywane.
Projekt budżetu składa wójt i on jest później odpowiedzialny za jego wykonanie.
Ale jeśli wiemy co to jest demagogia, to przy niepowodzeniach w gospodarowaniu gminną kasą, zawsze można stwierdzić że to radni taki budżet przyjęli. Ale proszę pamiętać iż niekiedy wybiera się mniejsze zło, choć takie tłumaczenie z pewnością nie jest w pełni satysfakcjonujące.
Dobrze się zatem stało że nasze finanse zostały skrupulatnie przejrzane i wykazane ich wady.
Jeśli nawet rok 2010 uda się zbilansować z zakładanym deficytem, to istnieje niebezpieczeństwo że kolejny deficyt trudniej będzie pokryć, co może oznaczać kierowanie kolejnych kredytów nie na inwestycje, lecz na spłacanie wcześniej zaciągniętych zobowiązań finansowych.
Mówiło się nawet o podniesieniu podatków, co byłoby już bezpośrednim sięgnięciem do naszych kieszeni, ale w obliczu słabej ściągalności, opcja ta na razie nie jest brana pod uwagę.
Budżet mamy uchwalony, konfliktu w samorządzie nie ma, zastrzeżenia opozycja wykazała, zatem odpowiedzialność za gminne finanse w pełni spoczywa na naszym gospodarzu.
Pozostałe uchwały zostały przyjęte jednogłośnie i na koniec zostały wolne wnioski.
I tutaj właśnie czas na kolejną porcję demagogii zdemaskowaną przez pana Stanisława Włodarczyka.
Wcześniej, przy pytaniu radnego Gromali o zasadność zaciągania wysokich kredytów, wójt odparł że po poprzedniej ekipie został kredyt nie mniejszy.
Tę kwestię dokładnie przedstawił pan Włodarczyk. Otóż wspomniany kredyt był to kredyt inwestycyjny, dofinansowany, realizowany inwestycjami i spłacany.
Mówiąc prościej, choćby nasz ośrodek zdrowia na tym zyskał.
Pan Włodarczyk zaznaczył też że poprzednia ekipa nie zaciągała kredytu na wydatki bieżące!
Oczywiście wójt nie poskąpił radnemu Gromali kolejnych niedżentelmeńskich uwag serwowanych nadzwyczaj cynicznie i przekazał kolejne "dobre rady".
Poniżanie innych by podnieść swój image to relikt poprzedniej epoki, w której jak widać jeszcze się poszukuje wzorców.
Z rzeczy organizacyjnych dodam jeszcze że w miejsce dotychczasowego radcy prawnego pojawiła się ponownie pani Syjut, która - jak pamiętamy - wraz z wójtem Klimkiem zdelegalizowała próbę wznowienia obrad zainicjowaną przez radnych koalicji.
To że później sesja "pokonfliktowa" miała niemal taką samą konstrukcję, potwierdza słuszne założenia radnych będących w opozycji do ugrupowania wójta.
Dzisiaj relacja głównie o budżecie, ale na sesji pojawiły się też i inne istotne zagadnienia, lecz by nie tworzyć natłoku informacji, o tych sprawach napiszę po weekendzie.
Zapowiada się niełatwy rok dla budżetu, rok wyborczy w którym wydatki bieżące wzrastają znacząco.
Czy to nie omen...?
-
-
piątek, 22 stycznia 2010
wtorek, 19 stycznia 2010
Żyją obok nas - cz. 4
-
No i dotarliśmy do ostatniej galerii zwierząt żyjących na wolności, w dzikiej (choć już coraz mniej dzikiej) przyrodzie.
Wiewiórki, sarny, kozły i majacząca w ciemnym lesie sylwetka dzika (oj, napędził mi stracha!), to widok miły naszemu oku.
Z tym dzikiem to niestety fotka nie wyszła, ale było to już późno po południu w lesie, a pan odyniec zostawiwszy swą rodzinę, spojrzał na mnie podejrzliwie. Warunki oświetleniowe i sprzętowe nie pozwoliły na lepsze ujęcie, a szkoda, bo była to piękna sztuka...
Ale może jeszcze się trafi.
Zapraszam do galerii.
-
-
No i dotarliśmy do ostatniej galerii zwierząt żyjących na wolności, w dzikiej (choć już coraz mniej dzikiej) przyrodzie.
Wiewiórki, sarny, kozły i majacząca w ciemnym lesie sylwetka dzika (oj, napędził mi stracha!), to widok miły naszemu oku.
Z tym dzikiem to niestety fotka nie wyszła, ale było to już późno po południu w lesie, a pan odyniec zostawiwszy swą rodzinę, spojrzał na mnie podejrzliwie. Warunki oświetleniowe i sprzętowe nie pozwoliły na lepsze ujęcie, a szkoda, bo była to piękna sztuka...
Ale może jeszcze się trafi.
Zapraszam do galerii.
-
-
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Lipnickie Betlejem
-
"Pójdźmy wszyscy do stajenki..."
I poszliśmy...!
W niedzielę 17 stycznia 2010 roku, po wieczornej mszy świętej, na placu przed plebanią rozpoczęło się plenerowe przedstawienie o narodzeniu Jezusa. Pasterze z kucykiem w roli osiołka i owcą (w roli owieczki), w asyście zespołu muzycznego, chóru i oczywiście sporej liczby wiernych, przeszli najpierw do króla Heroda. Tam dołączyli trzej królowie w kolorowych orientalnych szatach, by następnie udać się do stajenki którą doskonale imitowały soboty przy kościółku św. Leonarda.
Bardzo dobra scenografia, stroje z epoki, aniołki, muzyka i śpiew, - to wszystko wieczorową porą przy świetle latarni ręcznych i pochodni dało niesamowity efekt.
Organizatorom i wszystkim czynnie zaangażowanym w to piękne przedsięwzięcie należą się gorące brawa, które zresztą otrzymali w lipnickim Domu Kultury, gdzie po przedstawieniu rozgrzewaliśmy się gorącą herbatą i pysznymi ciastami, nie zapominając jednakowoż o śpiewaniu kolęd.
Mimo braku osła nie czuło się braku żadnej postaci. Na imprezie byli obecni "przedstawiciele Rady Gminy", ale żeby nie było urzędowo, napiszę że byli to panowie Polinierski i Gromala.
Jako że impreza miała miejsce po zmroku, moje zdjęcia nie są technicznie poprawne i proszę mi to wybaczyć.
Starałem się do minimum ograniczyć używanie lampy błyskowej by możliwie najwierniej przekazać atmosferę chwili. Liczę że po części mi się to udało.
Lipnica to miasteczko świętych. I właśnie tego wieczoru poszliśmy tą drogą, wszyscy mimo zadumy uśmiechnięci, życzliwi, radośni. Wszyscy mimo chłodu z ciepłym sercem i z kolędą na ustach.
"Przybieżeli do Betlejem... ...lipniczanie...!"
Zapraszam do galerii.
-
-
"Pójdźmy wszyscy do stajenki..."
I poszliśmy...!
W niedzielę 17 stycznia 2010 roku, po wieczornej mszy świętej, na placu przed plebanią rozpoczęło się plenerowe przedstawienie o narodzeniu Jezusa. Pasterze z kucykiem w roli osiołka i owcą (w roli owieczki), w asyście zespołu muzycznego, chóru i oczywiście sporej liczby wiernych, przeszli najpierw do króla Heroda. Tam dołączyli trzej królowie w kolorowych orientalnych szatach, by następnie udać się do stajenki którą doskonale imitowały soboty przy kościółku św. Leonarda.
Bardzo dobra scenografia, stroje z epoki, aniołki, muzyka i śpiew, - to wszystko wieczorową porą przy świetle latarni ręcznych i pochodni dało niesamowity efekt.
Organizatorom i wszystkim czynnie zaangażowanym w to piękne przedsięwzięcie należą się gorące brawa, które zresztą otrzymali w lipnickim Domu Kultury, gdzie po przedstawieniu rozgrzewaliśmy się gorącą herbatą i pysznymi ciastami, nie zapominając jednakowoż o śpiewaniu kolęd.
Mimo braku osła nie czuło się braku żadnej postaci. Na imprezie byli obecni "przedstawiciele Rady Gminy", ale żeby nie było urzędowo, napiszę że byli to panowie Polinierski i Gromala.
Jako że impreza miała miejsce po zmroku, moje zdjęcia nie są technicznie poprawne i proszę mi to wybaczyć.
Starałem się do minimum ograniczyć używanie lampy błyskowej by możliwie najwierniej przekazać atmosferę chwili. Liczę że po części mi się to udało.
Lipnica to miasteczko świętych. I właśnie tego wieczoru poszliśmy tą drogą, wszyscy mimo zadumy uśmiechnięci, życzliwi, radośni. Wszyscy mimo chłodu z ciepłym sercem i z kolędą na ustach.
"Przybieżeli do Betlejem... ...lipniczanie...!"
Zapraszam do galerii.
-
-
niedziela, 17 stycznia 2010
Żyją obok nas - cz. 3
-
Płazy, gady i ślimaki.
Często przemykają tuż obok, w trawie, pod liściami, w igliwiu.
Zawinięta Zwinka, czarno-pomarańczowa Salamandra, Żmija Zygzakowata czy też Zaskroniec z charakterystycznymi plamkami z tyłu głowy. Ślimak pokazuje "rogi" i taszczy domek jeśli aktualnie nie jest "bezdomny". No i żaby których nie bardzo się chce całować.
Z ekranu wyglądają łagodniej i jakby przyjemniej, choć tak naprawdę to same z siebie nie są agresywne.
A na pewno bezkarnie możemy je zobaczyć na fotografiach.
Zapraszam!
-
-
Płazy, gady i ślimaki.
Często przemykają tuż obok, w trawie, pod liściami, w igliwiu.
Zawinięta Zwinka, czarno-pomarańczowa Salamandra, Żmija Zygzakowata czy też Zaskroniec z charakterystycznymi plamkami z tyłu głowy. Ślimak pokazuje "rogi" i taszczy domek jeśli aktualnie nie jest "bezdomny". No i żaby których nie bardzo się chce całować.
Z ekranu wyglądają łagodniej i jakby przyjemniej, choć tak naprawdę to same z siebie nie są agresywne.
A na pewno bezkarnie możemy je zobaczyć na fotografiach.
Zapraszam!
-
-
sobota, 16 stycznia 2010
Żyją obok nas - cz. 2
-
Latają czy też fruwają, ćwierkają, kwakają i klekocą. Ptaki. Zwierzęce siły powietrzne. Czasem "ozdabiają" nas swą "amunicją", niekiedy umilają nam czas swym śpiewem.
W zimie bywa że je dokarmiamy, zwłaszcza gdy tak jak teraz, pokrywa śniegu utrudnia zdobywanie pokarmu.
Nie zapominając więc o zimowym dokarmianiu, obejrzyjcie kilka fotek z cieplejszych pór roku.
-
-
Latają czy też fruwają, ćwierkają, kwakają i klekocą. Ptaki. Zwierzęce siły powietrzne. Czasem "ozdabiają" nas swą "amunicją", niekiedy umilają nam czas swym śpiewem.
W zimie bywa że je dokarmiamy, zwłaszcza gdy tak jak teraz, pokrywa śniegu utrudnia zdobywanie pokarmu.
Nie zapominając więc o zimowym dokarmianiu, obejrzyjcie kilka fotek z cieplejszych pór roku.
-
-
środa, 13 stycznia 2010
List od pana Leszka Sztremera
-
W dniu dzisiejszym otrzymałem list od Pana Leszka Sztremera z prośbą o opublikowanie go na moim blogu, co też czynię.
Jako że znalazło się tam pozytywne zdanie pod moim adresem, dziękuję jego autorowi.
List prezentuję dokładnie w takie formie w jakiej go otrzymałem, jedynie po dopasowaniu łamania linii do szerokości roboczej ekranu blogu. List zawiera całą treść jaką otrzymałem od autora.
Treść listu nie przedstawia opinii autora blogu.
-
Zwykle kolejny wpis na blogu związany jest z fotografiami, zatem i teraz nie może zabraknąć takiego akcentu.
Poniżej lipnicki rynek budzący się do kolejnego dnia w 2010 roku.
-
W dniu dzisiejszym otrzymałem list od Pana Leszka Sztremera z prośbą o opublikowanie go na moim blogu, co też czynię.
Jako że znalazło się tam pozytywne zdanie pod moim adresem, dziękuję jego autorowi.
List prezentuję dokładnie w takie formie w jakiej go otrzymałem, jedynie po dopasowaniu łamania linii do szerokości roboczej ekranu blogu. List zawiera całą treść jaką otrzymałem od autora.
Treść listu nie przedstawia opinii autora blogu.
-
-Lipnica na przełomie roku 2009/10
Przełom roku 2009/10 w Lipnicy Murowanej oprócz gremialnie składanych sobie Życzeń (przez wszystkich i wszystkim) pomyślności w Nowym roku, obfitował również w ciekawe wydarzenia. Do nich zaliczyć należy:Wielu z nas w ogóle nie wiedziało by że niektóre z tych wydarzeń miały miejsce gdyby nie "forum". Poprzednio kilka razy zamieszczane były na tym portalu informacje typu "zamknijcie to forum". Gdyby tak się stało to znacząca część społeczności naszej Gminy była by odcięta od rzetelnej informacji dotyczących
- Zakończenie budowy nowego mostu nad Potokiem Górzańskim w Lipnicy Murowanej.
- Dość burzliwy przebieg XXXV Sesji Rady Gminy
- Wydanie Niezależnego Biuletynu Informacyjnego Rady Gminy.
- Kalendarz na rok 2010 wydany przez Urząd Gminy lub przez Wójta (mogę się mylić więc podaję dwóch inicjatorów tego wydawnictwa).
ważnych wydarzeń jakie mają u nas miejsce.
Początek Nowego Roku to właściwy czas by wyrazić szczególne uznanie dla Redaktora "forum" za trud jaki wkłada w prowadzenie tego portalu.
Podziękowania należą się również panu Jackowi Piotrowskiemu który relacjonuje w bardzo rzetelny i profesjonalny sposób najważniejsze wydarzenia. Jak potrzebne jest "forum" najlepiej świadczy ilość komentarzy jakie się pojawiają po tych relacjach.
Pozwolę sobie na załączenie kilku moich uwag dotyczących wydarzeń o których piszę wyżej.
MOST. Budowa nowego mostu (tak to należy potocznie nazwać, bo było to coś więcej niż remont) przebiegało sprawnie i zakończona została w zaplanowanym terminie. Pełny sukces. Myślę że w imieniu mieszkańców Lipnicy Murowanej odpowiednie podziękowania w formie dokumentu podpisanego przez Wójta i Przewodniczącego Rady Gminy otrzymał Starosta Powiatu i Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg i Mostów. O ile tak się nie stało (nie mogłem się doszukać żadnej informacji o istnieniu takiego dokumentu) to pora to załatwić. Dlaczego piszę o dokumencie? Otóż wypowiedziane słowa z biegiem czasu są zapominane, starostowie i dyrektorzy się zmieniają a podpisany dokument pozostaje i świadczy o naszej postawie. Wybudowanie tego mostu jest dla nas dużą
sprawą i warte jest takich trwałych (nie ulotnych) naszych podziękowań.
Na czas tej budowy ruch samochodowy praktycznie przejęła droga przez tzw. "Zawiśle". Szkoda że nie przygotowano ją wcześniej do przejęcia takiego obciążenia. Stało się, jak się stało. Teraz myśleć trzeba o odbudowie zniszczonej nawierzchni i poboczach. Myślę że Rada Gminy i Wójt mają to na uwadze.
XXXV SESJA RADY GMINY. Sesja ta powinna utrwalić się w pamięci z powodu jednej zaskakującej wypowiedzi Wójta. Na pytanie Radnego "dlaczego na oficjalnej stronie internetowej Urzędu Gminy nie znalazła się żadna informacja dotycząca wspólnej sesji Rady Gmin Lipnica Murowana i Iwkowa jaka odbyła się 7 grudnia ub. roku" Wójt odpowiada "Ja stałem na stanowisku i myślę że jest to dobre stanowisko żeby za dużo na ten temat nie mówić".
Przypomnieć należy że na tej sesji omawiano dwie istotne sprawy. Naprawa drogi powiatowej przebiegającej przez obie Gminy, oraz tzw. drogi leśnej łączącej Iwkową z Lipnicą Murowaną. W pierwszej sprawie społeczność Rajbrotu wystosowało petycje którą podpisało ponad tysiąc mieszkańców. Druga sprawa łączy się z poszerzeniem walorów turystycznych obu Gmin. Samodzielnie żadna z Gmin nie jest w stanie z rozwiązaniem tych problemów. Pomysł zorganizowania wspólnej sesji R.G. w tej sprawie, zaproszenie na nią posłów i przedstawicieli władz obu powiatów, to pomysł świetny. Mało tego ten pomysł został dobrze zrealizowany zarówno pod względem merytorycznym (siła przekonywujących argumentów) jak i organizacyjnym.
Stanowisko Wójta w tej sprawie wypowiedziane na XXXV Sesji które wyżej przytaczam jest zupełnie nie zrozumiałe. Prowokuje do zadania takich oto pytań:Podobnych pytań jest więcej i powinny być zadane przede wszystkim przez Radnych na następnej sesji. Być może są jakieś ważne przyczyny że Wójt ma takie
- dlaczego wstydzi się mówić o tej sesji?
- dlaczego nie popiera tych rozwiązań ?
- dlaczego nie liczy się z opinią tysiąca mieszkańców Rajbrotu, którzy podpisali petycje?
a nie inne stanowisko. Wydaje się to mało prawdopodobne. Pomysł przedniej marki, a dziecko już wylewane z kąpielą. Wyrażone przez Wójta stanowisko nie ułatwi realizację obu zamierzeń.
INFORMATOR RADY GMINY. Biuletyn taki powinien ukazywać się po każdej sesji R.G. W nim oprócz treści uchwał powinny być podawane informacje:Społeczeństwo powinno mieć dostęp do tych informacji. Mają one walor edukacyjny, integrują ludzi wokół wybranego przez nich samorządu, pozwalają również ocenić pracę Radnych i Wójta.
- z czyjej inicjatywy powstał projekt uchwały,
- jak przebiegało głosowanie, którzy radni byli za, którzy przeciw a kto się wstrzymał od głosu,
- jakie konsekwencje dla społeczeństwa pociąga za sobą wykonanie uchwały lub jej odrzucenie.
Można zadać pytanie czy Urząd Gminy jest zobowiązany do podawania takich informacji? Jeżeli nie, to wydawanie Biuletynu Informacyjnego R.G. jest koniecznością. Powinien on być również dostępny na stronie internetowej R.G. Obsługę administracyjną Rady prowadzi wyznaczony pracownik U.G.
Mógł by on również prowadzić stronę internetową Rady.
KALENDARZ 2010. Wydanie kalendarza przez Urząd Gminy nie jest złym pomysłem. Winien on zawierać zdjęcia pięknych krajobrazów z których to ziemia nasza słynie, zdjęcia zabytków z których jesteśmy dumni, wizerunki naszych Świętych i Błogosławionych którymi się szczycimy. Powinny się znaleźć się Życzenia Noworoczne podpisane rzez Wójta i Przewodniczącego R.G. Powinny znaleźć się reklamy firm z naszej Gminy sponsorujących wydanie kalendarza, tak jak to ma miejsce gdzie indziej. Gdyby jeszcze była na tą okoliczność podjęta stosowna Uchwała R.G. to nikt nie mógł by podważyć celowości wydania takiego kalendarza. To co się stało jest skandalem. Za pieniądze nasze wydany został kalendarz który:
- gloryfikuje rolę Wójta,
- celowo i z premedytacją podaje kłamliwe informacje,
- dezintegruje społeczeństwo,
- jest kampanią wyborczą na rzecz ponownego wyboru pana T. Klimka na Wójta Gminy.
Leszek Sztremer
Zwykle kolejny wpis na blogu związany jest z fotografiami, zatem i teraz nie może zabraknąć takiego akcentu.
Poniżej lipnicki rynek budzący się do kolejnego dnia w 2010 roku.
