-
Po raz trzydziesty ósmy w tej kadencji, 28 kwietnia 2010 zebrała się Rada Gminy Lipnica Murowana na kolejnej sesji.
Jako że było to pierwsze spotkanie rajców po wielkiej tragedii w Smoleńsku, chwilą ciszy uczczono pamięć ofiar.
Po niewielkich zmianach w porządku obrad, przystąpiono do wręczenia odznaczeń dla opiekujących się cmentarzami wojennymi. Jednak z uwagi na absencję niemal całego gremium, pan Stanisław Wieciech przedstawił listę odznaczonych i wspólnie z Przewodniczącym Rady zaprezentowali odznaczenia, odczytano także akty nadania.
Kolejną milą uroczystością było wręczenie nagród mistrzom sportu.
Lipnicka sekcja Taekwondo "Macierz" pod wodzą trenera Sławomira Franczaka (2 dan) odnosiła ostatnio całą serię sukcesów na arenie krajowej i międzynarodowej. Za te medale i puchary otrzymali nagrody pieniężne i dyplomy, a jak zapewnił trener, dobra passa będzie zapewne trwać i w tym roku, jako że w ślad za ubiegłym rokiem także i w tym zawodnicy sztuk walki sięgnęli już po kolejne laury.
Także nasz lipnicki rajdowiec - Janusz Knopt, który został mistrzem klasy N2 rajdowego Pucharu Polski w 2009 o czym pisałem TUTAJ, otrzymał nagrodę za swoje wybitne osiągnięcia.
Pan Janusz mimo iż mieszka w Krakowie, ale pochodząc z Lipnicy, promuje nasze miasteczko. Na jego samochodzie w malowaniu na sezon 2010, został umieszczony herb Lipnicy, obok loga lipnickich sponsorów - Gospody pod Kamieniem i Tartaku Liszka.
W mniej widowiskowej scenerii zdobywali podium lipniccy brydżyści w osobach panów Wacława Wyżgi i Honoriusza Piecha. Oni także zostali uhonorowani nagrodami pieniężnymi. Słusznie też stwierdzili iż brydż jest to doskonały sport na emeryturę.
Niewątpliwie cieszy fakt iż Lipnica jest coraz szerzej rozpoznawana w świecie nie tylko przez pryzmat palm, zabytków i świętych, ale także przez sportowców z gminy Lipnica Murowana.
Wszystkim sportowcom życzymy "pudła z jedynką" pod stopami, a nagrodzonym i utytułowanym na sesji - dalszych sportowych sukcesów.
Po poezji medali, pucharów, dyplomów i nagród, nastała proza kolejnych obrad.
Nie będę tu opisywał punkt po punkcie co się pojawiało w dyskusjach i obradach, - to z pewnością zrobi oficjalna strona rzetelnie informująca mieszkańców o sprawach gminy.
Ja natomiast skupię się na rzeczach najistotniejszych z punktu widzenia interesu społecznego vel publicznego.
Jak wygląda stan naszych dróg, praktycznie każdy widzi. Zima nie oszczędziła żadnej nawierzchni, objazd przez Zawiśle dodatkowo powiększył skalę zniszczeń.
Jak się dowiedzieliśmy, drogi tak gminne jak i powiatowe z drogą wojewódzką, będą remontowane zaledwie doraźnie.
Padło także pytanie o wywiad jakiego pan Wójt udzielił pani Więcek-Cebuli z Gazety Krakowskiej, w którym pochwalił się pozyskaniem 10 milionów środków zewnętrznych.
Odpowiedź została udzielona pod koniec sesji, ale dla ciągłości relacji przytoczę ją teraz.
Co to były za środki i na co zostały przeznaczone, wyjaśniła pani Katarzyna Korta, choć zastanawia fakt czemu ona, skoro to Wójt udzielał wywiadu.
Tym niemniej okazało się że owe dziesięć milionów jakie pozyskaliśmy, to kwoty wyłożone na remont osuwiska na drodze powiatowej w Borównej i wykonanie przepustu na drodze powiatowej w miejsce mostu obok Kółka Rolniczego.
Wiemy od dawna że sukces ma wielu ojców, tu zaś wielu ojców dzieli się jednym sukcesem.
Inwestycje w ciągach dróg powiatowych należą do zadań własnych powiatu. Oznacza to, że lokalny samorząd nie musi się troszczyć o drogi powiatowe bo nie jest ich gospodarzem. Proste? Niby tak!
Ale popatrzmy na sukces naszego Wójta z innej strony. Powiat wykonał inwentaryzację dróg powiatowych. Powiat zakwalifikował most i osuwisko do remontu. Powiat pozyskał na to środki. I co dalej powiat zrobił? Ano nic! Przekazał środki gminie, a gmina za te "wywiadowe" 10 milionów wykonała te dwie prace dla powiatu! Czyli wchodząc w kompetencje powiatu, sami wykonaliśmy dwa remonty!
Gdybym był ironiczny, to teraz powinienem się domagać od powiatu innych remontów za to że nasza gmina za pieniądze pozyskane przez pana Wójta wykonała prace będące dotychczas w gestii powiatu!
Ale na szczęście dawno wymyślono demagogię, którą dbający o "rzetelną" informację z lubością stosują.
Zatem w tą "rzetelną" informację i wywiad w GK nie każę Wam bezkrytycznie wierzyć...