-
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Żyją obok nas - cz. 1
-
Żyją obok nas. To prawda. Nieraz blisko - tuż obok, nieraz daleko, a raczej zdala.
Zauważamy je, ale często nie zwracamy uwagi.
Zwierzęta. Owady, ptaki, płazy, gady oraz ssaki.
Dzisiaj zaprezentuję pierwszą część - Owady.
Te najmniejsze z mojej kolekcji - biegające i latające, żyją też najbliżej nas.
Większość tych i następnych zdjęć powstała w latach gdy mój sprzęt fotograficzny pozostawiał bardzo wiele do życzenia. Dzisiaj jest lepiej, bo pozostawia tylko wiele do życzenia ;-)
No to może dość tej preambuły - zapraszam do galerii...!
-
-
Żyją obok nas. To prawda. Nieraz blisko - tuż obok, nieraz daleko, a raczej zdala.
Zauważamy je, ale często nie zwracamy uwagi.
Zwierzęta. Owady, ptaki, płazy, gady oraz ssaki.
Dzisiaj zaprezentuję pierwszą część - Owady.
Te najmniejsze z mojej kolekcji - biegające i latające, żyją też najbliżej nas.
Większość tych i następnych zdjęć powstała w latach gdy mój sprzęt fotograficzny pozostawiał bardzo wiele do życzenia. Dzisiaj jest lepiej, bo pozostawia tylko wiele do życzenia ;-)
No to może dość tej preambuły - zapraszam do galerii...!
-
-
piątek, 1 stycznia 2010
czwartek, 31 grudnia 2009
XXXV Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana
-
Pod koniec 2009 roku, 30 grudnia, w sali GDK w Lipnicy Murowanej miała miejsce XXXV Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana.
Trwała niedługo, ale niemal jak zwykle emanowała emocjami.
Po zwyczajowym wstępie i przyjęciu porządku obrad, nadszedł czas na interpelacje i wnioski radnych.
Radny Wieciech odczytał oświadczenie KWW "Gmina Zasługuje Na Więcej", w którym Komitet ten odciął się od treści zawartych w Niezależnym Biuletynie Rady.
Oświadczenie napisano językiem cynicznym, czego przykładem były takie określenia jak "żółte papiery" odnoszące się do Niezależnego Biuletynu drukowanego na papierze koloru żółtego, "biuletyn na żółtych papierach". Nie zabrakło też wytykania rzekomej niekompetencji słowami: "Rada Gminy zleca Wójtowi wykonanie uchwał (...) świadczy o zupełnym braku wiedzy na tą funkcję jaką sprawujecie". Trzy kwadranse później Wójt Klimek składając bardzo rozbudowane życzenia noworoczne sam stwierdził: "...że tym organem uchwałodawczym jest Rada, wykonawczym Wójt". Podobnych kwiatków w oświadczeniu było więcej, liczę że zostanie ono opublikowane na stronie Urzędu Gminy, by wszyscy chętni mogli poznać język i treści jakimi posługuje się grupa radnych skupionych przy Wójcie.
Radny Kuźma zapytał także, czemu w żadnych mediach redagowanych przez Urząd Gminy nie znalazła się relacja z wspólnej sesji Lipnicy i Iwkowej.
Wójt na to odpowiedział: "Ja stałem na stanowisku i myślę że to jest dobre stanowisko, żeby za dużo na ten temat nie mówić...".
Oczywiście Wójt dodatkowo umył ręce od swojej roli w publikatorach gminnych i odpowiedzialnością obarczył pana Bogusza i panią Kortę, którzy na piśmie mają odpowiedzieć na zapytanie radnego Kuźmy.
Takie są właśnie owoce polityki informacyjnej Urzędu - to nie ja, to kolega. Poszczególne artykuły są często anonimowe, no a podpis Wójta jest, ale czy to coś znaczy...?
W dalszej części obrad jednogłośnie przyjęto pakiet uchwał dotyczących rozbudowy WDL-u w Rajbrocie, wydatków niewygasających z końcem roku, środkow na konserwację Orlika, zmian w budżecie i przesunięcia terminu rozpoznania skargi na Wójta.
W wolnych wnioskach radny Kaczmarczyk odniósł się do Niezależnego Biuletynu Rady, a z jego wypowiedzi wynikało iż biuletyn taki ma rację bytu jeśli będzie wskazywał także na osiągnięcia Wójta. Ja przynajmniej odniosłem wrażenie iż radny ten byłby skłonny współredagować takie informacje które pochodzą od Rady Gminy, bo zapewne dostrzegł potrzebę istnienia niezależnego źródła informacji.
Bo to że i oficjalna strona Urzędu i informator samorządowy i Wiadomości Lipnickie są podporządkowane Wójtowi, obsesyjnie promując jego osobę niewspółmiernie do osiągnięć gminy jako zespołu ludzi, jest zauważalne bez trudu.
Jak wspomniałem, pod koniec sesji Wójt złożył życzenia noworoczne o bardzo obszernej treści, więcej w nich było tego czego życzy sobie niż nam i jakie ma w tej kwestii osiągnięcia.
Życzenia Przewodniczącego Rady były tradycyjne i niepolityczne, bo przecież takie być powinny - dla wszystkich i na nadchodzący rok.
Ostatnia sesja naszej Rady w roku 2009, zakończyła się o godzinie 15.oo.
___________________________________________________
No i jeszcze posłuchajmy dwóch nagrań:
Radny Wieciech
Wójt Klimek
Czyli w zależności od potrzeb, zagadnienie można naświetlać dopasowując do sytuacji.
I która strona jest zwolennikiem manipulacji...?
Na to pytanie odpowiedzmy sobie sami przeglądając zdjęcia...
-
-
Pod koniec 2009 roku, 30 grudnia, w sali GDK w Lipnicy Murowanej miała miejsce XXXV Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana.
Trwała niedługo, ale niemal jak zwykle emanowała emocjami.
Po zwyczajowym wstępie i przyjęciu porządku obrad, nadszedł czas na interpelacje i wnioski radnych.
Radny Wieciech odczytał oświadczenie KWW "Gmina Zasługuje Na Więcej", w którym Komitet ten odciął się od treści zawartych w Niezależnym Biuletynie Rady.
Oświadczenie napisano językiem cynicznym, czego przykładem były takie określenia jak "żółte papiery" odnoszące się do Niezależnego Biuletynu drukowanego na papierze koloru żółtego, "biuletyn na żółtych papierach". Nie zabrakło też wytykania rzekomej niekompetencji słowami: "Rada Gminy zleca Wójtowi wykonanie uchwał (...) świadczy o zupełnym braku wiedzy na tą funkcję jaką sprawujecie". Trzy kwadranse później Wójt Klimek składając bardzo rozbudowane życzenia noworoczne sam stwierdził: "...że tym organem uchwałodawczym jest Rada, wykonawczym Wójt". Podobnych kwiatków w oświadczeniu było więcej, liczę że zostanie ono opublikowane na stronie Urzędu Gminy, by wszyscy chętni mogli poznać język i treści jakimi posługuje się grupa radnych skupionych przy Wójcie.
Radny Kuźma zapytał także, czemu w żadnych mediach redagowanych przez Urząd Gminy nie znalazła się relacja z wspólnej sesji Lipnicy i Iwkowej.
Wójt na to odpowiedział: "Ja stałem na stanowisku i myślę że to jest dobre stanowisko, żeby za dużo na ten temat nie mówić...".
Oczywiście Wójt dodatkowo umył ręce od swojej roli w publikatorach gminnych i odpowiedzialnością obarczył pana Bogusza i panią Kortę, którzy na piśmie mają odpowiedzieć na zapytanie radnego Kuźmy.
Takie są właśnie owoce polityki informacyjnej Urzędu - to nie ja, to kolega. Poszczególne artykuły są często anonimowe, no a podpis Wójta jest, ale czy to coś znaczy...?
W dalszej części obrad jednogłośnie przyjęto pakiet uchwał dotyczących rozbudowy WDL-u w Rajbrocie, wydatków niewygasających z końcem roku, środkow na konserwację Orlika, zmian w budżecie i przesunięcia terminu rozpoznania skargi na Wójta.
W wolnych wnioskach radny Kaczmarczyk odniósł się do Niezależnego Biuletynu Rady, a z jego wypowiedzi wynikało iż biuletyn taki ma rację bytu jeśli będzie wskazywał także na osiągnięcia Wójta. Ja przynajmniej odniosłem wrażenie iż radny ten byłby skłonny współredagować takie informacje które pochodzą od Rady Gminy, bo zapewne dostrzegł potrzebę istnienia niezależnego źródła informacji.
Bo to że i oficjalna strona Urzędu i informator samorządowy i Wiadomości Lipnickie są podporządkowane Wójtowi, obsesyjnie promując jego osobę niewspółmiernie do osiągnięć gminy jako zespołu ludzi, jest zauważalne bez trudu.
Jak wspomniałem, pod koniec sesji Wójt złożył życzenia noworoczne o bardzo obszernej treści, więcej w nich było tego czego życzy sobie niż nam i jakie ma w tej kwestii osiągnięcia.
Życzenia Przewodniczącego Rady były tradycyjne i niepolityczne, bo przecież takie być powinny - dla wszystkich i na nadchodzący rok.
Ostatnia sesja naszej Rady w roku 2009, zakończyła się o godzinie 15.oo.
___________________________________________________
No i jeszcze posłuchajmy dwóch nagrań:
Radny Wieciech
Wójt Klimek
Czyli w zależności od potrzeb, zagadnienie można naświetlać dopasowując do sytuacji.
I która strona jest zwolennikiem manipulacji...?
Na to pytanie odpowiedzmy sobie sami przeglądając zdjęcia...
-
-
poniedziałek, 28 grudnia 2009
...i po Świętach...
-
Święta, Święta ...i po Świętach!
Boże Narodzenie za nami, niektórzy mają jeszcze wolne do Nowego Roku, ale część z nas rozjechała się już do pracy.
Zostały choinki, szopki i zapasy w spiżarni.
A lipnicka szopka wykonana przez rodzinę Smosnów, jak co roku, zdobi nasz kościół.
Ciemną nocą z dalekiej krainy wyruszają Trzej Królowie do Jezusa co się właśnie narodził. Po drodze mijają pasterzy, którzy wskazują im drogę. Przechodzą obok kowala pracującego w kuźni, mijają rozświetlone domy i kolejne grupy pasterzy strzegących swych trzód. Wreszcie minąwszy świątynię, znajdują w szopce dziecię, a obok Maryję i Józefa. Obok aniołek zbiera ofiary, za każdą dziękując głośnym "Bóg zapłać".
Królowie składają swe dary i niebawem wracają, niosąc radosną nowinę swym narodom, a pastuszkowie ze swoimi owieczkami, późną nocą zasypiają przy płonącym wesoło ognisku.
To historia opowiedziana po obejrzeniu lipnickiej szopki.
Jeśli jeszcze jesteście w Lipnicy, możecie zobaczyć ją sami i pokazać dzieciom.
Jeśli jesteście daleko, zobaczcie ją na moich fotografiach.
-
-
Święta, Święta ...i po Świętach!
Boże Narodzenie za nami, niektórzy mają jeszcze wolne do Nowego Roku, ale część z nas rozjechała się już do pracy.
Zostały choinki, szopki i zapasy w spiżarni.
A lipnicka szopka wykonana przez rodzinę Smosnów, jak co roku, zdobi nasz kościół.
Ciemną nocą z dalekiej krainy wyruszają Trzej Królowie do Jezusa co się właśnie narodził. Po drodze mijają pasterzy, którzy wskazują im drogę. Przechodzą obok kowala pracującego w kuźni, mijają rozświetlone domy i kolejne grupy pasterzy strzegących swych trzód. Wreszcie minąwszy świątynię, znajdują w szopce dziecię, a obok Maryję i Józefa. Obok aniołek zbiera ofiary, za każdą dziękując głośnym "Bóg zapłać".
Królowie składają swe dary i niebawem wracają, niosąc radosną nowinę swym narodom, a pastuszkowie ze swoimi owieczkami, późną nocą zasypiają przy płonącym wesoło ognisku.
To historia opowiedziana po obejrzeniu lipnickiej szopki.
Jeśli jeszcze jesteście w Lipnicy, możecie zobaczyć ją sami i pokazać dzieciom.
Jeśli jesteście daleko, zobaczcie ją na moich fotografiach.
-
-
niedziela, 27 grudnia 2009
Biuletyn Rady Gminy
-
Właśnie wpadł mi w ręce nowy biuletyn informacyjny, ale nie ten który znamy od dłuższego czasu, a nowa pozycja, wydawana przez Radę Gminy Lipnica Murowana.
Wzmiankę o jego wydawaniu usłyszałem na ostatniej Sesji Nadzwyczajnej, po trzech dniach rzeczywiście się ukazał. Jest na tyle ciekawy że postanowiłem go opublikować na moim blogu, jako że jeszcze nie natknąłem się na niego w internecie.
Udało mi się go otrzymać w wersji elektronicznej, jest zatem do pobrania w pliku .pdf pod poniższym linkiem.
No cóż, znowu rzetelność gminnych informacji została zakwestionowana i to nie tylko przeze mnie...
Zapraszam do lektury.
-

-
Właśnie wpadł mi w ręce nowy biuletyn informacyjny, ale nie ten który znamy od dłuższego czasu, a nowa pozycja, wydawana przez Radę Gminy Lipnica Murowana.
Wzmiankę o jego wydawaniu usłyszałem na ostatniej Sesji Nadzwyczajnej, po trzech dniach rzeczywiście się ukazał. Jest na tyle ciekawy że postanowiłem go opublikować na moim blogu, jako że jeszcze nie natknąłem się na niego w internecie.
Udało mi się go otrzymać w wersji elektronicznej, jest zatem do pobrania w pliku .pdf pod poniższym linkiem.
No cóż, znowu rzetelność gminnych informacji została zakwestionowana i to nie tylko przeze mnie...
Zapraszam do lektury.
-
-
czwartek, 24 grudnia 2009
Wesołych Świąt!
-
Wszystkim czytelnikom mojego blogu, ich rodzinom, przyjaciołom, a szczególnie Lipniczanom - tym miejscowym jak i tym rozsianym po Polsce i świecie, życzę zdrowych, spokojnych świąt Bożego Narodzenia, wielu radości, ciepła rodzinnego i samych miłych wzruszeń oraz refleksji którą przynosi Boże Narodzenie.
Wesołych Świąt!
-
Wszystkim czytelnikom mojego blogu, ich rodzinom, przyjaciołom, a szczególnie Lipniczanom - tym miejscowym jak i tym rozsianym po Polsce i świecie, życzę zdrowych, spokojnych świąt Bożego Narodzenia, wielu radości, ciepła rodzinnego i samych miłych wzruszeń oraz refleksji którą przynosi Boże Narodzenie.Wesołych Świąt!
-
środa, 23 grudnia 2009
Sesja Nadzwyczajna
-
W dniu 22 grudnia, wieczorem o godzinie 19.3o w sali GDK w Lipnicy Murowanej odbyła się Sesja Nadzwyczajna Rady Gminy Lipnica Murowana.
Nadzwyczajność sesji polegała na konieczności przesunięcia środków finansowych, czyli na zmianie uchwały budżetowej.
Był to jedyny punkt tych obrad, właściwie istotny jedynie dla właściwego gospodarowania środkami budżetowymi.
Po konflikcie samorządowym, z racji dysfunkcji Rady Gminy, budżet na rok 2009 dla naszej gminy został ustalony przez Regionalną Izbę Obrachunkową.
Gdy konflikt został zażegnany i organa gminy wznowiły swe działanie, Rada Gminy w ślad za postanowieniami RIO nie udzieliła Wójtowi upoważnień do przenoszenia środków między paragrafami budżetu. Każda zatem zmiana dysponowania finansami określonymi dla konkretnych celów, wiąże się z koniecznością ich zatwierdzenia. Jeśli takich upoważnień nie posiada Wójt, czyni to Rada Gminy na sesjach planowych, lub na sesji nadzwyczajnej, jak to miało miejsce obecnie. A jako że rok się kończy, to i zaoszczędzone środki można przesunąć do wykorzystania w nieco innym zakresie.
Uchwałę stanowiącą o nowym rozdysponowaniu środków, 11 obecnych na sali radnych przyjęło jednogłośnie.
Przed zakończeniem sesji, Wójt złożył życzenia świąteczne wszystkim obecnym.
Z podobnymi słowami wystąpił także Przewodniczący Rady.
Kolejna sesja odbędzie się tuż przed Nowym Rokiem, a tę zakończono o godzinie 20.1o.
-
-
W dniu 22 grudnia, wieczorem o godzinie 19.3o w sali GDK w Lipnicy Murowanej odbyła się Sesja Nadzwyczajna Rady Gminy Lipnica Murowana.
Nadzwyczajność sesji polegała na konieczności przesunięcia środków finansowych, czyli na zmianie uchwały budżetowej.
Był to jedyny punkt tych obrad, właściwie istotny jedynie dla właściwego gospodarowania środkami budżetowymi.
Po konflikcie samorządowym, z racji dysfunkcji Rady Gminy, budżet na rok 2009 dla naszej gminy został ustalony przez Regionalną Izbę Obrachunkową.
Gdy konflikt został zażegnany i organa gminy wznowiły swe działanie, Rada Gminy w ślad za postanowieniami RIO nie udzieliła Wójtowi upoważnień do przenoszenia środków między paragrafami budżetu. Każda zatem zmiana dysponowania finansami określonymi dla konkretnych celów, wiąże się z koniecznością ich zatwierdzenia. Jeśli takich upoważnień nie posiada Wójt, czyni to Rada Gminy na sesjach planowych, lub na sesji nadzwyczajnej, jak to miało miejsce obecnie. A jako że rok się kończy, to i zaoszczędzone środki można przesunąć do wykorzystania w nieco innym zakresie.
Uchwałę stanowiącą o nowym rozdysponowaniu środków, 11 obecnych na sali radnych przyjęło jednogłośnie.
Przed zakończeniem sesji, Wójt złożył życzenia świąteczne wszystkim obecnym.
Z podobnymi słowami wystąpił także Przewodniczący Rady.
Kolejna sesja odbędzie się tuż przed Nowym Rokiem, a tę zakończono o godzinie 20.1o.
-
-
sobota, 19 grudnia 2009
Lipnica - relikty czasu
-
Nadeszły długie zimowe wieczory. I do tego ostatnio też mroźne.
Dobrze jest choćby na zdjęciach powspominać lato, czy odchodzący rok.
Ale odchodzą lata, odchodzą i ludzie, odchodzą też relikty przeszłości.
Znak czasu widać choćby na naszych zabytkach, ale także na starych, nierzadko rozpadających się chatach. Reliktem są też furmanki, snopki "dziesiątki", kopy siana, stare piwniczki będące niegdyś spiżarnią i lodówką. To także te elementy krajobrazu które u nas jeszcze się zachowały, ale powoli już giną, ustępując pola współczesności masowej, konsumpcyjnej.
Ostatnie drewniane stodoły, spichrze, drewniane mostki, krzyże i kapliczki to elementy naszego lipnickiego krajobrazu, których nie zobaczymy w mieście czy krajach wysoko uprzemysłowionych.
Dzisiaj przedstawiam sto fotografii. Są na nich miejsca które dobrze znacie, domy koło których przechodzicie. Jest to luźny zapis całkiem niedalekiej przeszłości. Przeszłości która już bezpowrotnie minęła i przeszłości która jeszcze trwa i przypomina nam nieraz bardzo odległe czasy.
Wielu z nas może te miejsca dzisiaj zobaczyć osobiście, ale są osoby które z różnych powodów nie mogą. Niech zatem moje zdjęcia zaniosą im cząstkę Lipnickich Reliktów do domu.
Zapraszam.
-
-
Nadeszły długie zimowe wieczory. I do tego ostatnio też mroźne.
Dobrze jest choćby na zdjęciach powspominać lato, czy odchodzący rok.
Ale odchodzą lata, odchodzą i ludzie, odchodzą też relikty przeszłości.
Znak czasu widać choćby na naszych zabytkach, ale także na starych, nierzadko rozpadających się chatach. Reliktem są też furmanki, snopki "dziesiątki", kopy siana, stare piwniczki będące niegdyś spiżarnią i lodówką. To także te elementy krajobrazu które u nas jeszcze się zachowały, ale powoli już giną, ustępując pola współczesności masowej, konsumpcyjnej.
Ostatnie drewniane stodoły, spichrze, drewniane mostki, krzyże i kapliczki to elementy naszego lipnickiego krajobrazu, których nie zobaczymy w mieście czy krajach wysoko uprzemysłowionych.
Dzisiaj przedstawiam sto fotografii. Są na nich miejsca które dobrze znacie, domy koło których przechodzicie. Jest to luźny zapis całkiem niedalekiej przeszłości. Przeszłości która już bezpowrotnie minęła i przeszłości która jeszcze trwa i przypomina nam nieraz bardzo odległe czasy.
Wielu z nas może te miejsca dzisiaj zobaczyć osobiście, ale są osoby które z różnych powodów nie mogą. Niech zatem moje zdjęcia zaniosą im cząstkę Lipnickich Reliktów do domu.
Zapraszam.
-
-
środa, 16 grudnia 2009
Józef Piotrowski - wspomnienie po 10 latach
-

-
Józef Piotrowski - mój tata, odszedł od nas 10 lat temu, 16 grudnia 1999 roku.
Człowiek "starej daty", uczestnik Kampanii Wrześniowej, partyzant AK, aktywny kombatant, a przede wszystkim człowiek który ukochał Lipnicę ponad wszystko. Był inicjatorem wielu ważnych wydarzeń, - to on zapoczątkował słynny Konkurs Palmowy noszący obecnie jego imię.
Jako Społeczny Opiekun Zabytków troszczył się o nasze dziedzictwo kulturowe. Przez czterdzieści lat prezesował lipnickiej Straży Pożarnej i organizował budowę trzech remiz strażackich.
Kierował cegielnią Spółdzielni "Macierz" dającą zatrudnienie okolicznym mieszkańcom, z której cegły do dzisiaj tworzą ściany wielu okolicznych domów.
Był także sołtysem Lipnicy Murowanej, jej prawdziwym gospodarzem w czasach gdzie nie było dotacji, a sponsorem najczęściej on sam i rodzina.
Z wielu dzieł które zostawił po sobie, ostatnim był pomnik Króla Władysława Łokietka, o którym powiedział: "Przed laty król dał nam miasto, dziś my miastu dajemy króla!"
Józef Piotrowski - człowiek "starej daty" zostawił nam Lipnicę piękną, rozsławioną i zadbaną.
Dzisiaj my pamiętajmy o naszej Macierzy i o wielkich ludziach którzy tworzyli ją i jej historię.
Cześć Jego Pamięci!
-
-
Józef Piotrowski - mój tata, odszedł od nas 10 lat temu, 16 grudnia 1999 roku.
Człowiek "starej daty", uczestnik Kampanii Wrześniowej, partyzant AK, aktywny kombatant, a przede wszystkim człowiek który ukochał Lipnicę ponad wszystko. Był inicjatorem wielu ważnych wydarzeń, - to on zapoczątkował słynny Konkurs Palmowy noszący obecnie jego imię.
Jako Społeczny Opiekun Zabytków troszczył się o nasze dziedzictwo kulturowe. Przez czterdzieści lat prezesował lipnickiej Straży Pożarnej i organizował budowę trzech remiz strażackich.
Kierował cegielnią Spółdzielni "Macierz" dającą zatrudnienie okolicznym mieszkańcom, z której cegły do dzisiaj tworzą ściany wielu okolicznych domów.
Był także sołtysem Lipnicy Murowanej, jej prawdziwym gospodarzem w czasach gdzie nie było dotacji, a sponsorem najczęściej on sam i rodzina.
Z wielu dzieł które zostawił po sobie, ostatnim był pomnik Króla Władysława Łokietka, o którym powiedział: "Przed laty król dał nam miasto, dziś my miastu dajemy króla!"
Józef Piotrowski - człowiek "starej daty" zostawił nam Lipnicę piękną, rozsławioną i zadbaną.
Dzisiaj my pamiętajmy o naszej Macierzy i o wielkich ludziach którzy tworzyli ją i jej historię.
Cześć Jego Pamięci!
-
niedziela, 13 grudnia 2009
Wspomnienie lata...
-
"Mimozami jesień się zaczyna..." Tak śpiewał Czesław Niemen "Wspomnienie" Juliana Tuwima.
Właśnie nadeszła zima z śniegiem i mrozem, - wszak to już jej pora...
Choć odchodzące lato już nie wróci, możemy jeszcze je wspomnieć.
Wiosna, lato, jesień. Zapachy, ciepło, kolory, odgłosy.
Tego wszystkiego nie odtworzę, ale może oglądając fotografie, uda nam się rozgrzać mroźne zimowe klimaty.
Zapraszam na luźną kompilację pięćdziesięciu fotografii.
-
-
"Mimozami jesień się zaczyna..." Tak śpiewał Czesław Niemen "Wspomnienie" Juliana Tuwima.
Właśnie nadeszła zima z śniegiem i mrozem, - wszak to już jej pora...
Choć odchodzące lato już nie wróci, możemy jeszcze je wspomnieć.
Wiosna, lato, jesień. Zapachy, ciepło, kolory, odgłosy.
Tego wszystkiego nie odtworzę, ale może oglądając fotografie, uda nam się rozgrzać mroźne zimowe klimaty.
Zapraszam na luźną kompilację pięćdziesięciu fotografii.
-
-
sobota, 12 grudnia 2009
Mgła...
-
Nie można jej dotknąć, nie ma zapachu, zdaje się że nic nie waży.
Mgła skrywa tajemnice.
Czasem coś widać jak przez mgłę.
Podnosi się, opada, znika. Napływa i spowija.
Lipnica we mgle.
Ostatnimi dniami z rana mogliśmy ją zaobserwować -
i Lipnicę oczywiście i mgłę!
A jak to widać na fotografiach?
Zobaczmy...
-
-
Nie można jej dotknąć, nie ma zapachu, zdaje się że nic nie waży.
Mgła skrywa tajemnice.
Czasem coś widać jak przez mgłę.
Podnosi się, opada, znika. Napływa i spowija.
Lipnica we mgle.
Ostatnimi dniami z rana mogliśmy ją zaobserwować -
i Lipnicę oczywiście i mgłę!
A jak to widać na fotografiach?
Zobaczmy...
-
-
czwartek, 10 grudnia 2009
Spotkanie z Posłem Janem Musiałem
-
Poseł to nie zawsze "Człowiek z Warszawy". Poseł to także człowiek który jest przedstawicielem swoich wyborców, informuje i wysłuchuje ich.
Dobrze bywa, gdy znając potrzeby obywateli, dąży do zaspokojenia ich potrzeb.
W dniu 9 grudnia o godzinie 17.3o w sali MDK w Lipnicy Murowanej odbyło się spotkanie z Posłem na Sejm Rzeczypospolitej - Janem Musiałem. Przybył do nas z przedstawicielami Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego i Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa.
W trakcie prezentacji dowiedzieliśmy się głównie jak w liczbach przedstawiają się dopłaty do produkcji rolnej, a z tego wynikało iż są to dopłaty wymierne, aczkolwiek dotyczące głównie gospodarstw większych.
Oczywiście liczby to domena prezentacji, ale pojawiły się też interesujące zapowiedzi.
Otóż w propozycjach zmian prawa związanego z rolnictwem, Platforma Obywatelska zapisała takie modyfikacje, jak:
Coś nie bardzo jestem przekonany czy taka rewolucja prawna ma szansę powodzenia, ale trzeba przyznać że brzmi dla rolnika bardzo interesująco.
Pan Poseł wspierany głosem specjalistów zapewniał o wsparciu dla rolnictwa i niszowych form produkcji połączonych z zorganizowanymi systemami współdziałania rolników w grupach producenckich. Przekonywał do tego przedstawiciel MODR-u, ale wszyscy panowie zgodnie przyznali że z Chińczykami trudno wygrać cenowo, ale spokojnie można być konkurencyjnym jakościowo.
Cóż, nie będę i ja prowadził swojego wywodu nad możliwością produkcji wina truskawkowego czy upłynnianiem śliwki, ale wygląda na to że operatywny rolnik może obecnie dużo zyskać, choć okupione jest to nadal dla tych mniej operatywnych zaporą biurokracji budowaną nie tylko przez Unię, ale i przez krajowe jednostki powiązane z dystrybucją środków pomocowych.
Z nowości usłyszeliśmy iż pojawia się możliwość 30-o procentowej dotacji na zakup kolektorów słonecznych dla indywidualnych gospodarstw.
Oczywiście po szczegóły odsyłam do MODR-u i ARiMR-u.
-
-
Poseł to nie zawsze "Człowiek z Warszawy". Poseł to także człowiek który jest przedstawicielem swoich wyborców, informuje i wysłuchuje ich.
Dobrze bywa, gdy znając potrzeby obywateli, dąży do zaspokojenia ich potrzeb.
W dniu 9 grudnia o godzinie 17.3o w sali MDK w Lipnicy Murowanej odbyło się spotkanie z Posłem na Sejm Rzeczypospolitej - Janem Musiałem. Przybył do nas z przedstawicielami Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego i Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa.
W trakcie prezentacji dowiedzieliśmy się głównie jak w liczbach przedstawiają się dopłaty do produkcji rolnej, a z tego wynikało iż są to dopłaty wymierne, aczkolwiek dotyczące głównie gospodarstw większych.
Oczywiście liczby to domena prezentacji, ale pojawiły się też interesujące zapowiedzi.
Otóż w propozycjach zmian prawa związanego z rolnictwem, Platforma Obywatelska zapisała takie modyfikacje, jak:
- zmiana Ustawy o swobodzie działalności gospodarczej,
- zmiana Ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych,
- zmiana Ustawy - Ordynacja Podatkowa.
Coś nie bardzo jestem przekonany czy taka rewolucja prawna ma szansę powodzenia, ale trzeba przyznać że brzmi dla rolnika bardzo interesująco.
Pan Poseł wspierany głosem specjalistów zapewniał o wsparciu dla rolnictwa i niszowych form produkcji połączonych z zorganizowanymi systemami współdziałania rolników w grupach producenckich. Przekonywał do tego przedstawiciel MODR-u, ale wszyscy panowie zgodnie przyznali że z Chińczykami trudno wygrać cenowo, ale spokojnie można być konkurencyjnym jakościowo.
Cóż, nie będę i ja prowadził swojego wywodu nad możliwością produkcji wina truskawkowego czy upłynnianiem śliwki, ale wygląda na to że operatywny rolnik może obecnie dużo zyskać, choć okupione jest to nadal dla tych mniej operatywnych zaporą biurokracji budowaną nie tylko przez Unię, ale i przez krajowe jednostki powiązane z dystrybucją środków pomocowych.
Z nowości usłyszeliśmy iż pojawia się możliwość 30-o procentowej dotacji na zakup kolektorów słonecznych dla indywidualnych gospodarstw.
Oczywiście po szczegóły odsyłam do MODR-u i ARiMR-u.
-
-
środa, 9 grudnia 2009
Janusz Knopt Mistrzem Klasy N2 Rajdowego Pucharu Polski 2009
-
Lipniczanin Janusz Knopt Mistrzem Klasy N2 Rajdowego Pucharu Polski 2009!
"Jeździć każdy może - trochę lepiej lub trochę gorzej..."
W niedzielę 6 grudnia na Gali Sportu Samochodowego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pan Janusz Knopt z partnerem rajdowym Łukaszem Jastrzębskim otrzymał potwierdzenie że jeździ jak mistrz!
Puchar Polskiego Związku Motorowego zdobyty w Rajdowym Pucharze Polski to osiągnięcie najwyższe, za które należy się panu Januszowi uznanie i wielkie brawa!
Z pewnością jesteśmy dumni że Lipnica mimo - a może ze względu na nienajlepszy stan dróg ma swojego mistrza w pokonywaniu szybkich odcinków drogowych.
Dzięki fotografiom wykonanym przez żonę pana Janusza możemy dzisiaj choć po części poczuć atmosferę zwycięstwa.
Gratulujemy i życzymy pudła z "jedynką" na mecie!
-
Lipniczanin Janusz Knopt Mistrzem Klasy N2 Rajdowego Pucharu Polski 2009!
"Jeździć każdy może - trochę lepiej lub trochę gorzej..."
W niedzielę 6 grudnia na Gali Sportu Samochodowego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pan Janusz Knopt z partnerem rajdowym Łukaszem Jastrzębskim otrzymał potwierdzenie że jeździ jak mistrz!
Puchar Polskiego Związku Motorowego zdobyty w Rajdowym Pucharze Polski to osiągnięcie najwyższe, za które należy się panu Januszowi uznanie i wielkie brawa!
Z pewnością jesteśmy dumni że Lipnica mimo - a może ze względu na nienajlepszy stan dróg ma swojego mistrza w pokonywaniu szybkich odcinków drogowych.
Dzięki fotografiom wykonanym przez żonę pana Janusza możemy dzisiaj choć po części poczuć atmosferę zwycięstwa.
Gratulujemy i życzymy pudła z "jedynką" na mecie!
-
poniedziałek, 7 grudnia 2009
Sesja Lipnica - Iwkowa w Rajbrocie
-
Samorząd gminny to organ lokalny. Ale sprawy z którymi się boryka, nie zawsze mają wymiar lokalny. Niekiedy trzeba wsparcia sąsiadów by wspólnie osiągnąć cel, zwłaszcza gdy władze powiatu nie podzielają lokalnych racji.
W dniu 7 grudnia 2009 roku w Wiejskim Domu Ludowym w Rajbrocie, odbyła się wspólna sesja rad gmin Iwkowej i Lipnicy Murowanej.
Na sesję przybyły - jak się można było spodziewać - Rady Gminy Lipnicy Murowanej i Iwkowej wraz z Wójtami, oraz zaproszeni goście szczebla powiatowego, wojewódzkiego i krajowego, a także przedstawiciele branż związanych z drogownictwem i leśnictwem.
Zasadniczymi dwoma punktami obrad było to co nas łączy, ale nie tylko w ramach idei, ale w ramach komunikacyjnych, czyli drogi.
Po sprawnym przyjęciu regulaminu obrad pod przewodnictwem jednogłośnie wybranego Przewodniczącego - Jana Włodarczyka, przystąpiono do konkretów.
Wójt gminy Iwkowa - pan Bogusław Kamiński zaprezentował nam w formie multimedialnej pierwsze z wspólnych przedsięwzięć - współpraca w kierunku podniesienia standardu drogi powiatowej przebiegającej przez tereny gmin Lipnica Murowana i Iwkowa od strony Muchówki przez las na Rakowcu, Rajbrot, Wojakową i dalej w stronę Nowego Sącza.
"Razem możemy więcej", - takie hasło Wójta Iwkowej parafrazowało inne znane powiedzenie - "W jedności siła". Rzecz w tym iż mimo wielu nacisków wywieranych na władze powiatowe, Starostwo w Bochni nie wykazało zainteresowania naprawą wspomnianej drogi. Co więcej, z dzisiejszych relacji na sesji, dowiedzieliśmy się że w powiecie droga ta ma opinię drogi peryferyjnej i jako taka jest marginalizowana przez Starostę. Także opinia przedstawiciela Zarządu Dróg w Brzesku nie dawała wielu nadziei na rychłą poprawę stanu drogi.
Wicestarosta bocheński pan Tomasz Całka oznajmił iż środki przeznaczone na remonty dróg w naszej gminie zostały już zainwestowane na zadania które zostały wykonane lub są w toku, a na przyszły rok budżet został rozplanowany. Szanse na remont drogi są dopiero w roku 2012.
Także spośród zaproszonych gości którzy zabierali głos w tej sprawie, nikt nie zapewnił nas o szansach na remont drogi. Usłyszeliśmy o środkach przeznaczanych na autostradę, o remontach mostów i osuwisk, lecz deklaracje pomocy skutecznie tłumiono brakiem środków i innymi potrzebami.
Wójt Iwkowej w bardzo rzeczowy sposób wykazał zasadność remontu drogi, a musimy mieć świadomość iż żyjemy w czasach i układzie geopolitycznym gdzie stawia się na podniesienie standardów komunikacyjnych i można by zadać sobie pytanie czy nadal należy walczyć o sprawy oczywiste. Dzisiejsze spotkanie pokazuje jednak że droga tak pozamedialna i tak "pozawyborcza" nie jest dobrym elementem gry politycznej, a lokalni gospodarze nie mają przez to wystarczającej siły przebicia. Droga powiatowa to polityka powiatu, polityka uprawiana nadal w kategoriach wyborczych. Czy zatem skoro władze powiatowe nie chcą nas wesprzeć, to czy my powinniśmy na nich oddać głos? Znamy nazwiska i znamy podejście do sprawy, może się zatem okazać że "razem możemy więcej", bo jednak nasz wspólny głos się liczy, a przed wyborami o niego bardzo mocno się zabiega...
Wspierając argumenty Wójta Kamińskiego, radny Gminy Lipnica Murowana pan Józef Radzięta przekazał na ręce Wicestarosty Całki, petycję mieszkańców Rajbrotu w sprawie remontu omawianej drogi, podpisaną przez około 1000 osób.
Widząc zatem konieczność wspólnego działania, Rady Gmin jednogłośnie przyjęły uchwały określające wspólne działanie w celu naprawy drogi powiatowej oraz remont drogi leśnej prowadzącej z Lipnicy Dolnej do Iwkowej.
Do tego drugiego punktu prezentację przygotował Wójt Gminy Lipnica Murowana - pan Tadeusz Klimek.
Zanim rozpoczęła się druga prezentacja, salę opuścili dwaj obecni dotąd posłowie, przedstawiciel władz wojewódzkich oraz obydwaj Wicestarostowie.
Z wykładu Wójta Klimka dowiedzieliśmy się sporo o samej Lipnicy, natomiast sprawa drogi Lipnica - Iwkowa pojawiła się raczej w formie kwestii niż planu. "Jest to temat otwarty". Takie postawienie sprawy wobec zamierzeń Lasów Państwowych stawia nas w charakterze pewnej bezradności. Faktem jest iż naszych gmin nie stać na szybkie i efektywne zbudowanie nowoczesnego ciągu komunikacyjnego według standardów europejskich, ale apetyt Lasów Państwowych na tę drogę był tak widoczny, że przekazanie drogi temu podmiotowi zmieniłby status z drogi publicznej - powiatowej na drogę niepubliczną, a ten drobny niuans niesie z sobą szereg znaczących konsekwencji tak dla użytkowników drogi jak i mieszkańców przyległych działek. Co prawda usłyszeliśmy gorącą i wyraźną deklarację naprawienia tej drogi i wykonania nawierzchni utwardzonej, to jednak na bardzo ograniczonych prawach korzystania. Nie byłoby w tym może nic złego, ale to nie jedna czy druga gmina określała by te zasady, a jedynie musiała by się im podporządkować.
Tak czy inaczej obydwie gminy zainteresowane są wykonaniem drogi przez las, można zatem przypuszczać iż dalsze kroki w tej sprawie będą stawiane ostrożnie i rozważnie, tak by w przyszłości korzystać z traktu bez ponoszenia konsekwencji nieodwracalnych decyzji, tak jak to obecnie ma miejsce w przypadku płatnej autostrady.
W efekcie przyjęto uchwałę o współpracy gmin Iwkowa i Lipnica Murowana w sprawie budowy drogi łączącej obydwie gminy.
Wspólna sesja sąsiadów przebiegała w przykładnej zgodzie. Fakt i oczywisty i niejako dyktowany dyplomacją wynikającą z stosunków dobrosąsiedzkich.
Ale jeśli zauważymy dysonans pomiędzy samorządami a szczeblem powiatowym i wyższymi, tym bardziej zauważamy jak lokalne potrzeby utwierdzane tą samorządową unią są odmiennie widziane i oceniane przez gospodarza drogi powiatowej.
Zatem skoro razem możemy więcej, to i razem na przyszłość wybierzemy lepiej...!
Samorządowi sąsiedzi zakończyli obradować o godzinie 14.3o.