W informacji o stanie bezpieczeństwa publicznego którą przedstawił p. nadkom. Ireneusz Heród, dowiedzieliśmy się że nasza gmina ma się dobrze, choć daje się zauważyć niewielki wzrost przestępczości. Niestety odgórne zmiany wpłynęły na zmniejszenie liczby etatów w Policji i ograniczenie godzin pracy komisariatu w Nowym Wiśniczu.
Pan komisarz podziękował za dotychczasowe wsparcie i w nawiązaniu do trudności finansowych jakie w Policji dotkliwie dają się w znaki, poprosił o dalszą pomoc w każdej możliwej postaci.
W jednym z dodatkowo zgłoszonych punktów do porządku obrad, znalazł się także wniosek radnego p. Józefa Radzięty, o przedstawienie przez Wójta sprawozdania z wykonania jednej z uchwał podjętej przez Niedzielą Palmową, w której zadecydowano o przyznaniu dla Rajbrotu kwoty niespełna 3 tysięcy złotych na wsparcie tamtejszego konkursu palm.
Okazało się iż Wójt rzeczonej dyspozycji nie wykonał!
Sytuacja wygląda o tyle kuriozalnie, że Wójt jest prawnie związany Uchwałami Rady Gminy, będąc ich wykonawcą. To niemal tak jak rozkaz w wojsku, choć rygory niewykonania są nieco mniej drastyczne.
Tym niemniej pan Wójt zafundował nam precedens - jeśli uchwałę uzna za niewygodną - nie wykona jej!
Tak właśnie się stało z kwotą która miała trafić do Rajbrotu.
Pominę tu próbę wytłumaczenia się Wójta ze swego (bez)czynu, bo w świetle prawa motywy te nie niosły za sobą korzystnych dla Wójta skutków prawnych.
Radni jednak nie ugięli się przed samowolą Wójta i po ogłoszeniu przerwy, w rozmowach kuluarowych przedstawili swoje argumenty, po których w ciągu kolejnych 30 minut, pani Skarbnik poinformowała Radę iż stosowny przelew został przez pana Wójta podpisany i zostanie zrealizowany w kolejnym dniu.
Proszę zauważyć iż nie zostało wykonane żadne dodatkowe działanie Rady które mogłoby usunąć przeszkodę prawną powoływaną przez Wójta - o ile taka w rzeczywistości by istniała.
Wójt wykonał uchwałę jedynie po uświadomieniu mu jego bezzasadnych uwag, a więc mógł i powinien wykonać ją w stosownym czasie, czego jednak nie uczynił.
Czy była to kolejna próba rozpętania konfliktu w lipnickim samorządzie? Tego nie wiemy, gdyż radni nie byli zainteresowani podejmowaniem sporu i szybko w obliczu prawa zgasili go w zarodku. I bynajmniej nie zrobili tego wszyscy radni, a jedynie opozycja, która po raz kolejny wykazała się rzeczowym podejściem do sprawy.
Kwiecień to także czas na analizę wykonania ubiegłorocznego budżetu. Budżet ten był o tyle specyficzny, że po pierwsze został uchwalony przez Regionalną Izbę Obrachunkową, po wtóre - był realizowany przez Wójta nieposiadającego pewnych upoważnień. W tym stanie rzeczy, Rada Gminy miała decydujący wpływ na ostateczny kształt budżetu, modyfikowanego w ciągu roku na poszczególnych sesjach.
Taki rozwój wydarzeń w kwestii dysponowania gminną kasą spowodował, że Wójt realizował budżet pod dyktando Rady. Udzielenie zatem absolutorium Wójtowi było po części efektem ścisłej kontroli jaką Rada miała nad dysponowaniem samorządowym portfelem.
Ledwie przebrzmiały echa zaniechań Wójta w roli głównej, a już mamy kolejny zgrzyt z Wójtem w tle, gdyż postacią pierwszoplanową tym razem był Sołtys Lipnicy Murowanej - pan Bogdan Wojciechowski.
Pan Jerzy Piś wniósł skargę na Sołtysa, zarzucając mu iż ten nie przegłosował na zebraniu wiejskim porządku obrad, co do którego wniesiono z sali wniosek o zmianę tegoż porządku.
Jakkolwiek sam Sołtys nie poczuwał się do winy, to jednak zebranie wiejskie ma swoje opisane zasady, które nie zostały przez pana Sołtysa uwzględnione.
Zdyscyplinowanie zainteresowanego było co prawda symboliczne, jednak pokazało że zasady demokracji stosowane są także w obliczu władzy, bowiem zebranie wiejskie było zwołane na wniosek Wójta, który tak jak w biuletynie, Wiadomościach Lipnickich i sfinansowanym przez nas kalendarzu na 2010 rok, chciał przekazać swoje sukcesy jakich dokonał w roku wcześniejszym.
W pakiecie uchwał głosowanie nie zawsze było jednomyślne, sporo spraw odłożono do kolejnych sesji, nie będę ich zatem relacjonował.
Gdy przyszedł czas na interpelacje i wnioski radnych, znowu się dostało panu Leszkowi Sztremerowi.
Już dawno nauczyłem się niczemu nie dziwić, ale kolejne ataki Wójta i p. radnego Jarosława Marca na pana Leszka wprawiły mnie w co najmniej zdziwienie.
O ile politycy posługują się dyplomatycznymi określeniami by wyrazić się w sprawach kontrowersyjnych, o tyle wspomniani przeze mnie dżentelmeni stosowali formę i ton cokolwiek niedżentelmeński.
Gdyby jako całkowicie postronny człowiek znalazł się w środę przypadkowo na sesji, mógłbym pomyśleć iż pan Leszek jest pospolitym chuliganem, na dodatek przed panem Marcem występującym incognito.
O tempora, o mores!
Być może te słowa czytają osoby nie znające pana Leszka. Ale jeśli są i tacy, którzy odwiedzając kościółek św. Leonarda spotkali się ze starszym panem który z zamiłowaniem i zapałem odsłaniał przed nimi bogatą historię tego cennego zabytku, który odpowiadał cierpliwie na każde pytanie i budził tym zainteresowanie i podziw dla jego wiedzy i szacunek dla niego samego jak i lipnickich zabytków, to właśnie tym panem był pan Leszek Sztremer - człowiek mieszkający w Lipnicy od wielu lat, zapewne dłużej niż lata które liczą sobie niektórzy malkontenci i niemal tak długo jak trwała nieobecność niejednego lipniczanina "z krwi i kości" w ojczystych stronach.
Jeśli zatem mamy obawiać się ludzi pokroju pana Leszka, to drodzy państwo - syndrom "oblężonej twierdzy" zdefiniowany przez socjologów i politologów, mamy wykładany jak na tacy!
Warto natomiast zaznaczyć, iż na zakończenie sesji, Wójt podziękował za udzielone mu absolutorium.
Tym samym o godzinie 15.30, XXXVIII Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana została zakończona.
-
-
czwartek, 29 kwietnia 2010
wtorek, 27 kwietnia 2010
Poświęcenie Krzyża Powstańców
-
Nieco poniżej szczytu Piekarskiej Góry (515 m n.p.m.), 500 m na wschód w grzbietowym biegu zielonego szlaku turystycznego, na skraju niewielkiej polany, stoi krzyż.
Pamiętam go jeszcze z czasów szkoły podstawowej, gdy składaliśmy tam kwiaty.
Wtedy był to po prostu Krzyż Powstańców, a ja jako dzieciak nie wnikałem w jego historię.
Jednak w czasie moich leśnych wędrówek, często odwiedzałem ów krzyż, wędrując od kapliczki św. Jana Nepomucena przy Skarbowym Potoku, w górę Cygierek do szlaku, a dalej przy krzyżu na Śpilówkę i do kaplicy św. Urbana, czyli do "Urbanka".
Takie wycieczki urządzał nam mój tata - Józef Piotrowski, wielki miłośnik ziemi lipnickiej i jej perełek.
Tata dbał byśmy poznawali Lipnicę z jej pięknymi okolicami i pamiętali o jej dziedzictwie.
A krzyż z roku na rok coraz bardziej niszczał i chylił się ku ziemi...
Krzyż postawiono na pamiątkę Powstania Styczniowego 1863-64 roku.
W tym właśnie miejscu spotykali się powstańcy z Lipnicy, Iwkowej i Rajbrotu w drodze do powstańczych oddziałów, tutaj też rozstawali się wracając z walk o niepodległość uciśnionej Ojczyzny.
Krzyż to symbol męczeństwa i wiary, a właśnie te dwie wartości byłe powstańcom nieobce.
Dzisiaj, gdy niepodległość Polski jest dla nas oczywista, nie możemy zapomnieć że po wielokroć była ona okupiona męczeństwem i krwią naszych pradziadów, których niepodległościowy zryw świadczył o patriotyzmie i dążeniu do przywrócenia Polski na geopolitycznej mapie świata.
Wspólnymi siłami Iwkowian i Lipniczan, przy ogromnym udziale pana Stanisława Wieciecha, w latach 2009-2010 Krzyż Powstańców gruntownie odnowiono.
W dniu 3 maja 2010 roku, Krzyż zostanie poświęcony.
Zapraszamy wszystkich którym umiłowanie naszej historii jest drogie, a symbole niepodległościowe wciąż aktualne i bliskie, by czynnie uczestniczyli w poświęceniu Krzyża.
Oto program uroczystości:
Zapraszają:
Szlak do Krzyża Powstańców będzie oznakowany biało-czerwonymi chorągiewkami od strony Lipnicy, Rajbrotu i Iwkowej.
Od strony Iwkowej wyznaczono parking na roli Humiejowo, zatem kto nie może dotrzeć na piechotę, niech skorzysta z samochodu. Jednak podejście z iwkowskiego parkingu choć krótkie - jest strome.
Dla znających okolicę mogę polecić dojście za czarnym szlakiem do skrzyżowania z asfaltem pod Bacówką, a dalej łąkami i polno-leśną drogą można wyjść na grzbiet tuż za Piekarską Górą, skąd już tylko 5 minut do polany. Ten wariant ma mniej podejść, a i są one łagodniejsze. Jednak ta trasa nie jest oznakowana!
Nieco poniżej szczytu Piekarskiej Góry (515 m n.p.m.), 500 m na wschód w grzbietowym biegu zielonego szlaku turystycznego, na skraju niewielkiej polany, stoi krzyż.
Pamiętam go jeszcze z czasów szkoły podstawowej, gdy składaliśmy tam kwiaty.
Wtedy był to po prostu Krzyż Powstańców, a ja jako dzieciak nie wnikałem w jego historię.