A teraz zapraszam na sesję ...fotograficzną :-)
-
-
Samorząd gminny to organ lokalny. Ale sprawy z którymi się boryka, nie zawsze mają wymiar lokalny. Niekiedy trzeba wsparcia sąsiadów by wspólnie osiągnąć cel, zwłaszcza gdy władze powiatu nie podzielają lokalnych racji.
W dniu 7 grudnia 2009 roku w Wiejskim Domu Ludowym w Rajbrocie, odbyła się wspólna sesja rad gmin Iwkowej i Lipnicy Murowanej.
Na sesję przybyły - jak się można było spodziewać - Rady Gminy Lipnicy Murowanej i Iwkowej wraz z Wójtami, oraz zaproszeni goście szczebla powiatowego, wojewódzkiego i krajowego, a także przedstawiciele branż związanych z drogownictwem i leśnictwem.
Zasadniczymi dwoma punktami obrad było to co nas łączy, ale nie tylko w ramach idei, ale w ramach komunikacyjnych, czyli drogi.
Po sprawnym przyjęciu regulaminu obrad pod przewodnictwem jednogłośnie wybranego Przewodniczącego - Jana Włodarczyka, przystąpiono do konkretów.
Wójt gminy Iwkowa - pan Bogusław Kamiński zaprezentował nam w formie multimedialnej pierwsze z wspólnych przedsięwzięć - współpraca w kierunku podniesienia standardu drogi powiatowej przebiegającej przez tereny gmin Lipnica Murowana i Iwkowa od strony Muchówki przez las na Rakowcu, Rajbrot, Wojakową i dalej w stronę Nowego Sącza.
"Razem możemy więcej", - takie hasło Wójta Iwkowej parafrazowało inne znane powiedzenie - "W jedności siła". Rzecz w tym iż mimo wielu nacisków wywieranych na władze powiatowe, Starostwo w Bochni nie wykazało zainteresowania naprawą wspomnianej drogi. Co więcej, z dzisiejszych relacji na sesji, dowiedzieliśmy się że w powiecie droga ta ma opinię drogi peryferyjnej i jako taka jest marginalizowana przez Starostę. Także opinia przedstawiciela Zarządu Dróg w Brzesku nie dawała wielu nadziei na rychłą poprawę stanu drogi.
Wicestarosta bocheński pan Tomasz Całka oznajmił iż środki przeznaczone na remonty dróg w naszej gminie zostały już zainwestowane na zadania które zostały wykonane lub są w toku, a na przyszły rok budżet został rozplanowany. Szanse na remont drogi są dopiero w roku 2012.
Także spośród zaproszonych gości którzy zabierali głos w tej sprawie, nikt nie zapewnił nas o szansach na remont drogi. Usłyszeliśmy o środkach przeznaczanych na autostradę, o remontach mostów i osuwisk, lecz deklaracje pomocy skutecznie tłumiono brakiem środków i innymi potrzebami.
Wójt Iwkowej w bardzo rzeczowy sposób wykazał zasadność remontu drogi, a musimy mieć świadomość iż żyjemy w czasach i układzie geopolitycznym gdzie stawia się na podniesienie standardów komunikacyjnych i można by zadać sobie pytanie czy nadal należy walczyć o sprawy oczywiste. Dzisiejsze spotkanie pokazuje jednak że droga tak pozamedialna i tak "pozawyborcza" nie jest dobrym elementem gry politycznej, a lokalni gospodarze nie mają przez to wystarczającej siły przebicia. Droga powiatowa to polityka powiatu, polityka uprawiana nadal w kategoriach wyborczych. Czy zatem skoro władze powiatowe nie chcą nas wesprzeć, to czy my powinniśmy na nich oddać głos? Znamy nazwiska i znamy podejście do sprawy, może się zatem okazać że "razem możemy więcej", bo jednak nasz wspólny głos się liczy, a przed wyborami o niego bardzo mocno się zabiega...
Wspierając argumenty Wójta Kamińskiego, radny Gminy Lipnica Murowana pan Józef Radzięta przekazał na ręce Wicestarosty Całki, petycję mieszkańców Rajbrotu w sprawie remontu omawianej drogi, podpisaną przez około 1000 osób.
Widząc zatem konieczność wspólnego działania, Rady Gmin jednogłośnie przyjęły uchwały określające wspólne działanie w celu naprawy drogi powiatowej oraz remont drogi leśnej prowadzącej z Lipnicy Dolnej do Iwkowej.
Do tego drugiego punktu prezentację przygotował Wójt Gminy Lipnica Murowana - pan Tadeusz Klimek.
Zanim rozpoczęła się druga prezentacja, salę opuścili dwaj obecni dotąd posłowie, przedstawiciel władz wojewódzkich oraz obydwaj Wicestarostowie.
Z wykładu Wójta Klimka dowiedzieliśmy się sporo o samej Lipnicy, natomiast sprawa drogi Lipnica - Iwkowa pojawiła się raczej w formie kwestii niż planu. "Jest to temat otwarty". Takie postawienie sprawy wobec zamierzeń Lasów Państwowych stawia nas w charakterze pewnej bezradności. Faktem jest iż naszych gmin nie stać na szybkie i efektywne zbudowanie nowoczesnego ciągu komunikacyjnego według standardów europejskich, ale apetyt Lasów Państwowych na tę drogę był tak widoczny, że przekazanie drogi temu podmiotowi zmieniłby status z drogi publicznej - powiatowej na drogę niepubliczną, a ten drobny niuans niesie z sobą szereg znaczących konsekwencji tak dla użytkowników drogi jak i mieszkańców przyległych działek. Co prawda usłyszeliśmy gorącą i wyraźną deklarację naprawienia tej drogi i wykonania nawierzchni utwardzonej, to jednak na bardzo ograniczonych prawach korzystania. Nie byłoby w tym może nic złego, ale to nie jedna czy druga gmina określała by te zasady, a jedynie musiała by się im podporządkować.
Tak czy inaczej obydwie gminy zainteresowane są wykonaniem drogi przez las, można zatem przypuszczać iż dalsze kroki w tej sprawie będą stawiane ostrożnie i rozważnie, tak by w przyszłości korzystać z traktu bez ponoszenia konsekwencji nieodwracalnych decyzji, tak jak to obecnie ma miejsce w przypadku płatnej autostrady.
W efekcie przyjęto uchwałę o współpracy gmin Iwkowa i Lipnica Murowana w sprawie budowy drogi łączącej obydwie gminy.
Wspólna sesja sąsiadów przebiegała w przykładnej zgodzie. Fakt i oczywisty i niejako dyktowany dyplomacją wynikającą z stosunków dobrosąsiedzkich.
Ale jeśli zauważymy dysonans pomiędzy samorządami a szczeblem powiatowym i wyższymi, tym bardziej zauważamy jak lokalne potrzeby utwierdzane tą samorządową unią są odmiennie widziane i oceniane przez gospodarza drogi powiatowej.
Zatem skoro razem możemy więcej, to i razem na przyszłość wybierzemy lepiej...!
Samorządowi sąsiedzi zakończyli obradować o godzinie 14.3o.
A teraz zapraszam na sesję ...fotograficzną :-)
-
-
poniedziałek, 30 listopada 2009
XXXII Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana
-
Sesje Rady Gminy to w moich relacjach "stały punkt programu".
Także i dzisiaj obserwowałem obrady XXXII Sesji Rady Gminy Lipnica Murowana.
Sesja ta raczej należała do spokojniejszych, co bynajmniej nie znaczy że była bezbarwna. Jako że Wójt przez ostatnie trzy tygodnie był poza Lipnicą, to program sesji był skromniejszy, ale też dało się zauważyć drobne różnice stanowisk w obozie koalicyjnym.
Jedenastu radnych sprawnie przyjmowało projekty uchwał, jednak przy zmianach budżetowych które następują praktycznie na każdej sesji z uwagi na brak upoważnień Wójta do dysponowania środkami budżetowymi, pan radny Marzec mocno optował za ujęciem w poprawkach dodatkowej kwoty na szatnię znajdującą się na boisku sportowym w Lipnicy Dolnej. Rzecz w tym iż szatnia nie ma przeprowadzonego odbioru, a ponadto powinna być wyposażona w wymagane instalacje, których aktualnie w budynku brak. Nie wnikając w potrzebę takich modyfikacji z uwagi na wielość innych - być może wiele istotniejszych potrzeb bieżących w gminie, forsowanie takiego wniosku na sesji wprowadziłoby spore zamieszanie do przedstawionego projektu uchwały. Co więcej, każdy projekt uchwały przechodzi przez właściwe komisje gdzie jest zaopiniowany, a takich opinii wniosek pana Marca nie posiadał. Nawet Wójt sugerował by poprawki w budżecie przyjąć w proponowanym kształcie, a poprawkę pana radnego ująć na kolejnej sesji. Postawa pana Marca jednak nie ugięła się pod presją Wójta, widać tu było coraz większą rozbieżność w dążeniach obydwu dżentelmenów do niedawno jeszcze wspólnie określonych i realizowanych celów. Koniec końców pana Marca przekonał nie Wójt ...a radni opozycji, którzy wstępnie poparli projekt zgłoszony dzisiaj i zaproponowali rozpatrzyć go po opiniach komisji na następnej sesji.
W wolnych wnioskach pani Renata Kurek dyrektor Przedszkola w Lipnicy Murowanej zwróciła się do Rady Gminy o pilne zajęcie się sprawą przedszkola, gdyż dotychczasowe może funkcjonować przez trzy lata od ostatniej prolongaty, czyli do sierpnia 2010, a po tym czasie może dojść do zwolnień personelu z braku możliwości dalszego funkcjonowania placówki.
Na te słowa pan Wójt zareagował bardzo emocjonalnie, mówiąc: "Rozmawiajmy, a nie strzelajmy z karabinu który nie jest nabity." Chodziło o to by pewnych nie realizowanych obietnic nie nagłaśniać publicznie, a poparł to stwierdzeniem: "Bez względu na to czy projekt przejdzie - ruszamy z budową".
Radny Polinierski zauważył przy tym iż Wójt zapewniał o kontynuowaniu remontu istniejącego budynku przedszkola według planów przygotowanych przez poprzedniego Wójta, jednak wobec braku realizacji tych zapewnień, Rada Gminy wyczerpała swe wpływy na zmieniającą się w tej sprawie decyzję Wójta.
Pani Cygan z Lipnicy Górnej która od kilkunastu lat czeka na uregulowanie statusu drogi dojazdowej do okolicznych posesji i wykonanie tej drogi według skromnych standardów, po raz kolejny zwróciła się o rozwiązanie tej kwestii.
Poinformowała też o pewnej rozmowie telefonicznej, w której usłyszała od żony jednego z radnych Lipnicy Górnej iż tenże radny zapowiedział że żadnej drogi nie będzie mieć, chyba że im to załatwią radni z Rajbrotu.
Te bulwersujące fakty pokazują jak się traktuje własnych wyborców, zakładając iż przytoczone zdarzenia rzeczywiście miały miejsce, a sądząc po opiniach innych radnych, jest to wysoce prawdopodobnie. A okoliczne domy nie mają drogi od 16 lat...
Wójt zalecił by pani Cygan poczekała jeszcze, a sprawa ta na pewno będzie załatwiona.
Pani Bereta - sołtys Lipnicy Dolnej zaapelowała o pilne naprawienie drogi przez Zawiśle którą prowadzony jest objazd drogi powiatowej, gdyż stan nawierzchni i poboczy dramatycznie się pogarsza.
O godzinie 14.2o, XXXII Sesja została zakończona.
-
-
Sesje Rady Gminy to w moich relacjach "stały punkt programu".
Także i dzisiaj obserwowałem obrady XXXII Sesji Rady Gminy Lipnica Murowana.
Sesja ta raczej należała do spokojniejszych, co bynajmniej nie znaczy że była bezbarwna. Jako że Wójt przez ostatnie trzy tygodnie był poza Lipnicą, to program sesji był skromniejszy, ale też dało się zauważyć drobne różnice stanowisk w obozie koalicyjnym.
Jedenastu radnych sprawnie przyjmowało projekty uchwał, jednak przy zmianach budżetowych które następują praktycznie na każdej sesji z uwagi na brak upoważnień Wójta do dysponowania środkami budżetowymi, pan radny Marzec mocno optował za ujęciem w poprawkach dodatkowej kwoty na szatnię znajdującą się na boisku sportowym w Lipnicy Dolnej. Rzecz w tym iż szatnia nie ma przeprowadzonego odbioru, a ponadto powinna być wyposażona w wymagane instalacje, których aktualnie w budynku brak. Nie wnikając w potrzebę takich modyfikacji z uwagi na wielość innych - być może wiele istotniejszych potrzeb bieżących w gminie, forsowanie takiego wniosku na sesji wprowadziłoby spore zamieszanie do przedstawionego projektu uchwały. Co więcej, każdy projekt uchwały przechodzi przez właściwe komisje gdzie jest zaopiniowany, a takich opinii wniosek pana Marca nie posiadał. Nawet Wójt sugerował by poprawki w budżecie przyjąć w proponowanym kształcie, a poprawkę pana radnego ująć na kolejnej sesji. Postawa pana Marca jednak nie ugięła się pod presją Wójta, widać tu było coraz większą rozbieżność w dążeniach obydwu dżentelmenów do niedawno jeszcze wspólnie określonych i realizowanych celów. Koniec końców pana Marca przekonał nie Wójt ...a radni opozycji, którzy wstępnie poparli projekt zgłoszony dzisiaj i zaproponowali rozpatrzyć go po opiniach komisji na następnej sesji.
W wolnych wnioskach pani Renata Kurek dyrektor Przedszkola w Lipnicy Murowanej zwróciła się do Rady Gminy o pilne zajęcie się sprawą przedszkola, gdyż dotychczasowe może funkcjonować przez trzy lata od ostatniej prolongaty, czyli do sierpnia 2010, a po tym czasie może dojść do zwolnień personelu z braku możliwości dalszego funkcjonowania placówki.
Na te słowa pan Wójt zareagował bardzo emocjonalnie, mówiąc: "Rozmawiajmy, a nie strzelajmy z karabinu który nie jest nabity." Chodziło o to by pewnych nie realizowanych obietnic nie nagłaśniać publicznie, a poparł to stwierdzeniem: "Bez względu na to czy projekt przejdzie - ruszamy z budową".
Radny Polinierski zauważył przy tym iż Wójt zapewniał o kontynuowaniu remontu istniejącego budynku przedszkola według planów przygotowanych przez poprzedniego Wójta, jednak wobec braku realizacji tych zapewnień, Rada Gminy wyczerpała swe wpływy na zmieniającą się w tej sprawie decyzję Wójta.
Pani Cygan z Lipnicy Górnej która od kilkunastu lat czeka na uregulowanie statusu drogi dojazdowej do okolicznych posesji i wykonanie tej drogi według skromnych standardów, po raz kolejny zwróciła się o rozwiązanie tej kwestii.
Poinformowała też o pewnej rozmowie telefonicznej, w której usłyszała od żony jednego z radnych Lipnicy Górnej iż tenże radny zapowiedział że żadnej drogi nie będzie mieć, chyba że im to załatwią radni z Rajbrotu.
Te bulwersujące fakty pokazują jak się traktuje własnych wyborców, zakładając iż przytoczone zdarzenia rzeczywiście miały miejsce, a sądząc po opiniach innych radnych, jest to wysoce prawdopodobnie. A okoliczne domy nie mają drogi od 16 lat...
Wójt zalecił by pani Cygan poczekała jeszcze, a sprawa ta na pewno będzie załatwiona.
Pani Bereta - sołtys Lipnicy Dolnej zaapelowała o pilne naprawienie drogi przez Zawiśle którą prowadzony jest objazd drogi powiatowej, gdyż stan nawierzchni i poboczy dramatycznie się pogarsza.
O godzinie 14.2o, XXXII Sesja została zakończona.
-
-
niedziela, 29 listopada 2009
Odpust św. Andrzeja
-
Odpust parafialny to duże przeżycie religijne. Uroczysta msza święta, księża rodacy i goście, procesja, świąteczna atmosfera...
Odpust to także kolorowe kramy, świecidełka i taki już tradycyjny regionalny kicz.
Te dwa obrazy święta ścierają się z sobą, - starsi doceniają ten pierwszy, młodzi - ten drugi - kolorowy.
Pomiędzy te dwa obrazy w tym roku wkomponował się jeszcze dźwięk. Orkiestra z Lipnicy Dolnej z swoim animatorem - tamburmajorem uświetniła kościelne święto w kościele i na lipnickim rynku.
Pieśni kościelne i "cywilne" standardy płyną coraz zgodniejszym rytmem i z dużą swobodą, toteż nie dziwi spora publika i gorące brawa, które w pełni zasłużenie się należą.
Jedynie kramarze narzekali na słaby ruch w interesie, ale w czasach coraz bogatszych supermarketów, kramy i stragany z niekiedy tandetną chińszczyzną tracą na atrakcyjności.
Coraz trudniej znaleźć serce z piernika, krochmalowy różaniec, drewnianą pukawkę, - jeszcze kilkanaście lat temu hity i "żelazne" towary, ale w poszukiwaniu minionych czasów i te rarytasy jeszcze znalazłem. Jednak zagadnięci "Bracia Kramarzow" ;-) swą kramarzową działalność kultywują chyba tylko z przyzwyczajenia, bo interes już nie ten co przed laty...
Coraz trudniej znaleźć na kolorowych jarmarkach blaszane zegarki, są jeszcze pierścionki z oczkiem z barwionego szkła.
W kościele tego dnia dostajemy coś dla ducha, na rynku zaś ciąg dalszy - serca-lizaki, serca z piernika, Szmajser obok lalki w bieli i upierzone aniołki...
W kościele jeszcze tak, ale na rynku już nie tak całkiem - odpust (nie)zupełny...
-
-
Odpust parafialny to duże przeżycie religijne. Uroczysta msza święta, księża rodacy i goście, procesja, świąteczna atmosfera...
Odpust to także kolorowe kramy, świecidełka i taki już tradycyjny regionalny kicz.
Te dwa obrazy święta ścierają się z sobą, - starsi doceniają ten pierwszy, młodzi - ten drugi - kolorowy.
Pomiędzy te dwa obrazy w tym roku wkomponował się jeszcze dźwięk. Orkiestra z Lipnicy Dolnej z swoim animatorem - tamburmajorem uświetniła kościelne święto w kościele i na lipnickim rynku.
Pieśni kościelne i "cywilne" standardy płyną coraz zgodniejszym rytmem i z dużą swobodą, toteż nie dziwi spora publika i gorące brawa, które w pełni zasłużenie się należą.
Jedynie kramarze narzekali na słaby ruch w interesie, ale w czasach coraz bogatszych supermarketów, kramy i stragany z niekiedy tandetną chińszczyzną tracą na atrakcyjności.
Coraz trudniej znaleźć serce z piernika, krochmalowy różaniec, drewnianą pukawkę, - jeszcze kilkanaście lat temu hity i "żelazne" towary, ale w poszukiwaniu minionych czasów i te rarytasy jeszcze znalazłem. Jednak zagadnięci "Bracia Kramarzow" ;-) swą kramarzową działalność kultywują chyba tylko z przyzwyczajenia, bo interes już nie ten co przed laty...
Coraz trudniej znaleźć na kolorowych jarmarkach blaszane zegarki, są jeszcze pierścionki z oczkiem z barwionego szkła.
W kościele tego dnia dostajemy coś dla ducha, na rynku zaś ciąg dalszy - serca-lizaki, serca z piernika, Szmajser obok lalki w bieli i upierzone aniołki...
W kościele jeszcze tak, ale na rynku już nie tak całkiem - odpust (nie)zupełny...
-
-
wtorek, 24 listopada 2009
Okolice Lipnicy - wodospad
-
Nie jest to bynajmniej Niagara. Prawie Wodogrzmoty Mickiewicza też by robiło wielką różnicę.
Ale jest w Lipnicy wodospad, choć więcej w nim spadu niż wody ;-)
Sobota była piękna, jak na ostatnie jesienne dni. Nie dało się usiedzieć w domu, więc jak często, tak i tego dnia zabrałem aparat fotograficzny i ruszyłem w mniej znane okolice.
Tym razem postanowiłem odwiedzić lipnicki wodospad, który nie ma swego biegu ani na Uszwicy ani na żadnym znanym z nazwy potoku, a zasila strumień który z kolei jest dopływem Łużnicy zwanej Górzanką, która to dopiero zasila wody Uszwicy.
Wielki głaz na zachód od Wymyślnej jest naturalnym progiem niewielkiego wodospadu. Cienka strużka płynie paryją wśród lasu i napotykając na głaz, obmywa go, spadając z niemal dwóch metrów, by dalej wić się między zalesionymi zboczami. Te dwa metry plus kolejny metr na którym woda spływa po skale, to już zjawisko zasługujące na nazwę wodospadu.
Teraz gdy opady deszczu są niewielkie, sączą się jedynie źródlane wody, jednak w czasie ulewy czy przy wiosennych roztopach, odgłos spadającej wody jest gromki i przez to z daleka słyszalny.
Pod głazem utworzyła się niewielka wnęka, jakby zaczątek groty, choć cokolwiek za mała by pomieścić jakoweś legendarne skarby z dawnych legend.
Niemniej jednak miejsce samo w sobie jest osobliwe i urokliwe, - w sam raz na spokojne jesienne wędrówki.
Wszak Lipnica to nie tylko zabytki i święci, ale także przepiękna okolica będąca od niedawna parkiem krajobrazowym.
Od czasu do czasu coś o tym napiszę i na fotografiach zaprezentuję.
Piękna jest Lipnica, piękna nasza okolica...!
-
-
Nie jest to bynajmniej Niagara. Prawie Wodogrzmoty Mickiewicza też by robiło wielką różnicę.
Ale jest w Lipnicy wodospad, choć więcej w nim spadu niż wody ;-)
Sobota była piękna, jak na ostatnie jesienne dni. Nie dało się usiedzieć w domu, więc jak często, tak i tego dnia zabrałem aparat fotograficzny i ruszyłem w mniej znane okolice.
Tym razem postanowiłem odwiedzić lipnicki wodospad, który nie ma swego biegu ani na Uszwicy ani na żadnym znanym z nazwy potoku, a zasila strumień który z kolei jest dopływem Łużnicy zwanej Górzanką, która to dopiero zasila wody Uszwicy.
Wielki głaz na zachód od Wymyślnej jest naturalnym progiem niewielkiego wodospadu. Cienka strużka płynie paryją wśród lasu i napotykając na głaz, obmywa go, spadając z niemal dwóch metrów, by dalej wić się między zalesionymi zboczami. Te dwa metry plus kolejny metr na którym woda spływa po skale, to już zjawisko zasługujące na nazwę wodospadu.
Teraz gdy opady deszczu są niewielkie, sączą się jedynie źródlane wody, jednak w czasie ulewy czy przy wiosennych roztopach, odgłos spadającej wody jest gromki i przez to z daleka słyszalny.
Pod głazem utworzyła się niewielka wnęka, jakby zaczątek groty, choć cokolwiek za mała by pomieścić jakoweś legendarne skarby z dawnych legend.
Niemniej jednak miejsce samo w sobie jest osobliwe i urokliwe, - w sam raz na spokojne jesienne wędrówki.
Wszak Lipnica to nie tylko zabytki i święci, ale także przepiękna okolica będąca od niedawna parkiem krajobrazowym.
Od czasu do czasu coś o tym napiszę i na fotografiach zaprezentuję.
Piękna jest Lipnica, piękna nasza okolica...!
-
-
poniedziałek, 23 listopada 2009
Remont uliczek wokół Rynku
-
Gdyby tak popatrzeć na zdjęcia, można by pomyśleć że remont uliczek trwał od zimy do jesieni.
Na szczęście anomalie pogodowe nie utrudniły na długi czas remontu nawierzchni uliczek i w ostatnią niedzielę można było pójść do kościoła parafialnego po nowo położonej nawierzchni z kostki brukowej na odcinku od rynku do kościelnej bramy.
Na innych uliczkach praca wre w najlepsze i jeśli pogoda znów nie spłata figla, to niebawem cieszyć oczy będzie nowy bruk przed kościelnym parkingiem i na trasie z rynku do szkoły.
Lipnicka ekipa remontowa krzepko dzierży narzędzia, które nierzadko nie wytrzymują tempa prac. Na to wszystko koparka rumieni się czerwienią i nie daje się nabrać ;-)
Radni Lipnicy Murowanej przeforsowali wybór ulic do remontu, to i teraz gospodarskim okiem doglądają prac, szczególnie pan Andrzej - nie tylko na sesjach Rady - dba by w pracach wszystko było tak wykonywane, by nie trzeba było poprawiać.
Efekty już widać gołym okiem i czuć obutą stopą.
Ku chwale Lipnicy!
-
-
Gdyby tak popatrzeć na zdjęcia, można by pomyśleć że remont uliczek trwał od zimy do jesieni.
Na szczęście anomalie pogodowe nie utrudniły na długi czas remontu nawierzchni uliczek i w ostatnią niedzielę można było pójść do kościoła parafialnego po nowo położonej nawierzchni z kostki brukowej na odcinku od rynku do kościelnej bramy.
Na innych uliczkach praca wre w najlepsze i jeśli pogoda znów nie spłata figla, to niebawem cieszyć oczy będzie nowy bruk przed kościelnym parkingiem i na trasie z rynku do szkoły.
Lipnicka ekipa remontowa krzepko dzierży narzędzia, które nierzadko nie wytrzymują tempa prac. Na to wszystko koparka rumieni się czerwienią i nie daje się nabrać ;-)
Radni Lipnicy Murowanej przeforsowali wybór ulic do remontu, to i teraz gospodarskim okiem doglądają prac, szczególnie pan Andrzej - nie tylko na sesjach Rady - dba by w pracach wszystko było tak wykonywane, by nie trzeba było poprawiać.
Efekty już widać gołym okiem i czuć obutą stopą.
Ku chwale Lipnicy!
-
-
środa, 18 listopada 2009
Na deskach lipnickiego teatru
-
Zacząłem nieco eufemistycznym tytułem.
W Lipnicy przecież nie mamy teatru. Ale za to w Gminnym Domu Kultury mamy scenę, tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego ma aktorów, to czemu by nie pogodzić tych faktów na miejscu.
W nieco spartańskiej scenografii w środowe popołudnie mieliśmy niewątpliwą przyjemność obejrzeć dwie sztuki:
- "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall w adaptacji i reżyserii Tomasza Piaseckiego. Rolę niedawno zmarłego Marka Edelmana odtworzył Jerzy Ogrodnicki, w rolę autorki Hanny Krall wcieliła się zaś Patrycja Szwarc.
- "Rozmowy z katem" Kazimierza Moczarskiego w reżyserii Edwarda Żentary z aktorami: Edward Żentara, Tomasz Piasecki, Patrycja Szwarc, Ryszard Adamiak.
Bezpośrednie zetknięcie z sztuką aktorską jak to ma miejsce w teatrze, zawsze mocno dociera do widza. Tym bardziej gdy w dramatycznych rolach zawiera się duży ładunek ekspresji i przekazu historycznego. Wydarzenia z czasów okupacji są kanwą niejednej sztuki i setek produkcji filmowych, jednak obcowanie ze sztuką pod jednym dachem, przenosi nas na chwilę w minioną tragiczną epokę wojny, cierpienia i powojennych losów ocalałych z pożogi.
Marek Edelman wyszedł zwycięsko z piekła żydowskiego getta. Kazimierz Moczarski dzielił celę z faszystowskim zbrodniarzem wojennym i fenomenalnie zapamiętał jego przerażające opowieści.
Jeśli wcześniej nazwiska te niewiele nam mówiły, to dzisiaj dzięki sztuce aktorskiej poznaliśmy ludzi żywych, chociaż tak naprawdę już nieżyjących. Poznaliśmy fakty oczywiste, choć może wcześniej przez nas nie znane...
W przerwie pomiędzy przedstawieniami pan Stanisław Wieciech uzupełnił przekaz dokumentu teatralnego o dokument bezpośredni. Młodzież szkolna miała okazję usłyszeć iż wojna i jej dramaty to nie fikcja literacka, ale wstrząsająca prawda o której jak i o ludziach oddających swe życie za naszą wolność, zapomnieć nie wolno.
-
-
Zacząłem nieco eufemistycznym tytułem.
W Lipnicy przecież nie mamy teatru. Ale za to w Gminnym Domu Kultury mamy scenę, tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego ma aktorów, to czemu by nie pogodzić tych faktów na miejscu.
W nieco spartańskiej scenografii w środowe popołudnie mieliśmy niewątpliwą przyjemność obejrzeć dwie sztuki:
- "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall w adaptacji i reżyserii Tomasza Piaseckiego. Rolę niedawno zmarłego Marka Edelmana odtworzył Jerzy Ogrodnicki, w rolę autorki Hanny Krall wcieliła się zaś Patrycja Szwarc.
- "Rozmowy z katem" Kazimierza Moczarskiego w reżyserii Edwarda Żentary z aktorami: Edward Żentara, Tomasz Piasecki, Patrycja Szwarc, Ryszard Adamiak.
Bezpośrednie zetknięcie z sztuką aktorską jak to ma miejsce w teatrze, zawsze mocno dociera do widza. Tym bardziej gdy w dramatycznych rolach zawiera się duży ładunek ekspresji i przekazu historycznego. Wydarzenia z czasów okupacji są kanwą niejednej sztuki i setek produkcji filmowych, jednak obcowanie ze sztuką pod jednym dachem, przenosi nas na chwilę w minioną tragiczną epokę wojny, cierpienia i powojennych losów ocalałych z pożogi.
Marek Edelman wyszedł zwycięsko z piekła żydowskiego getta. Kazimierz Moczarski dzielił celę z faszystowskim zbrodniarzem wojennym i fenomenalnie zapamiętał jego przerażające opowieści.
Jeśli wcześniej nazwiska te niewiele nam mówiły, to dzisiaj dzięki sztuce aktorskiej poznaliśmy ludzi żywych, chociaż tak naprawdę już nieżyjących. Poznaliśmy fakty oczywiste, choć może wcześniej przez nas nie znane...
W przerwie pomiędzy przedstawieniami pan Stanisław Wieciech uzupełnił przekaz dokumentu teatralnego o dokument bezpośredni. Młodzież szkolna miała okazję usłyszeć iż wojna i jej dramaty to nie fikcja literacka, ale wstrząsająca prawda o której jak i o ludziach oddających swe życie za naszą wolność, zapomnieć nie wolno.
-
-
niedziela, 8 listopada 2009
Siostra Janina przeniesiona
-
Siostry Urszulanki w Lipnicy są "od zawsze". Ale jak się okazuje - nie na zawsze.
Może tego nie zauważamy, ale od czasu do czasu w lipnickim klasztorze następują zmiany. Najłatwiej zauważyć przybycie nowej twarzy, ale też nierzadko z żalem słyszymy o kolejnych zmianach.
Siostra Janina - zawsze uśmiechnięta, skromna i uczynna, w mijającym tygodniu została przeniesiona do Milanówka. Pożegnaliśmy ją w środę, choć i wcześniej i następnego dnia gdy wyjeżdżała z Lipnicy po 29 latach posługiwania, żegnało ją jeszcze wielu parafian.
Niełatwo było rozstać się z miejscem i ludźmi po tylu latach, tym bardziej że życzliwego człowieka spotyka dużo życzliwości od ludzi, a siostra Janina swą życzliwością się z nami dzieliła i ją od nas otrzymywała.
Siostra Janina - zawsze uśmiechnięta - niech nasza Lipnica taką ją pamięta!
-
-
Siostry Urszulanki w Lipnicy są "od zawsze". Ale jak się okazuje - nie na zawsze.
Może tego nie zauważamy, ale od czasu do czasu w lipnickim klasztorze następują zmiany. Najłatwiej zauważyć przybycie nowej twarzy, ale też nierzadko z żalem słyszymy o kolejnych zmianach.
Siostra Janina - zawsze uśmiechnięta, skromna i uczynna, w mijającym tygodniu została przeniesiona do Milanówka. Pożegnaliśmy ją w środę, choć i wcześniej i następnego dnia gdy wyjeżdżała z Lipnicy po 29 latach posługiwania, żegnało ją jeszcze wielu parafian.
Niełatwo było rozstać się z miejscem i ludźmi po tylu latach, tym bardziej że życzliwego człowieka spotyka dużo życzliwości od ludzi, a siostra Janina swą życzliwością się z nami dzieliła i ją od nas otrzymywała.
Siostra Janina - zawsze uśmiechnięta - niech nasza Lipnica taką ją pamięta!
-
-
sobota, 7 listopada 2009
Pacyfikacja Lipnicy - rekonstrukcja
-
"Alle raus! Schnell verfluchte!"
Na lipnickim rynku zaroiło się od Niemców. Pojawili się w mgnieniu oka i wyłapywali ludzi.
Wpadali do domów i wyciągali mężczyzn, kobiety i dzieci ustawiali obok.
Głośne rozkazy, tupot podkutych butów budziły grozę i przerażenie. Szybko przeliczono zatrzymanych, załadowano ich na furmankę i po chwili eskortowani przez kilku SS-manów zniknęli za zakrętem.
Tak było w czasie pacyfikacji Lipnicy 65 lat temu, tak było i dzisiaj.
Zorganizowana przez Gminny Dom Kultury pod dowództwem dyrektora Krzysztofa Bogusza rekonstrukcja pacyfikacji Lipnicy z wielkim zaangażowaniem i dbałością o szczegóły zgromadziła na lipnickim linku sporą grupę mieszkańców. Zaproszona na tą okazję grupa rekonstrukcyjna w strojach i z wyposażeniem z epoki tak sugestywnie wykonywała swe zadanie, że niektórzy widzowie sami byli nieco wystraszeni. Nic dziwnego, gdyż starszym głośnie niemieckie komendy źle się kojarzą. Dla młodzieży zaś to może jedyna okazja bardziej bezpośredniego odbioru wydarzeń z dawnych lat i dodatkowe, jakby egzotyczne przedstawienie.
Po przedstawieniu, zgromadzeni udali się pod płytę pamięci znajdującą się na skwerze pod dworem. Żołnierze Podhalańczycy z Kompanii Reprezentacyjnej 2 Korpusu Zmechanizowanego pod dowództwem ppor. Rybickiego zaciągnęli wartę honorową, odbył się także apel poległych.
Wśród żołnierzy AK obecnych na uroczystości znajdował się także pan Julian Wieciech ps. "Skrzat", jedyny żyjący świadek tamtych wydarzeń, czym podzielił się w swej pełnej dramatyzmu opowieści z uczestnikami dzisiejszej ceremonii.
Dodano 10.11.2009.
Pan Tadeusz Wieciech nadesłał informację, którą w istotnej części cytuję:
"...żyje mój ojciec Edward Wieciech, jedyny któremu udało się uciec w czasie pacyfikacji mimo tego że do niego strzelano i był ranny. Ojciec ze względu na chorobę nie mógł uczestniczyć w obchodach rocznicy pacyfikacji."
Za nieścisłości w mojej relacji przepraszam - J.P.
Także pan Zbigniew Siudak - żołnierz ZWZ i AK przywołał wspomnienia z lat okupacji.
Hymnem Państwowym, minutą ciszy, apelem poległych, zagraną na trąbce "Ciszą" i złożeniem wieńców uczczono pamięć poległych i pomordowanych obrońców Ojczyzny.
Wśród składających wiązanki znaleźli się przedstawiciele lipnickiego samorządu, oraz delegacje z Wiśnicza, Bochni, przedstawiciele organizacji kombatanckich, WKU z Bochni, był też komendant Policji z Nowego Wiśnicza oraz młodzież szkolna, która nieco wcześniej przedstawiła montaż słowno-muzyczny poświęcony tym tragicznym wydarzeniom sprzed ponad półwiecza.
Pamięć o wojnie nie ma sensu, jeśli nie będzie to pamięć o ludziach którzy walczyli o niepodległość Rzeczpospolitej, którzy dla niej byli gotowi na najwyższą ofiarę i takąż ofiarę ponieśli.
Dlatego też niech brzmią w naszych sercach słowa dzisiejszego apelu - CHWAŁA BOHATEROM!
Po uroczystości gdy odłożono mausery i szmajsery, gdy zamilkły trąbki puzony i werble, wszyscy w jak najbardziej pokojowym nastroju uraczyliśmy się serwowaną przez panie z Domu Kultury - wojskową grochówką. Pyszną, wojskową i polską. To taki ostatni mały wymiar dzisiejszego święta...
Za wolność, za niepodległą Polskę, za naszą dumę narodową i za to że dzisiaj możemy z podniesionym czołem salutować do Orła Białego -
CHWAŁA BOHATEROM!
-
-
"Alle raus! Schnell verfluchte!"
Na lipnickim rynku zaroiło się od Niemców. Pojawili się w mgnieniu oka i wyłapywali ludzi.
Wpadali do domów i wyciągali mężczyzn, kobiety i dzieci ustawiali obok.
Głośne rozkazy, tupot podkutych butów budziły grozę i przerażenie. Szybko przeliczono zatrzymanych, załadowano ich na furmankę i po chwili eskortowani przez kilku SS-manów zniknęli za zakrętem.
Tak było w czasie pacyfikacji Lipnicy 65 lat temu, tak było i dzisiaj.
Zorganizowana przez Gminny Dom Kultury pod dowództwem dyrektora Krzysztofa Bogusza rekonstrukcja pacyfikacji Lipnicy z wielkim zaangażowaniem i dbałością o szczegóły zgromadziła na lipnickim linku sporą grupę mieszkańców. Zaproszona na tą okazję grupa rekonstrukcyjna w strojach i z wyposażeniem z epoki tak sugestywnie wykonywała swe zadanie, że niektórzy widzowie sami byli nieco wystraszeni. Nic dziwnego, gdyż starszym głośnie niemieckie komendy źle się kojarzą. Dla młodzieży zaś to może jedyna okazja bardziej bezpośredniego odbioru wydarzeń z dawnych lat i dodatkowe, jakby egzotyczne przedstawienie.
Po przedstawieniu, zgromadzeni udali się pod płytę pamięci znajdującą się na skwerze pod dworem. Żołnierze Podhalańczycy z Kompanii Reprezentacyjnej 2 Korpusu Zmechanizowanego pod dowództwem ppor. Rybickiego zaciągnęli wartę honorową, odbył się także apel poległych.
Wśród żołnierzy AK obecnych na uroczystości znajdował się także pan Julian Wieciech ps. "Skrzat", jedyny żyjący świadek tamtych wydarzeń, czym podzielił się w swej pełnej dramatyzmu opowieści z uczestnikami dzisiejszej ceremonii.
Dodano 10.11.2009.
Pan Tadeusz Wieciech nadesłał informację, którą w istotnej części cytuję:
"...żyje mój ojciec Edward Wieciech, jedyny któremu udało się uciec w czasie pacyfikacji mimo tego że do niego strzelano i był ranny. Ojciec ze względu na chorobę nie mógł uczestniczyć w obchodach rocznicy pacyfikacji."
Za nieścisłości w mojej relacji przepraszam - J.P.
Także pan Zbigniew Siudak - żołnierz ZWZ i AK przywołał wspomnienia z lat okupacji.
Hymnem Państwowym, minutą ciszy, apelem poległych, zagraną na trąbce "Ciszą" i złożeniem wieńców uczczono pamięć poległych i pomordowanych obrońców Ojczyzny.
Wśród składających wiązanki znaleźli się przedstawiciele lipnickiego samorządu, oraz delegacje z Wiśnicza, Bochni, przedstawiciele organizacji kombatanckich, WKU z Bochni, był też komendant Policji z Nowego Wiśnicza oraz młodzież szkolna, która nieco wcześniej przedstawiła montaż słowno-muzyczny poświęcony tym tragicznym wydarzeniom sprzed ponad półwiecza.
Pamięć o wojnie nie ma sensu, jeśli nie będzie to pamięć o ludziach którzy walczyli o niepodległość Rzeczpospolitej, którzy dla niej byli gotowi na najwyższą ofiarę i takąż ofiarę ponieśli.
Dlatego też niech brzmią w naszych sercach słowa dzisiejszego apelu - CHWAŁA BOHATEROM!