Jednak w czasie moich leśnych wędrówek, często odwiedzałem ów krzyż, wędrując od kapliczki św. Jana Nepomucena przy Skarbowym Potoku, w górę Cygierek do szlaku, a dalej przy krzyżu na Śpilówkę i do kaplicy św. Urbana, czyli do "Urbanka".
Takie wycieczki urządzał nam mój tata - Józef Piotrowski, wielki miłośnik ziemi lipnickiej i jej perełek.
Tata dbał byśmy poznawali Lipnicę z jej pięknymi okolicami i pamiętali o jej dziedzictwie.
A krzyż z roku na rok coraz bardziej niszczał i chylił się ku ziemi...
Krzyż postawiono na pamiątkę Powstania Styczniowego 1863-64 roku.
W tym właśnie miejscu spotykali się powstańcy z Lipnicy, Iwkowej i Rajbrotu w drodze do powstańczych oddziałów, tutaj też rozstawali się wracając z walk o niepodległość uciśnionej Ojczyzny.
Krzyż to symbol męczeństwa i wiary, a właśnie te dwie wartości byłe powstańcom nieobce.
Dzisiaj, gdy niepodległość Polski jest dla nas oczywista, nie możemy zapomnieć że po wielokroć była ona okupiona męczeństwem i krwią naszych pradziadów, których niepodległościowy zryw świadczył o patriotyzmie i dążeniu do przywrócenia Polski na geopolitycznej mapie świata.
Wspólnymi siłami Iwkowian i Lipniczan, przy ogromnym udziale pana Stanisława Wieciecha, w latach 2009-2010 Krzyż Powstańców gruntownie odnowiono.
W dniu 3 maja 2010 roku, Krzyż zostanie poświęcony.
Zapraszamy wszystkich którym umiłowanie naszej historii jest drogie, a symbole niepodległościowe wciąż aktualne i bliskie, by czynnie uczestniczyli w poświęceniu Krzyża.
Oto program uroczystości:
16.oo - Koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu Orkiestry Dętej z Iwkowej;
16.3o - Powitanie uczestników oraz program patriotyczny w wykonaniu młodzieży
z gimnazjum w Iwkowej;
z gimnazjum w Iwkowej;
17.oo - Msza św. koncelebrowana przez Biskupa Tarnowskiego;
18.oo - Poświęcenie odnowionego Krzyża i złożenie kwiatów;
18.3o - Występ Orkiestry Dętej w Rajbrotu.
Zapraszają:
Prezes Gminnego Koła Kombatantów w Lipnicy Murowanej, Proboszcz Parafii Lipnica Murowana, Proboszcz Parafii Iwkowa, Wójt Gminy Iwkowa.
Szlak do Krzyża Powstańców będzie oznakowany biało-czerwonymi chorągiewkami od strony Lipnicy, Rajbrotu i Iwkowej.
Lipniczanie wyruszają szlakiem partyzantów AK, który już wcześniej oznakowano do tablicy pamiątkowej znajdującej się w lesie nad Cygierkami, na wschód od Krzywych Potoków. Trasa jest oznakowana, oczyszczona z gałęzi, przejście przez Potok Piekarski (Winiarski) zabezpieczone kładką z poręczą.
Od tablicy pamiątkowej trasa jeszcze przez kilkaset metrów pnie się pod górę.
Szacunkowy czas dojścia od wejścia do lasu obok Stachonia na dotarcie do Krzyża, to około 1 godzina, dla osób starszych czas zapewne dłuższy.
Konieczne będzie obuwie przystosowane do warunków terenowych, także z uwagi na mokre podłoże.
Rozsądnie będzie zaopatrzyć się w odzież przeciwdeszczową (w lesie dobrze się sprawdza peleryna, parasol w marszu gorzej - zahacza o gałęzie), picie i latarkę, gdyby okazało się że w uroczystość w lesie nieco się przeciągnie. Na miejscu mają być ławki, ale lekkie składane krzesełko może się przydać. Jako że wieczorem w lesie bywa chłodno, dobrze pomyśleć o cieplejszym okryciu na drogę powrotną. W wędrówce pomogą kijki trekkingowe, kijki nordic walking, laska, czy zwykły kij podróżniczy.
Od strony Iwkowej wyznaczono parking na roli Humiejowo, zatem kto nie może dotrzeć na piechotę, niech skorzysta z samochodu. Jednak podejście z iwkowskiego parkingu choć krótkie - jest strome.
Z Rajbrotu trasa piesza będzie prowadzić spod Domu Ludowego, początkowo asfaltem odchodzącym od południowej strony na Dominiczną Górę, by po kilkuset metrach przejść drogą polną wzdłuż doliny potoku i prowadzić pomiędzy masywami Dominicznej i Rogozowej najpierw do polany na przełęczy. Stąd leśną drogą dochodzi się lasem do czarnego szlaku prowadzącego z Lipnicy. (szlak prowadzi do Bacówki i dalej do Rajbrotu pod tartak) Przy czarnym szlaku należy się nieco cofnąć w stronę Lipnicy (ok. 10 min.), by po dojściu do zielonego szlaku odchodzącego tuż za potokiem, mozolnie piąć się pod górę za zielonymi znakami poprzez dwa garby Piekarskiej Góry, do polany z Krzyżem.
Od Domu Ludowego do Krzyża to ok. 4 km, lecz ze względu na podejścia, czas dotarcia może oscylować w granicach 2 godzin, w zależności od kondycji.
Dla znających okolicę mogę polecić dojście za czarnym szlakiem do skrzyżowania z asfaltem pod Bacówką, a dalej łąkami i polno-leśną drogą można wyjść na grzbiet tuż za Piekarską Górą, skąd już tylko 5 minut do polany. Ten wariant ma mniej podejść, a i są one łagodniejsze. Jednak ta trasa nie jest oznakowana!
W galerii możemy zobaczyć krzyż dawniej i obecnie. Ale to "obecnie" najlepiej będzie zobaczyć osobiście. Dla niektórych może to być jedyna okazja pokłonić się przodkom z czasów powstania, ich walce o niepodległość i zapamiętać historię, miejsce i czas. Czas Polski niepodległej!
-
-
-
-
wtorek, 13 kwietnia 2010
Modlitwy za ofiary tragedii - wtorek
-
Mimo deszczu i wiatru, lipniczanie ponownie zebrani przez Dzwonem Prezydenckim, modlitwą otoczyli dusze ofiar tragedii samolotu prezydenckiego.
Kolejne kwiaty i kolejne znicze pokazały że takie wartości jak Bóg, Honor i Ojczyzna mieszkają w wielu lipnickich sercach.
-
-
Mimo deszczu i wiatru, lipniczanie ponownie zebrani przez Dzwonem Prezydenckim, modlitwą otoczyli dusze ofiar tragedii samolotu prezydenckiego.
Kolejne kwiaty i kolejne znicze pokazały że takie wartości jak Bóg, Honor i Ojczyzna mieszkają w wielu lipnickich sercach.
-
-
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
Modlitwy za ofiary tragedii...
-
Odeszli... Ale nie z naszych serc!
W Lipnicy przed Dzwonem Prezydenckim płoną znicze, a dzisiaj o 19.oo zebrała się spora liczba obywateli, parafian, patriotów...
Przy wspólnej modlitwie wyraziliśmy swój hołd i swój ból wobec wielkiej rany naszego narodu i naszej Ojczyzny. To kolejny wyraz naszej solidarności i jedności w obliczu narodowej tragedii.
Spotkania przed Prezydenckim Dzwonem to nie tylko wyraz religijny, ale i patriotyczny. Można w nich uczestniczyć w modlitwie, ale i w indywidualnej milczącej zadumie.
Teraz ofiary sprzed siedemdziesięciu lat spotykają się z tymi sprzed kilku dni i tam na obczyźnie mówią zapewne:
- Witaj Bracie Polaku...!
Jutro - wtorek 13 kwietnia - kolejne spotkanie o 19.oo przed naszym prezydenckim symbolem.
Przyjdź Bracie Polaku!
-
-
Odeszli... Ale nie z naszych serc!
W Lipnicy przed Dzwonem Prezydenckim płoną znicze, a dzisiaj o 19.oo zebrała się spora liczba obywateli, parafian, patriotów...
Przy wspólnej modlitwie wyraziliśmy swój hołd i swój ból wobec wielkiej rany naszego narodu i naszej Ojczyzny. To kolejny wyraz naszej solidarności i jedności w obliczu narodowej tragedii.
Spotkania przed Prezydenckim Dzwonem to nie tylko wyraz religijny, ale i patriotyczny. Można w nich uczestniczyć w modlitwie, ale i w indywidualnej milczącej zadumie.
Teraz ofiary sprzed siedemdziesięciu lat spotykają się z tymi sprzed kilku dni i tam na obczyźnie mówią zapewne:
- Witaj Bracie Polaku...!
Jutro - wtorek 13 kwietnia - kolejne spotkanie o 19.oo przed naszym prezydenckim symbolem.
Przyjdź Bracie Polaku!
-
-
sobota, 10 kwietnia 2010
Wielka tragedia...
-
W wielkiej tragedii która dotknęła nasz kraj, zginęła między innymi para prezydencka - Lech Kaczyński z małżonką, Marią Kaczyńską.
Zginęło też wiele najważniejszych osób w państwie.
Nie żyje także pan Władysław Stasiak, niedawno goszczący w Lipnicy.
Pan Prezydent nie przybył w Niedzielę Palmową do Lipnicy, ale wysyłając delegację ze swej kancelarii, wyraził wielką chęć przybycia do Lipnicy w późniejszym czasie...
Pan Prezydent ofiarował naszej Parafii niezwykły i ponadczasowy dar, - wielki dzwon do naszego kościoła parafialnego.
Aby oddać cześć Panu Prezydentowi i wszystkim innym ofiarom tej tragicznej katastrofy, zróbmy to przed dzwonem prezydenckim.
W niedzielę 11 kwietnia, o godzinie 10.3o w kościele parafialnym zostanie odprawiona msza święta za ofiary katastrofy samolotu prezydenckiego.
-
W wielkiej tragedii która dotknęła nasz kraj, zginęła między innymi para prezydencka - Lech Kaczyński z małżonką, Marią Kaczyńską.
Zginęło też wiele najważniejszych osób w państwie.
Nie żyje także pan Władysław Stasiak, niedawno goszczący w Lipnicy.
Pan Prezydent nie przybył w Niedzielę Palmową do Lipnicy, ale wysyłając delegację ze swej kancelarii, wyraził wielką chęć przybycia do Lipnicy w późniejszym czasie...