Po uroczystości gdy odłożono mausery i szmajsery, gdy zamilkły trąbki puzony i werble, wszyscy w jak najbardziej pokojowym nastroju uraczyliśmy się serwowaną przez panie z Domu Kultury - wojskową grochówką. Pyszną, wojskową i polską. To taki ostatni mały wymiar dzisiejszego święta...
Za wolność, za niepodległą Polskę, za naszą dumę narodową i za to że dzisiaj możemy z podniesionym czołem salutować do Orła Białego -
CHWAŁA BOHATEROM!
-
-
piątek, 6 listopada 2009
Odpust u św. Leonarda
-
W naszej parafii na hasło "odpust" mamy w większości dwa skojarzenia - odpust parafialny na św. Andrzeja - już niebawem i lipcowy odpust św. Szymona.
Ale że mamy trzeci kościół w Lipnicy, to mamy też i trzeci odpust. Świętego Leonarda to właśnie szóstego listopada.
Na odpustową sumę do naszej zabytkowej perełki przybyło niewiele osób. Ale też i dzień powszedni i święto zaledwie lokalne, dopiero od niedawna kultywowane. No i dla tych którym odpust kojarzy się z kramami - kramarzy i ich kolorowych stołów też nie było.
Mimo iż przedpołudnie było dość chłodne, w kościółku panowała ciepła atmosfera. Ciepła i podniosła. Msza odpustowa wyróżniała się spośród innych tym, że dzisiejsze kazanie ks. prałat Zbigniew Kras wygłosił z ambony. Cokolwiek obawialiśmy się o trwałość tego przyściennego podwyższenia, ale konstrukcja - choć wiekowa, nadal spełnia swoją rolę.
Z tejże ambony usłyszeliśmy o patronie świątyni - świętym Leonardzie.
Piękna słoneczna pogoda wysycała barwy malowideł wewnątrz kościoła, nadając uroczystości swoisty koloryt. Przez te kilka chwil mogliśmy znowu cofnąć się o kilkaset lat wstecz, mając świadomość iż przed wiekami świątynię tę zapełniały tłumy wiernych, - w tym i niewątpliwie naszych przodków. Dzisiaj my w obliczu historii i dziedzictwa kulturowego klękamy na kamiennych płytach posadzki i zasiadamy w ławach pamiętających czasy królów i świetności Lipnicy.
Święty Leonardzie, módl się za nami...
-
-
W naszej parafii na hasło "odpust" mamy w większości dwa skojarzenia - odpust parafialny na św. Andrzeja - już niebawem i lipcowy odpust św. Szymona.
Ale że mamy trzeci kościół w Lipnicy, to mamy też i trzeci odpust. Świętego Leonarda to właśnie szóstego listopada.
Na odpustową sumę do naszej zabytkowej perełki przybyło niewiele osób. Ale też i dzień powszedni i święto zaledwie lokalne, dopiero od niedawna kultywowane. No i dla tych którym odpust kojarzy się z kramami - kramarzy i ich kolorowych stołów też nie było.
Mimo iż przedpołudnie było dość chłodne, w kościółku panowała ciepła atmosfera. Ciepła i podniosła. Msza odpustowa wyróżniała się spośród innych tym, że dzisiejsze kazanie ks. prałat Zbigniew Kras wygłosił z ambony. Cokolwiek obawialiśmy się o trwałość tego przyściennego podwyższenia, ale konstrukcja - choć wiekowa, nadal spełnia swoją rolę.
Z tejże ambony usłyszeliśmy o patronie świątyni - świętym Leonardzie.
Piękna słoneczna pogoda wysycała barwy malowideł wewnątrz kościoła, nadając uroczystości swoisty koloryt. Przez te kilka chwil mogliśmy znowu cofnąć się o kilkaset lat wstecz, mając świadomość iż przed wiekami świątynię tę zapełniały tłumy wiernych, - w tym i niewątpliwie naszych przodków. Dzisiaj my w obliczu historii i dziedzictwa kulturowego klękamy na kamiennych płytach posadzki i zasiadamy w ławach pamiętających czasy królów i świetności Lipnicy.
Święty Leonardzie, módl się za nami...
-
-
środa, 4 listopada 2009
Remont w kościele parafialnym - zakończenie.
-
Na początku czerwca stawiano rusztowania w prezbiterium kościoła p.w. św. Andrzeja.
Dzisiaj je rozebrano.
Tym samym remont w prezbiterium dobiegł końca.
Doskonale zgrana ekipa tak sprawnie zabrała się do pracy, że rusztowanie dosłownie topniało w oczach i chmurach kurzu. Mimo że nie było kierownika prac, administracji i biurokracji - a może właśnie dlatego, już o 13.3o po drewnianej konstrukcji rusztowania nie było śladu.
Sprawna akcja lipnickiego Carpenters Demolition Team (Ciesielski Zespół Rozbiórkowy) :-) odsłoniła efekty pięciomiesięcznej żmudnej konserwatorskiej pracy zespołu artystów o benedyktyńskiej cierpliwości i szwajcarskiej precyzji.
Czystość i świeżość barw na suficie i na ścianach aż cieszy oczy. Wszystkie elementy "zjedzone" wcześniej przez wilgoć i prace zabezpieczająco-osuszające, teraz lśnią nowością.
W poprzednich relacjach pokazywałem rozmiar ubytków i zniszczeń które trzeba było naprawić, dzisiaj to wszystko jest jak nowe.
Zespołowi konserwatorskiemu należą się zaiste duże brawa za perfekcyjnie wykonane prace.
Razem z lipnickimi cieślami mogliby spokojnie przywracać świetność każdemu obiektowi.
Szczęść Boże!
-
-
Na początku czerwca stawiano rusztowania w prezbiterium kościoła p.w. św. Andrzeja.
Dzisiaj je rozebrano.
Tym samym remont w prezbiterium dobiegł końca.
Doskonale zgrana ekipa tak sprawnie zabrała się do pracy, że rusztowanie dosłownie topniało w oczach i chmurach kurzu. Mimo że nie było kierownika prac, administracji i biurokracji - a może właśnie dlatego, już o 13.3o po drewnianej konstrukcji rusztowania nie było śladu.
Sprawna akcja lipnickiego Carpenters Demolition Team (Ciesielski Zespół Rozbiórkowy) :-) odsłoniła efekty pięciomiesięcznej żmudnej konserwatorskiej pracy zespołu artystów o benedyktyńskiej cierpliwości i szwajcarskiej precyzji.
Czystość i świeżość barw na suficie i na ścianach aż cieszy oczy. Wszystkie elementy "zjedzone" wcześniej przez wilgoć i prace zabezpieczająco-osuszające, teraz lśnią nowością.
W poprzednich relacjach pokazywałem rozmiar ubytków i zniszczeń które trzeba było naprawić, dzisiaj to wszystko jest jak nowe.
Zespołowi konserwatorskiemu należą się zaiste duże brawa za perfekcyjnie wykonane prace.
Razem z lipnickimi cieślami mogliby spokojnie przywracać świetność każdemu obiektowi.
Szczęść Boże!
-
-
poniedziałek, 2 listopada 2009
Lipnickie cmentarze - impresje
-
Dzisiaj ostatni rzut impresji z lipnickich cmentarzy.
Niewielki, bo tylko 30 pozycji, ale za to w wersji malarskiej, no może nie do końca malarskiej...
Zobaczmy, zapraszam.
-
-
Dzisiaj ostatni rzut impresji z lipnickich cmentarzy.
Niewielki, bo tylko 30 pozycji, ale za to w wersji malarskiej, no może nie do końca malarskiej...
Zobaczmy, zapraszam.
-
-
niedziela, 1 listopada 2009
Migawek z cmentarza ciąg dalszy.
-
Wczoraj gościliśmy na Starym Cmentarzu. Dzisiaj kolej na Nowy Cmentarz widziany w obiektywie.
Odwiedziliśmy go może osobiście, a może wirtualnie - przez internet.
Świece, lampiony, znicze i nasza pamięć.
Bo to właśnie nasza pamięć zapala te szklane płomyki...
-
-
Wczoraj gościliśmy na Starym Cmentarzu. Dzisiaj kolej na Nowy Cmentarz widziany w obiektywie.
Odwiedziliśmy go może osobiście, a może wirtualnie - przez internet.
Świece, lampiony, znicze i nasza pamięć.
Bo to właśnie nasza pamięć zapala te szklane płomyki...
-
-
sobota, 31 października 2009
Migawki z cmentarza
-
Cmentarz to miejsce zadumy i refleksji.
Tu cichną spory, ustają waśnie a uśmiechy są takie poważniejsze...
Przychodzimy do naszych bliskich, przyjaciół, znajomych. Zapalamy im płomyk pamięci, pochylamy się nad wspomnieniami, milczymy...
Zapraszam na fotograficzne impresje z lipnickiego Starego Cmentarza.
Wielu z nas tam było bądź będzie w najbliższych dniach.
Dla tych którzy są daleko, niech te fotografie przypomną to miejsce i tych ludzi którzy też są już bardzo daleko, ale dla nas wciąż blisko...
-
-
Cmentarz to miejsce zadumy i refleksji.
Tu cichną spory, ustają waśnie a uśmiechy są takie poważniejsze...
Przychodzimy do naszych bliskich, przyjaciół, znajomych. Zapalamy im płomyk pamięci, pochylamy się nad wspomnieniami, milczymy...
Zapraszam na fotograficzne impresje z lipnickiego Starego Cmentarza.
Wielu z nas tam było bądź będzie w najbliższych dniach.
Dla tych którzy są daleko, niech te fotografie przypomną to miejsce i tych ludzi którzy też są już bardzo daleko, ale dla nas wciąż blisko...
-
-
piątek, 30 października 2009
XXXI Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana
-
Po raz trzydziesty pierwszy tej kadencji zebrała się Rada Gminy Lipnica Murowana.
W dniu 30 października 2009, kilka minut po dziewiątej, rozpoczęły się obrady.
Program sesji był raczej rutynowy, ale myliłby się ten kto pomyślałby, że było nudno jak na rutynowe obrady można się by było spodziewać.
Po drobnych zmianach porządku obrad wniesionych przez Wójta, Wiceprzewodniczący Rady zaproponował także dodatkowy punkt - przyjęcie rezolucji w sprawie listu do ministra Jerzego Millera. Chodziło o wystosowanie listu gratulacyjnego do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzego Millera, będącego zarazem formą podziękowania za mediacje w czasie lipnickiego konfliktu samorządowego. I tu niespodzianka. Pan Wójt stwierdził iż on sam taki list do ministra Millera wystosował. Jednak pomimo pytania radnego Polinierskiego, nie dowiedzieliśmy się kiedy to pismo zostało wysłane. Wójt stwierdził iż wysłanie listu przez Radę byłoby ośmieszeniem się organów samorządowych gminy. Co więcej, stwierdził iż Rada nie konsultowała tego z nim, ale proszę zauważyć, że jeżeli Wójt rzeczywiście wysłał swój list, to także tego nie konsultował z Radą, gdyż przyznał to dopiero po zgłoszeniu wniosku Rady w czasie trwania sesji.
W wyniku głosowania trzynastu obecnych na sali radnych, punkt dotyczący włączenia rezolucji do porządku obrad został przyjęty stosunkiem głosów 8:5.
I tu rodzi się refleksja.
Wójt twierdzi że w swoim imieniu list gratulacyjny wysłał.
Radni opozycyjni w liczbie ośmiu poparli wysłanie listu od Rady.
Radni koalicyjni w liczbie pięciu sprzeciwili się rezolucji.
Czyli na dzień dzisiejszy ministra Millera uhonoruje Wójt (jak sam stwierdził) i radni opozycyjni. Radni koalicyjni natomiast za mediacje ówczesnego Wojewody Millera nie zamierzają go docenić.
Szczęśliwie list gratulacyjny zostanie wystosowany w imieniu Rady jako całego organu, tak więc pan minister jeśli nie przeczyta tej relacji na blogu, będzie przekonany iż obydwie frakcje rajcowskie są wdzięczne za wsparcie.
Zauważmy bowiem iż Wójt nie wspomniał by swoje gratulacje przesyłał od kogokolwiek powiązanego z lipnicką Radą Gminy.
Dalsza część obrad była już bardziej konkretna i dotyczyła spraw związanych z remontem uliczek i odwodnienia szkoły podstawowej.
Dowiedzieliśmy się iż restauracja "Łokietek" dzierżawiona przez radnego opozycyjnego - pana Polinierskiego, idzie na sprzedaż. Czy to sprawa jego aktywnej opozycyjności czy potrzeba czasu, możemy się tylko domyślać. Nie wiemy co stanie się z gminną hydrofornią gdy budynek przejdzie w prywatne ręce.
Wójt składając sprawozdanie ze swej działalności między sesjami, zmienił jego formułę i mimo protestów Przewodniczącego, zamienił ten punkt w coś w rodzaju "wystąpienie i dobre rady Wójta" i z braku planowego tematu roztoczył przed nami dogmat o swej nieomylności i małości swych oponentów.
Następnie przyjęto pakiet uchwał dotyczących:
Zarzut Wójta za opieszałość i brak zainteresowania w tej sprawie pod adresem radnego Gromali został przez tegoż radnego odparty argumentem iż nie chodzi o to by szybko przyjąć bubel prawny, lecz by precyzyjnie określić ramy regulaminu nie mającego dotąd pozytywnej opinii komisji.
Przyjęto także stosunkiem głosów 8 do 5 rezolucję o której była mowa na początku przy wprowadzaniu jej w formie punktu do porządku obrad.
W odpowiedziach na interpelacje i wnioski radnych, Wójt w ostrych słowach "wali pan cepem niewiedzy non-stop, wali pan cepem niewiedzy już trzeci rok..." zaatakował radnego Polinierskiego.
Niezależnie od relacji w jakich obaj dżentelmeni z sobą pozostają, takie słowa można potraktować jako co najmniej niedyplomatyczne. Tym bardziej że uzasadnienie tak mocnych epitetów było już pozbawione konkretnego przekazu. Wójt zarzucił bowiem radnemu i pozostałym radnym opozycyjnym że przygotowali rezolucję za jego plecami, a jak dowiedzieliśmy się wcześniej, Wójt złożył (?) gratulację ministrowi jedynie w swoim imieniu, bo Przewodniczący Rady nie został o tym poinformowany. Kto więc działa za plecami? Rada przedłożyła swój projekt wszystkim i publicznie, Wójt zaś swoje poczynania - jeśli takowe rzeczywiście miały miejsce - powziął jedynie w swoim imieniu i niejawnie, nie chcąc nawet ujawnić terminu w którym owo pismo wysłał.
Wagę tych insynuacji każdy niech oceni sam.
Po tych dywagacjach rozgorzała emocjonalna dyskusja pomiędzy radnym Polinierskim a panem Gorylem w sprawie prowadzonych remontów uliczek i mimo iż można było odnieść wrażenie że jest to walka na argumenty, to była to szeroko zakrojona akcja obywatelska - jak się okazało - przeciwko między innymi nierzetelnym wykonawcom.
Tak bowiem radni jak i nadzór inwestycyjny z ramienia urzędu winien dbać by remonty i inwestycje były nie tylko zaplanowane na papierze, ale i solidnie i rzetelnie wykonane. Dyskusja ta sprowadziła się do tego, że każdy wykazuje swą troskę popartą wiedzą, by nie być później obwiniany o brak zainteresowania istotnymi sprawami gminy i swej miejscowości.
Obecny na sali Komendant Komisariatu Policji w Nowym Wiśniczu pan podinsp. Andrzej Sołczykiewicz poinformował, iż już niebawem Komisariat w Wiśniczu zmieni godziny pracy z trybu całodobowego na pracę w godzinach dziennych, co wiąże się też z pewnymi zmianami funkcjonalnymi w samym budynki i koniecznością zabezpieczenia go po godzinach pracy. Z tej racji zwrócił sie do Rady Gminy o - w miarę możności - zaplanowanie i przyznanie środków na te zadania, gdyż budżet Policji do najbogatszych nie należy.
Pod koniec obrad dowiedzieliśmy się także iż rozbudowywana oczyszczalnia ścieków ma być przeznaczona dla obsługi całej gminy.
Po kilku pomniejszych wystąpieniach, XXXI Sesję Rady Gminy Lipnica Murowana zakończono o godzinie 13.3o.
-
-
Po raz trzydziesty pierwszy tej kadencji zebrała się Rada Gminy Lipnica Murowana.
W dniu 30 października 2009, kilka minut po dziewiątej, rozpoczęły się obrady.
Program sesji był raczej rutynowy, ale myliłby się ten kto pomyślałby, że było nudno jak na rutynowe obrady można się by było spodziewać.
Po drobnych zmianach porządku obrad wniesionych przez Wójta, Wiceprzewodniczący Rady zaproponował także dodatkowy punkt - przyjęcie rezolucji w sprawie listu do ministra Jerzego Millera. Chodziło o wystosowanie listu gratulacyjnego do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzego Millera, będącego zarazem formą podziękowania za mediacje w czasie lipnickiego konfliktu samorządowego. I tu niespodzianka. Pan Wójt stwierdził iż on sam taki list do ministra Millera wystosował. Jednak pomimo pytania radnego Polinierskiego, nie dowiedzieliśmy się kiedy to pismo zostało wysłane. Wójt stwierdził iż wysłanie listu przez Radę byłoby ośmieszeniem się organów samorządowych gminy. Co więcej, stwierdził iż Rada nie konsultowała tego z nim, ale proszę zauważyć, że jeżeli Wójt rzeczywiście wysłał swój list, to także tego nie konsultował z Radą, gdyż przyznał to dopiero po zgłoszeniu wniosku Rady w czasie trwania sesji.
W wyniku głosowania trzynastu obecnych na sali radnych, punkt dotyczący włączenia rezolucji do porządku obrad został przyjęty stosunkiem głosów 8:5.
I tu rodzi się refleksja.
Wójt twierdzi że w swoim imieniu list gratulacyjny wysłał.
Radni opozycyjni w liczbie ośmiu poparli wysłanie listu od Rady.
Radni koalicyjni w liczbie pięciu sprzeciwili się rezolucji.
Czyli na dzień dzisiejszy ministra Millera uhonoruje Wójt (jak sam stwierdził) i radni opozycyjni. Radni koalicyjni natomiast za mediacje ówczesnego Wojewody Millera nie zamierzają go docenić.
Szczęśliwie list gratulacyjny zostanie wystosowany w imieniu Rady jako całego organu, tak więc pan minister jeśli nie przeczyta tej relacji na blogu, będzie przekonany iż obydwie frakcje rajcowskie są wdzięczne za wsparcie.
Zauważmy bowiem iż Wójt nie wspomniał by swoje gratulacje przesyłał od kogokolwiek powiązanego z lipnicką Radą Gminy.
Dalsza część obrad była już bardziej konkretna i dotyczyła spraw związanych z remontem uliczek i odwodnienia szkoły podstawowej.
Dowiedzieliśmy się iż restauracja "Łokietek" dzierżawiona przez radnego opozycyjnego - pana Polinierskiego, idzie na sprzedaż. Czy to sprawa jego aktywnej opozycyjności czy potrzeba czasu, możemy się tylko domyślać. Nie wiemy co stanie się z gminną hydrofornią gdy budynek przejdzie w prywatne ręce.
Wójt składając sprawozdanie ze swej działalności między sesjami, zmienił jego formułę i mimo protestów Przewodniczącego, zamienił ten punkt w coś w rodzaju "wystąpienie i dobre rady Wójta" i z braku planowego tematu roztoczył przed nami dogmat o swej nieomylności i małości swych oponentów.
Następnie przyjęto pakiet uchwał dotyczących:
- zamiany nieruchomości,
- nabycie gruntów,
- zatwierdzenie opłat za wodę i ścieki - odpowiednio 2,50 i 3,06 zł/litr,
- stawki podatku od środków transportowych,
- stawki podatku od nieruchomości,
- podatku rolnego,
- średniej ceny sprzedaży drewna,
- opłaty targowej,
- zmiany w budżecie,
- poprawki zapisu o pogrzebach,
- zaciągnięcia pożyczki na kosztorys rozbudowy oczyszczalni ścieków.
Zarzut Wójta za opieszałość i brak zainteresowania w tej sprawie pod adresem radnego Gromali został przez tegoż radnego odparty argumentem iż nie chodzi o to by szybko przyjąć bubel prawny, lecz by precyzyjnie określić ramy regulaminu nie mającego dotąd pozytywnej opinii komisji.
Przyjęto także stosunkiem głosów 8 do 5 rezolucję o której była mowa na początku przy wprowadzaniu jej w formie punktu do porządku obrad.
W odpowiedziach na interpelacje i wnioski radnych, Wójt w ostrych słowach "wali pan cepem niewiedzy non-stop, wali pan cepem niewiedzy już trzeci rok..." zaatakował radnego Polinierskiego.
Niezależnie od relacji w jakich obaj dżentelmeni z sobą pozostają, takie słowa można potraktować jako co najmniej niedyplomatyczne. Tym bardziej że uzasadnienie tak mocnych epitetów było już pozbawione konkretnego przekazu. Wójt zarzucił bowiem radnemu i pozostałym radnym opozycyjnym że przygotowali rezolucję za jego plecami, a jak dowiedzieliśmy się wcześniej, Wójt złożył (?) gratulację ministrowi jedynie w swoim imieniu, bo Przewodniczący Rady nie został o tym poinformowany. Kto więc działa za plecami? Rada przedłożyła swój projekt wszystkim i publicznie, Wójt zaś swoje poczynania - jeśli takowe rzeczywiście miały miejsce - powziął jedynie w swoim imieniu i niejawnie, nie chcąc nawet ujawnić terminu w którym owo pismo wysłał.
Wagę tych insynuacji każdy niech oceni sam.
Po tych dywagacjach rozgorzała emocjonalna dyskusja pomiędzy radnym Polinierskim a panem Gorylem w sprawie prowadzonych remontów uliczek i mimo iż można było odnieść wrażenie że jest to walka na argumenty, to była to szeroko zakrojona akcja obywatelska - jak się okazało - przeciwko między innymi nierzetelnym wykonawcom.
Tak bowiem radni jak i nadzór inwestycyjny z ramienia urzędu winien dbać by remonty i inwestycje były nie tylko zaplanowane na papierze, ale i solidnie i rzetelnie wykonane. Dyskusja ta sprowadziła się do tego, że każdy wykazuje swą troskę popartą wiedzą, by nie być później obwiniany o brak zainteresowania istotnymi sprawami gminy i swej miejscowości.
Obecny na sali Komendant Komisariatu Policji w Nowym Wiśniczu pan podinsp. Andrzej Sołczykiewicz poinformował, iż już niebawem Komisariat w Wiśniczu zmieni godziny pracy z trybu całodobowego na pracę w godzinach dziennych, co wiąże się też z pewnymi zmianami funkcjonalnymi w samym budynki i koniecznością zabezpieczenia go po godzinach pracy. Z tej racji zwrócił sie do Rady Gminy o - w miarę możności - zaplanowanie i przyznanie środków na te zadania, gdyż budżet Policji do najbogatszych nie należy.
Pod koniec obrad dowiedzieliśmy się także iż rozbudowywana oczyszczalnia ścieków ma być przeznaczona dla obsługi całej gminy.
Po kilku pomniejszych wystąpieniach, XXXI Sesję Rady Gminy Lipnica Murowana zakończono o godzinie 13.3o.
-
-
piątek, 23 października 2009
Sesja Rady Powiatu Bocheńskiego w Lipnicy Dolnej
-
Rada Powiatu obradowała w dniu 22 października 2009 roku w Domu Ludowym w Lipnicy Murowanej.
Co takiego w tych obradach dotyczyło naszej gminy że gościliśmy powiatowych rajców - ano chyba nic...
Sprawy dotyczyły głównie nieobecnych osób i przemilczanych spraw.
Całkiem obszernie relacjonuje tę sesję Bochnianin. Spory jest też oddźwięk społeczny w komentarzach tak do tej relacji, jak i do powiązanego z nią tematu publikowanego TUTAJ.
Relacje są szeroko komentowane i rzucają nowe światło na sprawowanie urzędu w powiecie.
Jeżeli więc wydaje się komuś że nasze władze działają w sposób kontrowersyjny, niech przyjrzy się temu co dzieje się w powiecie, a zrozumie skąd i od kogo przychodzi przykład i metody działania.
Ile osób pożegnało się z funkcjami w Bochni, ile osób musiało odejść z pracy w Lipnicy, jak czyści się szeregi i obsadza stanowiska, to tematy których nigdy do końca nie poznamy, ale jeśli tylko uświadomimy sobie że funkcjonują, szybko dostrzeżemy ich efekty.
Przynajmniej za czytanie nam nic nie grozi...
-
Rada Powiatu obradowała w dniu 22 października 2009 roku w Domu Ludowym w Lipnicy Murowanej.
Co takiego w tych obradach dotyczyło naszej gminy że gościliśmy powiatowych rajców - ano chyba nic...
Sprawy dotyczyły głównie nieobecnych osób i przemilczanych spraw.
Całkiem obszernie relacjonuje tę sesję Bochnianin. Spory jest też oddźwięk społeczny w komentarzach tak do tej relacji, jak i do powiązanego z nią tematu publikowanego TUTAJ.
Relacje są szeroko komentowane i rzucają nowe światło na sprawowanie urzędu w powiecie.
Jeżeli więc wydaje się komuś że nasze władze działają w sposób kontrowersyjny, niech przyjrzy się temu co dzieje się w powiecie, a zrozumie skąd i od kogo przychodzi przykład i metody działania.
Ile osób pożegnało się z funkcjami w Bochni, ile osób musiało odejść z pracy w Lipnicy, jak czyści się szeregi i obsadza stanowiska, to tematy których nigdy do końca nie poznamy, ale jeśli tylko uświadomimy sobie że funkcjonują, szybko dostrzeżemy ich efekty.
Przynajmniej za czytanie nam nic nie grozi...
-
środa, 30 września 2009
XXX Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana
-
W dniu 30 września 2009 roku odbyła się XXX Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana.
Od strony prawnej była wspierana przez zatrudnionego niedawno radcę prawnego - pana Bogusława Babicza - witamy.
Po drobnych zmianach w porządku obrad zapowiedzianych na wcześniejszych komisjach, przystąpiono do wypełniania porządku XXX Sesji.
Głos zabrał Prezes OSP Lipnica Murowana, pan Jerzy Piś, który w nawiązaniu do niedawnych obchodów 125 rocznicy powstania lipnickiej OSP, podziękował Radzie Gminy za finansowe wsparcie na wydanie kalendarium Straży, które wręczył każdemu z Radnych.
W interpelacjach została poruszona sprawa odwodnienia budynku gimnazjum w Lipnicy Murowanej, która nie może znaleźć swojego finału, mimo zabezpieczenia stosownych środków. Na tę i inne interpelacje pan Wójt zadeklarował odpowiedzieć na piśmie.
W kolejnym punkcie pan Wójt składając informację o swej działalności w okresie między sesjami nie omieszkał poszerzyć tego punktu o swoje opinie i instruktaż co do mijających wydarzeń.
Szczególnie dostało się szkołom i nauczycielom za - zdaniem pana Wójta - zbyt mały nacisk na uczczenie rocznicy 1 września 1939. Wypowiedź do pobrania w paczce z innymi nagraniami - link.
Bardzo negatywnie ocenił pan Wójt "żenujące" informacje zamieszczone w Gazecie Krakowskiej (skądinąd uznawanej dotychczas za wiarygodne źródło informacji), a dotyczące bodaj przeszacowanych kosztów "Orlika", zwłaszcza na tle podobnych inwestycji powstałych w sąsiedniej Żegocinie, a wykonanych za znacznie mniejsze pieniądze.
Co do samego otwarcia "Orlika", to na tle artykułu w Gazecie Krakowskiej i inwestycji w Żegocinie, a także mizernego udziału mieszkańców, zachwyt był umiarkowany.
Bezpośrednio po 26-cio minutowej relacji Wójta, w nawiązaniu do zarzutu o bagatelizowanie rocznicy 1 września, głos zabrał pan Tomasz Gromala, który w imieniu grona pedagogicznego zdecydowanie zaprotestował przeciwko przedstawieniu informacji Wójta dotyczącej organizacji dnia 1 września. Nagranie w paczce w wcześniejszego linku, - warto się zapoznać.
Następnie przyszedł czas na pakiet uchwał, z którego wszystkie zostały przyjęte jednogłośnie.
Najpilniejszą było sprawozdanie o wykonaniu budżetu za I półrocze, które - jak wspomniałem - przyjęto bez uwag. Pozostałe uchwały wynikały z bieżących spraw gminy, a ich porządek na stronie gminnej jest zamieszczony.
W wolnych wnioskach wystąpił m. in. pan Leszek Sztremer w sprawach dotyczących rewitalizacji zabytkowego centrum Lipnicy Murowanej i w kwestii gospodarowania finansami publicznymi na przykładzie Orlika kontra kanalizacja i wodociągi. Także i ta wypowiedź znajduje się w pakiecie do pobrania pod wcześniej wskazanym linkiem.
Wypowiedź pana Sztremera - choć skierowana pod adresem pana Wójta, wzbudziła emocje wśród ekipy koalicyjnej i sprowokowała do odpowiedzi radnego nie będącego adresatem wystąpienia.
Pani Sekretarz zapewniła jednak iż do wypowiedzi pana Sztremera odniesie się pan Wójt - na piśmie.
Po wyczerpaniu porządku obrad, o godzinie 11.4o XXX Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana została zakończona.
-
-
W dniu 30 września 2009 roku odbyła się XXX Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana.
Od strony prawnej była wspierana przez zatrudnionego niedawno radcę prawnego - pana Bogusława Babicza - witamy.
Po drobnych zmianach w porządku obrad zapowiedzianych na wcześniejszych komisjach, przystąpiono do wypełniania porządku XXX Sesji.
Głos zabrał Prezes OSP Lipnica Murowana, pan Jerzy Piś, który w nawiązaniu do niedawnych obchodów 125 rocznicy powstania lipnickiej OSP, podziękował Radzie Gminy za finansowe wsparcie na wydanie kalendarium Straży, które wręczył każdemu z Radnych.
W interpelacjach została poruszona sprawa odwodnienia budynku gimnazjum w Lipnicy Murowanej, która nie może znaleźć swojego finału, mimo zabezpieczenia stosownych środków. Na tę i inne interpelacje pan Wójt zadeklarował odpowiedzieć na piśmie.
W kolejnym punkcie pan Wójt składając informację o swej działalności w okresie między sesjami nie omieszkał poszerzyć tego punktu o swoje opinie i instruktaż co do mijających wydarzeń.
Szczególnie dostało się szkołom i nauczycielom za - zdaniem pana Wójta - zbyt mały nacisk na uczczenie rocznicy 1 września 1939. Wypowiedź do pobrania w paczce z innymi nagraniami - link.
Bardzo negatywnie ocenił pan Wójt "żenujące" informacje zamieszczone w Gazecie Krakowskiej (skądinąd uznawanej dotychczas za wiarygodne źródło informacji), a dotyczące bodaj przeszacowanych kosztów "Orlika", zwłaszcza na tle podobnych inwestycji powstałych w sąsiedniej Żegocinie, a wykonanych za znacznie mniejsze pieniądze.
Co do samego otwarcia "Orlika", to na tle artykułu w Gazecie Krakowskiej i inwestycji w Żegocinie, a także mizernego udziału mieszkańców, zachwyt był umiarkowany.
Bezpośrednio po 26-cio minutowej relacji Wójta, w nawiązaniu do zarzutu o bagatelizowanie rocznicy 1 września, głos zabrał pan Tomasz Gromala, który w imieniu grona pedagogicznego zdecydowanie zaprotestował przeciwko przedstawieniu informacji Wójta dotyczącej organizacji dnia 1 września. Nagranie w paczce w wcześniejszego linku, - warto się zapoznać.
Następnie przyszedł czas na pakiet uchwał, z którego wszystkie zostały przyjęte jednogłośnie.
Najpilniejszą było sprawozdanie o wykonaniu budżetu za I półrocze, które - jak wspomniałem - przyjęto bez uwag. Pozostałe uchwały wynikały z bieżących spraw gminy, a ich porządek na stronie gminnej jest zamieszczony.
W wolnych wnioskach wystąpił m. in. pan Leszek Sztremer w sprawach dotyczących rewitalizacji zabytkowego centrum Lipnicy Murowanej i w kwestii gospodarowania finansami publicznymi na przykładzie Orlika kontra kanalizacja i wodociągi. Także i ta wypowiedź znajduje się w pakiecie do pobrania pod wcześniej wskazanym linkiem.
Wypowiedź pana Sztremera - choć skierowana pod adresem pana Wójta, wzbudziła emocje wśród ekipy koalicyjnej i sprowokowała do odpowiedzi radnego nie będącego adresatem wystąpienia.
Pani Sekretarz zapewniła jednak iż do wypowiedzi pana Sztremera odniesie się pan Wójt - na piśmie.
Po wyczerpaniu porządku obrad, o godzinie 11.4o XXX Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana została zakończona.
-
-
sobota, 26 września 2009
Orlik (nareszcie) otwarty!
-
Sobotnie przedpołudnie w Rajbrocie 26 września pachniało świętem. I to świętem jak za starych dobrych czasów.
Grubo przed godziną 11-tą na kompleksie boisk sportowych "Orlik" w Rajbrocie, dopinano ostatnie guziki. Orkiestra strażacka, poczty sztandarowe, dzieci szkolne z terenu gminy, kadra nauczycielska i znakomici goście zapełniali teren boiska, by wreszcie kilka minut po 11-tej wziąć udział w rozpoczęciu uroczystości otwarcia "Orlika".
Nie obyło się bez płomiennych mów i symbolicznego przecięcia wstęgi przez oficjeli. Dobrze że choć jedną z otwierających była przedstawicielka młodzieży szkolnej, dla której to młodzieży - choć nie tylko, kompleks ten został zbudowany.
Ks. Prałat Zbigniew Kras w asyście księży z Rajbrotu dokonał uroczystego poświęcenia obiektu i pobłogosławił jego użytkowników.
Jako że sukces ma wielu ojców, lista zasłużonych dla gminnego obiektu była długa, a oni sami zostali obdarowani stosownymi podziękowaniami i statuetką. Ci zaś z nich którzy zabrali głos, zgodnie stwierdzili iż sami (zwłaszcza ci starsi) za swojej młodości nie mogli nawet pomarzyć o takim pięknym obiekcie.
Po tej bardzo oficjalnej ceremonii, przyszedł czas na część artystyczną.
Zaprezentował się zespół Mały Raj - piękne młode dziewczyny w strojach regionalnych, był też kabaret ze skeczem parodiującym naszą cokolwiek kulejącą reprezentację piłkarską, wystąpiła też klasyka rajbrockiego folkloru - zespół Raj z ułożoną specjalnie na tę okoliczność przyśpiewką.
Dziewczyny z Funky Dance w układach tanecznych zawarły dużo ekspresji i wdzięku, a rajbrockie cheerleaderki pokazały jak się zagrzewa kibiców i umila przerwy w meczu.
Nie lada atrakcją były pokazy lokalnej sekcji Taekwondo. Można było zobaczyć formy, sparingi, pokazy samoobrony i główną atrakcję - tameshiwari, czyli (po japońsku, - nie znam koreańskiej nazwy) - łamanie desek. Odbywało sie to na różne sposoby, przy czym wielkie brawa otrzymała najmłodsza adeptka w wieku przedszkolnym, wykazująca się hartem ducha i bojowym zacięciem.
Po małym przerywniku dziewcząt z Małego Raju, zobaczyliśmy kolejną atrakcję - turniej rzutów karnych. O tym jak niełatwo pokonać dobrzego bramkarza z 11 metrów, przekonało sie wielu chętnych spośród gospodarzy i gości. Dopiero w czwartej kolejce wyłoniony został zwycięzca.
Aby utrzymać konwencje sportową dzisiejszej uroczystości, rozegrano mini mecz pomiędzy szkolnymi drużynami Lipnicy i Rajbrotu. Gospodarze jednak nie dali szans gościom i pognębili ich wynikiem 4:0.
Jako że była to ostatnia pozycja w oficjalnej części uroczystości, po wręczeniu nagród starszyzna przeniosła się na teren szkoły w Rajbrocie, gdzie świętowano w mniej oficjalnej atmosferze.
Orlik otwarty. Zapewne już od poniedziałku będzie oblegany, bo świeżość obiektu aż kusi.
O tym jakie ma wzięcie, pewnie przed zimą jeszcze napiszę, a tymczasem zapraszam do galerii.
-
-
Sobotnie przedpołudnie w Rajbrocie 26 września pachniało świętem. I to świętem jak za starych dobrych czasów.
Grubo przed godziną 11-tą na kompleksie boisk sportowych "Orlik" w Rajbrocie, dopinano ostatnie guziki. Orkiestra strażacka, poczty sztandarowe, dzieci szkolne z terenu gminy, kadra nauczycielska i znakomici goście zapełniali teren boiska, by wreszcie kilka minut po 11-tej wziąć udział w rozpoczęciu uroczystości otwarcia "Orlika".
Nie obyło się bez płomiennych mów i symbolicznego przecięcia wstęgi przez oficjeli. Dobrze że choć jedną z otwierających była przedstawicielka młodzieży szkolnej, dla której to młodzieży - choć nie tylko, kompleks ten został zbudowany.
Ks. Prałat Zbigniew Kras w asyście księży z Rajbrotu dokonał uroczystego poświęcenia obiektu i pobłogosławił jego użytkowników.
Jako że sukces ma wielu ojców, lista zasłużonych dla gminnego obiektu była długa, a oni sami zostali obdarowani stosownymi podziękowaniami i statuetką. Ci zaś z nich którzy zabrali głos, zgodnie stwierdzili iż sami (zwłaszcza ci starsi) za swojej młodości nie mogli nawet pomarzyć o takim pięknym obiekcie.
Po tej bardzo oficjalnej ceremonii, przyszedł czas na część artystyczną.
Zaprezentował się zespół Mały Raj - piękne młode dziewczyny w strojach regionalnych, był też kabaret ze skeczem parodiującym naszą cokolwiek kulejącą reprezentację piłkarską, wystąpiła też klasyka rajbrockiego folkloru - zespół Raj z ułożoną specjalnie na tę okoliczność przyśpiewką.
Dziewczyny z Funky Dance w układach tanecznych zawarły dużo ekspresji i wdzięku, a rajbrockie cheerleaderki pokazały jak się zagrzewa kibiców i umila przerwy w meczu.
Nie lada atrakcją były pokazy lokalnej sekcji Taekwondo. Można było zobaczyć formy, sparingi, pokazy samoobrony i główną atrakcję - tameshiwari, czyli (po japońsku, - nie znam koreańskiej nazwy) - łamanie desek. Odbywało sie to na różne sposoby, przy czym wielkie brawa otrzymała najmłodsza adeptka w wieku przedszkolnym, wykazująca się hartem ducha i bojowym zacięciem.
Po małym przerywniku dziewcząt z Małego Raju, zobaczyliśmy kolejną atrakcję - turniej rzutów karnych. O tym jak niełatwo pokonać dobrzego bramkarza z 11 metrów, przekonało sie wielu chętnych spośród gospodarzy i gości. Dopiero w czwartej kolejce wyłoniony został zwycięzca.
Aby utrzymać konwencje sportową dzisiejszej uroczystości, rozegrano mini mecz pomiędzy szkolnymi drużynami Lipnicy i Rajbrotu. Gospodarze jednak nie dali szans gościom i pognębili ich wynikiem 4:0.
Jako że była to ostatnia pozycja w oficjalnej części uroczystości, po wręczeniu nagród starszyzna przeniosła się na teren szkoły w Rajbrocie, gdzie świętowano w mniej oficjalnej atmosferze.
Orlik otwarty. Zapewne już od poniedziałku będzie oblegany, bo świeżość obiektu aż kusi.
O tym jakie ma wzięcie, pewnie przed zimą jeszcze napiszę, a tymczasem zapraszam do galerii.
-
-
środa, 23 września 2009
Remont w kościele parafialnym cz. 5
-
W kościele parafialnym p.w. św. Andrzeja rusztowania jak stały, tak stoją. Prace konserwatorskie idą pełną parą, ale sufitowa polichromia zakryta podestem jeszcze jest niedostępna dla oczu wiernych.