Pan Prezydent ofiarował naszej Parafii niezwykły i ponadczasowy dar, - wielki dzwon do naszego kościoła parafialnego.
Aby oddać cześć Panu Prezydentowi i wszystkim innym ofiarom tej tragicznej katastrofy, zróbmy to przed dzwonem prezydenckim.
W niedzielę 11 kwietnia, o godzinie 10.3o w kościele parafialnym zostanie odprawiona msza święta za ofiary katastrofy samolotu prezydenckiego.
-
poniedziałek, 5 kwietnia 2010
Lipnicka sikawka odrestaurowana
-
Kilka postów wcześniej pisałem o starej sikawce którą zaopiekowali się strażacy z Lipnicy Murowanej.
Gdy zobaczyłem w jak opłakanym stanie się znajduje, nie myślałem że tak szybko wróci do stanu używalności. Wszak wymagała dużego wkładu pracy, i to żmudnej pracy.
Ale strażacy mają wielkie serce i wielki sentyment do przeszłości, - nie darmo historia lipnickiej OSP liczy grubo ponad sto lat!
Niemal rówieśniczy wóz gaśniczy z napędem siły żywej - końskiej do transportu i ludzkiej do pompowania, powiększył dobytek druhów z Murowanej.
Co więcej, wszystkie mechanizmy pracują jak w zegarku, co zresztą potwierdziła próba podawania wody.
Ale tak jak napisałem niemal przed miesiącem, mimo spontanicznego zaangażowania ochotniczej ekipy remontowej, należało ponieść pewne koszty, a jak wiemy, kasa Straży nie przewidywała wcześniej takich wydatków.
Gospodarze lipnickiej remizy mocno liczą na wsparcie finansowe, tym bardziej że wcześniej padały deklaracje czy wręcz obietnice, a skoro sikawka lśni jak nowa, to każdy kto strażacki trud i poświęcenie chce docenić, może to uczynić widząc zachwycający efekt.
Może i strażacy leją wodę...
...ale za to jaki mają do tego sprzęt...!
Zapraszam na zdjęcia i film, myślę że temat w sam raz na Lany Poniedziałek! :-)
-
-
-
Kilka postów wcześniej pisałem o starej sikawce którą zaopiekowali się strażacy z Lipnicy Murowanej.
Gdy zobaczyłem w jak opłakanym stanie się znajduje, nie myślałem że tak szybko wróci do stanu używalności. Wszak wymagała dużego wkładu pracy, i to żmudnej pracy.
Ale strażacy mają wielkie serce i wielki sentyment do przeszłości, - nie darmo historia lipnickiej OSP liczy grubo ponad sto lat!
Niemal rówieśniczy wóz gaśniczy z napędem siły żywej - końskiej do transportu i ludzkiej do pompowania, powiększył dobytek druhów z Murowanej.
Co więcej, wszystkie mechanizmy pracują jak w zegarku, co zresztą potwierdziła próba podawania wody.
Ale tak jak napisałem niemal przed miesiącem, mimo spontanicznego zaangażowania ochotniczej ekipy remontowej, należało ponieść pewne koszty, a jak wiemy, kasa Straży nie przewidywała wcześniej takich wydatków.
Gospodarze lipnickiej remizy mocno liczą na wsparcie finansowe, tym bardziej że wcześniej padały deklaracje czy wręcz obietnice, a skoro sikawka lśni jak nowa, to każdy kto strażacki trud i poświęcenie chce docenić, może to uczynić widząc zachwycający efekt.
Może i strażacy leją wodę...
...ale za to jaki mają do tego sprzęt...!
Zapraszam na zdjęcia i film, myślę że temat w sam raz na Lany Poniedziałek! :-)
-
-
-
sobota, 3 kwietnia 2010
Wielka Sobota
-
Wielka Sobota to dzień niby nie świąteczny, ale atmosfera Świąt Wielkanocnych aż kipi.
W godzinach okołopołudniowych odbywa się zwykle święcenie pokarmów.
Koszyki wypełnione przysmakami i symbolami - zwykle także jadalnymi, kuszą zapachem i wyglądem zawartości.
W Lipnicy Murowanej pokarmy święcono między innymi o godzinie 11.oo i 12.oo.
Ja zaś obok koszyka zabrałem - jak zwykle - aparat, by zostawić Wam pamiątkę tego przedświątecznego dnia.
Na zakończenie dnia, późnym wieczorem odprawia się jeszcze nabożeństwo rezurekcyjne, kiedy to obwieszcza się wielki cud i tajemnicę Zmartwychwstania Pańskiego.
Post kończy się po Rezurekcji, ale święconkę z koszyka można skosztować właśnie już po jej poświęceniu.
Skoro jednak moja relacja ukazuje się po Wielkim Poście, to na Niedzielę i Poniedziałek Wielkanocny obok wcześniejszych życzeń, dzisiaj życzę...
...smacznego!
-
-
Wielka Sobota to dzień niby nie świąteczny, ale atmosfera Świąt Wielkanocnych aż kipi.
W godzinach okołopołudniowych odbywa się zwykle święcenie pokarmów.
Koszyki wypełnione przysmakami i symbolami - zwykle także jadalnymi, kuszą zapachem i wyglądem zawartości.
W Lipnicy Murowanej pokarmy święcono między innymi o godzinie 11.oo i 12.oo.