Tymczasem od domu do domu wędrują kwestorzy i zbierają datki na wkład własny do dalszej części remontu. Przyjrzyjmy się zatem na co idą bieżące fundusze, jak pracuje ekipa konserwatorska i jaki jest postęp prac na miesiąc przed planowym ukończeniem tego etapu.
Pomiędzy Matką Boską, aniołami i rubasznymi cherubami, z benedyktyńską cierpliwością i szwajcarską precyzją, w świetle halogenów rozpraszających mrok do którego dostają się tylko pojedyncze promienie światła dziennego, z uniesionymi w stronę sufitu rękoma, pracuje zespół artystów-konserwatorów. Niestety, sufitu nie da się położyć na stole czy choćby na kolanach, nie da się go nawet ustawić przed sobą, wszystkie zatem żmudne czynności wymagają pracy z głową i rękami skierowanymi ku górze. Dochodzi do tego zapachowy "bukiet" z rozpuszczalnika, farb i z nutką podgrzewanego werniksu, który ma za zadanie zabezpieczyć olejne malowidła. Złocone i srebrzone ornamenty pokrywa się zaś cieniutkimi arkuszami mikronowego złota, które po przylgnięciu jest przycinane do wymaganych kształtów.
Malowidła są odnawiane tradycyjną malarską metodą, tak więc po uprzednim usunięciu spierzchniętej farby, wizerunki i ozdoby odtwarza się, a właściwie ponownie tworzy.
Barwy nabierają świeżości i intensywności, właśnie Matka Boska otrzymała nowe loki, a włosy błyszczą jak w telewizyjnej reklamie. Z kolorowej palety przenosi się na sufit naszej świątyni róż policzków, błękit nieba, ciemny kasztan włosów i jaśniejąca aureola. Fryzy, akanty, meandry i ornamenty nabierają nowego kształtu i wyrazistości, inicjały IHS, krzyże oraz gwiazdy, mienią się złotem i srebrem.
Nieco niżej, na ścianach cieszą oko roślinne motywy zdobnicze, arabeski, odnowione boniowanie imitujące cieniowanie bloków kamiennych, do niedawna jeszcze uszkodzone wilgocią i pracami osuszającymi.
No i wreszcie święty Szymon odzyskał swe stopy obute w sandały i podpis pod swą postacią. Także św. Jan Kanty i św. Kazimierz jaśnieją z ścian prezbiterium, a papieskie anioły wieńczące wejście do zakrystii dzierżą nową tiarę, sami nieco zadumani nad swą nową szarością nieruchomych skrzydeł...
Na fotografiach widać ogrom wykonanych prac. Niektóre detale, - zwłaszcza te drobniejsze z daleka tracą swą szczegółowość, a sufit czeka jeszcze na nowe tło które położone zostanie po odnowieniu wszystkich większych i mniejszych malowideł i zdobień, ale już dzisiaj można mieć wyobrażenie o przywróconym pięknie naszej świątyni.
Kiedy przychodzimy na niedzielną mszę, światła na rusztowaniach są wygaszone a podesty opustoszałe. Jednak w tygodniu gdy nasze codzienne sprawy trzymają nas zdala od kościoła, tam na deskach uniesione do odrętwienia ramiona przywracają nam piękno naszej świątyni...
I choć nie dymi kadzidło i choć nie grzmią organy, dzieje się tam pomiędzy aniołami, cherubami i świętymi - misterium piękna odnowionego...
Zobaczcie sami.
-
-
W kościele parafialnym p.w. św. Andrzeja rusztowania jak stały, tak stoją. Prace konserwatorskie idą pełną parą, ale sufitowa polichromia zakryta podestem jeszcze jest niedostępna dla oczu wiernych.
Tymczasem od domu do domu wędrują kwestorzy i zbierają datki na wkład własny do dalszej części remontu. Przyjrzyjmy się zatem na co idą bieżące fundusze, jak pracuje ekipa konserwatorska i jaki jest postęp prac na miesiąc przed planowym ukończeniem tego etapu.
Pomiędzy Matką Boską, aniołami i rubasznymi cherubami, z benedyktyńską cierpliwością i szwajcarską precyzją, w świetle halogenów rozpraszających mrok do którego dostają się tylko pojedyncze promienie światła dziennego, z uniesionymi w stronę sufitu rękoma, pracuje zespół artystów-konserwatorów. Niestety, sufitu nie da się położyć na stole czy choćby na kolanach, nie da się go nawet ustawić przed sobą, wszystkie zatem żmudne czynności wymagają pracy z głową i rękami skierowanymi ku górze. Dochodzi do tego zapachowy "bukiet" z rozpuszczalnika, farb i z nutką podgrzewanego werniksu, który ma za zadanie zabezpieczyć olejne malowidła. Złocone i srebrzone ornamenty pokrywa się zaś cieniutkimi arkuszami mikronowego złota, które po przylgnięciu jest przycinane do wymaganych kształtów.
Malowidła są odnawiane tradycyjną malarską metodą, tak więc po uprzednim usunięciu spierzchniętej farby, wizerunki i ozdoby odtwarza się, a właściwie ponownie tworzy.
Barwy nabierają świeżości i intensywności, właśnie Matka Boska otrzymała nowe loki, a włosy błyszczą jak w telewizyjnej reklamie. Z kolorowej palety przenosi się na sufit naszej świątyni róż policzków, błękit nieba, ciemny kasztan włosów i jaśniejąca aureola. Fryzy, akanty, meandry i ornamenty nabierają nowego kształtu i wyrazistości, inicjały IHS, krzyże oraz gwiazdy, mienią się złotem i srebrem.
Nieco niżej, na ścianach cieszą oko roślinne motywy zdobnicze, arabeski, odnowione boniowanie imitujące cieniowanie bloków kamiennych, do niedawna jeszcze uszkodzone wilgocią i pracami osuszającymi.
No i wreszcie święty Szymon odzyskał swe stopy obute w sandały i podpis pod swą postacią. Także św. Jan Kanty i św. Kazimierz jaśnieją z ścian prezbiterium, a papieskie anioły wieńczące wejście do zakrystii dzierżą nową tiarę, sami nieco zadumani nad swą nową szarością nieruchomych skrzydeł...
Na fotografiach widać ogrom wykonanych prac. Niektóre detale, - zwłaszcza te drobniejsze z daleka tracą swą szczegółowość, a sufit czeka jeszcze na nowe tło które położone zostanie po odnowieniu wszystkich większych i mniejszych malowideł i zdobień, ale już dzisiaj można mieć wyobrażenie o przywróconym pięknie naszej świątyni.
Kiedy przychodzimy na niedzielną mszę, światła na rusztowaniach są wygaszone a podesty opustoszałe. Jednak w tygodniu gdy nasze codzienne sprawy trzymają nas zdala od kościoła, tam na deskach uniesione do odrętwienia ramiona przywracają nam piękno naszej świątyni...
I choć nie dymi kadzidło i choć nie grzmią organy, dzieje się tam pomiędzy aniołami, cherubami i świętymi - misterium piękna odnowionego...
Zobaczcie sami.
-
-
wtorek, 22 września 2009
Kto rano wstaje - temu Pan Bóg daje...!
-
Pan Andrzej Banach z Lipnicy Murowanej krząta się po gospodarstwie od samego rana. Ale że jako dobry gospodarz ma wszystko w obejściu na bieżąco, to przy ładnej pogodzie wybrał się z rana z synem - ks. Janem Banachem do pobliskiego lasu - na grzyby.
Kiedy już uzbierali całkiem pokaźny koszyk i zapełniali drugi, pan Andrzej spostrzegł piękną rodzinkę - dwa duże i jeden mniejszy. Borowiki nie mieściły się do koszyka i nic dziwnego, bo po przyniesieniu do domu okazało się że większy waży 1,20 kg, drugi nieco mniejszy - 1,10 kg.
W rękach pana Andrzeja prawdziwki prezentują się niezwykle okazale - kapelusze jak najbardziej zasługują na określenie "kapelusz", bo ich średnica jest większa od głowy grzybiarza! Zobaczcie sami!
Grzybiarzom należą się gratulacje, a przy okazji dokładnie potwierdzają przysłowie: "Kto rano wstaje - temu Pan Bóg daje".
-
Pan Andrzej Banach z Lipnicy Murowanej krząta się po gospodarstwie od samego rana. Ale że jako dobry gospodarz ma wszystko w obejściu na bieżąco, to przy ładnej pogodzie wybrał się z rana z synem - ks. Janem Banachem do pobliskiego lasu - na grzyby.
Kiedy już uzbierali całkiem pokaźny koszyk i zapełniali drugi, pan Andrzej spostrzegł piękną rodzinkę - dwa duże i jeden mniejszy. Borowiki nie mieściły się do koszyka i nic dziwnego, bo po przyniesieniu do domu okazało się że większy waży 1,20 kg, drugi nieco mniejszy - 1,10 kg.
W rękach pana Andrzeja prawdziwki prezentują się niezwykle okazale - kapelusze jak najbardziej zasługują na określenie "kapelusz", bo ich średnica jest większa od głowy grzybiarza! Zobaczcie sami!
Grzybiarzom należą się gratulacje, a przy okazji dokładnie potwierdzają przysłowie: "Kto rano wstaje - temu Pan Bóg daje".
-
poniedziałek, 21 września 2009
Jubileusz 125-o lecia OSP w Lipnicy Murowanej
-
Sto dwadzieścia pięć lat istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej w Lipnicy Murowanej to szmat czasu, a zarazem świadectwo jak potrzebną i ważną instytucją jest Straż Ogniowa.
Bycie strażakiem to honor, dlatego też nie ma chyba takiej lipnickiej rodziny, w której na przestrzeni 125 lat nie byłoby strażaka.
Lipnica, choć z nazwy Murowana, na przestrzeni wieków niejednokrotnie trawiona była straszliwymi pożarami. Zwarta grodowa zabudowa drewniana sprzyjała żywiołowym pożarom. Nic więc dziwnego że powołana została instytucja mająca chronić ludzki dobytek przed pożogą ognia.
Karty lipnickiej Straży to karty chwalebne. W jej szeregach można było znaleźć ludzi odważnych, szlachetnych i bezinteresownych. Dlatego też ze straży się nie występowało, - strażakiem było się dożywotnie, bo tego honoru i munduru pozbyć się było niepodobna.
Dzisiaj świętujemy 125 rocznicę lipnickiej straży, chylimy czoła nad ochotnikami z dawnych lat i szanujemy naszą dzisiejszą Straż i jej druhów.
Zaproszeni goście i płomienne mowy podkreślają doniosłość chwili i wagę dziedzictwa, wspominane są nazwiska z przeszłości - także tej niedawnej, ale trwałość Ochotniczej Straży Pożarnej w Lipnicy Murowanej jest naszym lokalnym dobrem i naszą chlubą.
Druhowie strażacy, bądźcie dumni z z lipnickiej Straży, tak jak i my dumni i wdzięczni jej jesteśmy!
-
-
Sto dwadzieścia pięć lat istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej w Lipnicy Murowanej to szmat czasu, a zarazem świadectwo jak potrzebną i ważną instytucją jest Straż Ogniowa.
Bycie strażakiem to honor, dlatego też nie ma chyba takiej lipnickiej rodziny, w której na przestrzeni 125 lat nie byłoby strażaka.
Lipnica, choć z nazwy Murowana, na przestrzeni wieków niejednokrotnie trawiona była straszliwymi pożarami. Zwarta grodowa zabudowa drewniana sprzyjała żywiołowym pożarom. Nic więc dziwnego że powołana została instytucja mająca chronić ludzki dobytek przed pożogą ognia.
Karty lipnickiej Straży to karty chwalebne. W jej szeregach można było znaleźć ludzi odważnych, szlachetnych i bezinteresownych. Dlatego też ze straży się nie występowało, - strażakiem było się dożywotnie, bo tego honoru i munduru pozbyć się było niepodobna.
Dzisiaj świętujemy 125 rocznicę lipnickiej straży, chylimy czoła nad ochotnikami z dawnych lat i szanujemy naszą dzisiejszą Straż i jej druhów.
Zaproszeni goście i płomienne mowy podkreślają doniosłość chwili i wagę dziedzictwa, wspominane są nazwiska z przeszłości - także tej niedawnej, ale trwałość Ochotniczej Straży Pożarnej w Lipnicy Murowanej jest naszym lokalnym dobrem i naszą chlubą.
Druhowie strażacy, bądźcie dumni z z lipnickiej Straży, tak jak i my dumni i wdzięczni jej jesteśmy!
-
-
środa, 16 września 2009
XXIX Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana
-
No i odbyła się sesja nadzwyczajna. Działo się dnia 16 września 2009 roku od godziny 9.15 do 10.35. A co niby się działo, czemu sesja była nadzwyczajna a nie "z kolejki"?
W związku z dofinansowaniem z Zarządu Dróg Wojewódzkich budowy chodnika przy nowym cmentarzu w Lipnicy Murowanej, należało wnieść wkład własny. Jak pamiętamy, Wójt nie posiada upoważnień do samodzielnego dysponowania środkami finansowymi, co spowodowało konieczność usankcjonowania niezbędnych operacji przez Radę Gminy.
Oczywiście sprawa budowy chodnika jak i zmian w budżecie nie budziła kontrowersji, co spowodowało że uchwały przeszły jednogłośnie, ale przy okazji zmian w budżecie wyszły pewne kwestie, które Wójt próbował przeforsować wbrew uzgodnieniom które zapadły zaledwie dwa dni wcześniej.
Otóż przy rozdysponowaniu środków, radny pan Radzięta nie znalazł zapisu o przyznaniu obiecanych dwa dni wcześniej środków w kwocie 10.000 zł na zakup nowych instrumentów dla orkiestry z Rajbrotu. Mimo że taki zapis uzgodniono, nie pojawił się on do zaaprobowania.
Gdy sprawa za przyczyną pana Radzięty wyszła na jaw, Wójt odparował że dyrektor GDK napisał projekt na dofinansowanie orkiestry. Okazało się jednak że ów projekt dotyczy orkiestry z Lipnicy Dolnej i uzyskanych pieniędzy nie można będzie przeznaczyć dla Rajbrotu. W związku z tym padła obietnica że w przyszłym roku będzie złożony taki sam wniosek dla Rajbrotu.
Doszło do dyskusji, w której Wójt nie znalazł argumentów by rajbrocką orkiestrę pozbawić obiecanych środków i z racji iż projekt uchwały był już przygotowany, środki na instrumenty przesunięto z puli promocji, co wywołało grymas niezadowolenia dysponentki tych funduszy.
Dzięki czujności radnych, a konkretnie orędownika orkiestry i radnego - pana Radzięty, volens-nolens, pieniądze się znalazły. Gdyby nie ta interwencja, skończyłoby się na obietnicy bez pokrycia. Warto zauważyć iż po skorygowaniu projektu uchwały, wszyscy radni głosowali za jej przyjęciem, zatem wychodzi na to iż tylko jedna osoba była przeciwna dotowaniu rajbrockiej orkiestry - mimo obietnicy złożonej na wiosnę i przedwczorajszych ustaleń.
Wójt przypuścił także bezimienny atak na "pewnego radnego i do tego nauczyciela" że nie widział na budynku szkoły "rynien dziurawych i nie widział tego problemu".
Radny Gromala poczuwając sie "wywołanym do odpowiedzi" przypomniał, że Wójt miał w planach przeprowadzenie prac najwcześniej w przyszłym roku, co miało kosztować około 150.000 zł, natomiast właśnie dzięki staraniom radnych z Lipnicy Murowanej, odwodnienie budynku Gimnazjum zostało już wykonane za mniejsze pieniądze, które wyasygnowano z budżetu gminy na wniosek szkoły.
Z innych istotnych spraw dowiedzieliśmy sie iż został zatrudniony nowy radca prawny i prawdopodobnie będzie pełnił stały - choć krótki - dyżur w Urzędzie, a ponadto ma być obecny na każdej sesji.
Jako że była to sesja nadzwyczajna, to mimo interpelacji i wolnych wniosków a także dyskusji o których pisałem wcześniej, zakończyła się w przewidywanym terminie.
Z dzisiejszego dnia płynie jednak pewna konkluzja, - obiecanki cacanki...
...i pozwolę sobie nie dokończyć. Przysłowia. Bo relację już kończę.
-
-
No i odbyła się sesja nadzwyczajna. Działo się dnia 16 września 2009 roku od godziny 9.15 do 10.35. A co niby się działo, czemu sesja była nadzwyczajna a nie "z kolejki"?
W związku z dofinansowaniem z Zarządu Dróg Wojewódzkich budowy chodnika przy nowym cmentarzu w Lipnicy Murowanej, należało wnieść wkład własny. Jak pamiętamy, Wójt nie posiada upoważnień do samodzielnego dysponowania środkami finansowymi, co spowodowało konieczność usankcjonowania niezbędnych operacji przez Radę Gminy.
Oczywiście sprawa budowy chodnika jak i zmian w budżecie nie budziła kontrowersji, co spowodowało że uchwały przeszły jednogłośnie, ale przy okazji zmian w budżecie wyszły pewne kwestie, które Wójt próbował przeforsować wbrew uzgodnieniom które zapadły zaledwie dwa dni wcześniej.
Otóż przy rozdysponowaniu środków, radny pan Radzięta nie znalazł zapisu o przyznaniu obiecanych dwa dni wcześniej środków w kwocie 10.000 zł na zakup nowych instrumentów dla orkiestry z Rajbrotu. Mimo że taki zapis uzgodniono, nie pojawił się on do zaaprobowania.
Gdy sprawa za przyczyną pana Radzięty wyszła na jaw, Wójt odparował że dyrektor GDK napisał projekt na dofinansowanie orkiestry. Okazało się jednak że ów projekt dotyczy orkiestry z Lipnicy Dolnej i uzyskanych pieniędzy nie można będzie przeznaczyć dla Rajbrotu. W związku z tym padła obietnica że w przyszłym roku będzie złożony taki sam wniosek dla Rajbrotu.
Doszło do dyskusji, w której Wójt nie znalazł argumentów by rajbrocką orkiestrę pozbawić obiecanych środków i z racji iż projekt uchwały był już przygotowany, środki na instrumenty przesunięto z puli promocji, co wywołało grymas niezadowolenia dysponentki tych funduszy.
Dzięki czujności radnych, a konkretnie orędownika orkiestry i radnego - pana Radzięty, volens-nolens, pieniądze się znalazły. Gdyby nie ta interwencja, skończyłoby się na obietnicy bez pokrycia. Warto zauważyć iż po skorygowaniu projektu uchwały, wszyscy radni głosowali za jej przyjęciem, zatem wychodzi na to iż tylko jedna osoba była przeciwna dotowaniu rajbrockiej orkiestry - mimo obietnicy złożonej na wiosnę i przedwczorajszych ustaleń.
Wójt przypuścił także bezimienny atak na "pewnego radnego i do tego nauczyciela" że nie widział na budynku szkoły "rynien dziurawych i nie widział tego problemu".
Radny Gromala poczuwając sie "wywołanym do odpowiedzi" przypomniał, że Wójt miał w planach przeprowadzenie prac najwcześniej w przyszłym roku, co miało kosztować około 150.000 zł, natomiast właśnie dzięki staraniom radnych z Lipnicy Murowanej, odwodnienie budynku Gimnazjum zostało już wykonane za mniejsze pieniądze, które wyasygnowano z budżetu gminy na wniosek szkoły.
Z innych istotnych spraw dowiedzieliśmy sie iż został zatrudniony nowy radca prawny i prawdopodobnie będzie pełnił stały - choć krótki - dyżur w Urzędzie, a ponadto ma być obecny na każdej sesji.
Jako że była to sesja nadzwyczajna, to mimo interpelacji i wolnych wniosków a także dyskusji o których pisałem wcześniej, zakończyła się w przewidywanym terminie.
Z dzisiejszego dnia płynie jednak pewna konkluzja, - obiecanki cacanki...
...i pozwolę sobie nie dokończyć. Przysłowia. Bo relację już kończę.
-
-
Subskrybuj:
Posty (Atom)