Ja zaś obok koszyka zabrałem - jak zwykle - aparat, by zostawić Wam pamiątkę tego przedświątecznego dnia.
Na zakończenie dnia, późnym wieczorem odprawia się jeszcze nabożeństwo rezurekcyjne, kiedy to obwieszcza się wielki cud i tajemnicę Zmartwychwstania Pańskiego.
Post kończy się po Rezurekcji, ale święconkę z koszyka można skosztować właśnie już po jej poświęceniu.
Skoro jednak moja relacja ukazuje się po Wielkim Poście, to na Niedzielę i Poniedziałek Wielkanocny obok wcześniejszych życzeń, dzisiaj życzę...
...smacznego!
-
-
piątek, 2 kwietnia 2010
Wesołych Świąt
-
Święta Wielkanocne to czas refleksji nad przemijaniem
i trwałością.
Swoim czytelnikom i wszystkim ludziom dobrej woli życzę, by to co złe szybko przemijało, a to co dobre - aby trwało.
Życzę tak Wam jak i sobie, byśmy zawsze czytali dobre wiadomości, ale także byśmy sami takie dobre wspomnienia tworzyli.
- zdrowia i spokoju w gronie rodziny,
- radości Zmartwychwstania,
- smacznej święconki,
- mokrego Dyngusa,
czyli
Wesołych Świąt!
Jacek L. Piotrowski
-
Święta Wielkanocne to czas refleksji nad przemijaniemi trwałością.
Swoim czytelnikom i wszystkim ludziom dobrej woli życzę, by to co złe szybko przemijało, a to co dobre - aby trwało.
Życzę tak Wam jak i sobie, byśmy zawsze czytali dobre wiadomości, ale także byśmy sami takie dobre wspomnienia tworzyli.
- zdrowia i spokoju w gronie rodziny,
- radości Zmartwychwstania,
- smacznej święconki,
- mokrego Dyngusa,
czyli
Wesołych Świąt!
Jacek L. Piotrowski
-
poniedziałek, 29 marca 2010
Niedziela Palmowa 2010
-
Niedziela Palmowa to wydarzenie które rozsławia Lipnicę Murowaną na całą Polskę a nawet na cały świat.
Konkurs zapoczątkowany 52 lata temu przez Józefa Piotrowskiego, dzisiaj przeżywa lata swej świetności.
Wśród gości i patronów tego święta i konkursu są same wybitne osobistości jak Prezydent RP Lech Kaczyński i przedstawiciele wszelkich szczebli władz świeckich i kościelnych, a także wielu znamienitych gości zza granicy.
By oddać atmosferę tego dnia i wydarzenia, pozwolę sobie pominąć protokolarne wymienianie gości, patronów i sponsorów.
Nie sposób jednak nie zauważyć szeregu elementów wpływających ujemnie na nasz konkurs, a będących celowym działaniem organizatorów.
Jeśli bowiem popatrzymy na baner umieszczony nad sceną, zauważymy że głównym elementem promowanym tego dnia, jest gmina Lipnica Murowana. Jakkolwiek gmina jest gospodarzem wydarzenia, to jednak to iż jest tu organizowany Konkurs Lipnickich Palm i Rękodzieła Artystycznego im. Józefa Piotrowskiego, można się było dowiedzieć z zapowiedzi konferansjera. Coraz mniej uszanowania tradycji, coraz więcej wszędobylskiego urzędu z propagandą.
Jednak obecność wciąż powiększającej się liczby palm na lipnickim rynku jasno potwierdzała tytuł tej szczególnej niedzieli - niedzieli palmowej.
Co niesamowicie ważne - dopisała pogoda! Wcześniejsze niezbyt optymistyczne prognozy przewidywały deszcz i wiatr, a to dla wysokich palm mogłoby oznaczać klęskę przy ich stawianiu.
Jednak poranek mimo słabego przymrozka i śladowych opadów rozwinął się w piękny wiosenny dzień, pełen słońca i niemal bezwietrznej pogody.
Korzystając z tak dobrych warunków, wczesnym przedpołudniem na rynku zaczęły się pojawiać najwyższe, ponad dwudziestometrowe palmy.
Szczególne emocje budziły konstrukcje dwóch mistrzów - Andrzeja Leszczyńskiego i Zbigniewa Urbańskiego, obie mierzące ponad trzydzieści metrów.
Wykonanie takich palm to tygodnie ciężkiej i żmudnej pracy całego zespołu osób. Transport palmy to też nie drobiazg, bo z trzydziestoparometrowym kolosem nie wszędzie się można zmieścić, a i waga nie pomaga... Ale dla mistrzów to akurat mniejszy problem.
Za to stawianie palmy jest połączeniem kunsztu, fachowej wiedzy, spokoju, opanowania i kontrolowania działania całego zespołu. Ekwilibrystyczne dokonania na czubkach drzew przy dodatkowych stemplach wspornikowych i wielokrążkach wspomagających stawianie palm przy użyciu lin, to dla "techników-wysokościowców" nie pierwszyzna, ale drobna pomyłka lub zmienny wiatr, mogą przynieść niepowodzienie całego przedsięwzięcia, co niestety, nieraz się już zdarzało.
Jednak tym razem dzięki sprzyjającej pogodzie i doświadczeniu poszczególnych zespołów, wszystko poszło zgodnie z planem.
Co chwilę szły w górę smukłe i gibkie kolorowe palmy.
Bracia Dańcowie z Borównej, rodzina Mechów z lipnickiej Wielkiej Drogi stawiali palmy bardzo wysokie - dobrze ponad dwadzieścia metrów.
Przy stawianiu 31-metrowej palmy rodziny Leszczyńskich wszyscy jakby przestali oddychać, słychać było jedynie emocjonującą relację konferansjera, aż wreszcie mocno związane witki zakołysały się w pionie, wiecha z pękiem barwnych wstążek załopotała na słabym wietrze, a po lipnickim rynku przeszedł szmer podziwu i gorące brawa.
Najwyższą palmę pana Zbigniewa Urbańskiego niosło dwunastu mężczyzn, a przy stawianiu brała udział jeszcze liczniejsza ekipa!
O godzinie 9.2o zamocowano liny i po dwudziestu minutach skoordynowanej pracy budzącej najwyższe - nomen-omen - emocje tak samych stawiających jak i śledzącej pracę publiczności, przy niemal wstrzymanym tchu, palma powędrowała do góry, by o godzinie 9.4o dumnie górować nad lipnickim rynkiem i pozostałymi palmami...
Satysfakcja, radość i aplauz niosły się po łokietkowym grodzie. Pan Zbigniew szczęśliwy w błysku fleszów i szumie kamer udzielał wywiadów, by po chwili do postawionej palmy przymocować kartkę podającą wysokość swego dzieła - 35 metrów i 10 centymetrów! Kolejny rekord świata palm tradycyjnych!
A później Niedziela Palmowa kręciła się w najlepsze.
Przybył szef Kancelarii Prezydenta RP, pan Władysław Stasiak wraz z liczną delegacją, pan minister Andrzej Duda - podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
W zastępstwie Biskupa Ordynariusza przybył biskup Wiesław Lechowicz.
Zauważyłem także pana Zbigniewa Felczyńskiego, w którego zakładzie wykonany został dzwon "Maryja" podarowany lipnickiej parafii przez Prezydenta RP.
Na uroczystości gościł także pan marszałek Marek Nawara, pan wicewojewoda Stanisław Sorys, pan poseł Wiesław Woda oraz grono przedstawicieli okolicznych samorządów i sponsorów, z przedstawicielami Karpackiej Spółki Gazownictwa - niezawodnego sponsora naszego Konkursu.
Przedstawicieli telewizji, prasy i innych mediów wprost nie dało się zliczyć, a goście przybywający do Lipnicy wciąż przewijali się po rynku, okolicznych uliczkach, zabytkach i licznie rozstawionych kramach ze wszelkim dobrem.
Pełną parą pracowały panie w przedszkolu, serwując kuszące smakołyki i uśmiechy, dzięki czemu przysmaki cieszyły się niesłabnącym powodzeniem, a szarlotka której sam spróbowałem nadal przywołuje finezję smaku i radość podniebienia.
Tuż obok pod starą gminą na stoiskach Domu Kultury zespół niedawnego "Kombajnu Palmowego" zachęcał do wzięcia udziału w loterii w lipnickimi nagrodami.
W Klubie świętego Szymona utrudzeniu pątnicy i liczni cykliści znajdowali zacisze refleksji i możliwość zakupu pamiątek z ziemi świętych, a także możliwość spokojnego posilenia się.
Kościoły pełne były gości, a u św. Leonarda perfekcyjny koncert skupiał uwagę pogrążonych w zachwycie słuchaczy i widzów.
Widok palm, zapach smakołyków i dźwięki dawnej muzyki w połączeniu z kolorowymi kramami były w stanie dostarczyć atrakcji każdemu kto w tym dniu odwiedził nasze prastare miasteczko.
Biskup Lechowicz poświęcił prezydencki dzwon, a przedstawiciele Prezydenta RP - panowie Stasiak i Duda, odsłonili ten niezwykły dar. Ksiądz Prałat Zbigniew Kras dbał wraz ze swymi niezawodnymi ceremoniarzami z księdzem Piotrem Cichoniem na czele o każdy drobiazg, więc mogę chyba potwierdzić, że część kościelna udała się doskonale.
Impreza była także świetnie zabezpieczona. Policja i Straż Pożarna niezawodnie panowali nad sytuacją, nie dopuszczając do jakiegokolwiek zgrzytu. Punkt pomocy medycznej tylko raz musiał się zająć omdlałym młodzieńcem, zatem i tu żadnych potknięć nie zanotowano.
Jednak po rozdaniu nagród, późnym popołudniem doszły do mnie głosy świadczące o niepełnej satysfakcji zdobywców nagród palm wysokich.
O ile aktualny mistrz - pan Zbigniew Urbański został jako zdobywca pierwszego miejsca odpowiednio uhonorowany, o tyle przekonanie zdobywców kolejnych miejsc o słuszności doboru nagród w kategorii palm wysokich wzbudziło ostre kontrowersje.
Konkurs Palm w Lipnicy to wieloletnia tradycja. Nagradzanie pięknych niskich palm jest bezspornie celowe, stymuluje ono trwałość tradycji wicia palm wielkanocnych.
Jednak wykonanie i postawienie palmy o wysokości ponad 20 metrów to już prawdziwa sztuka nie tylko tradycji, ale i technologii budowania i techniki stawiania takiej konstrukcji.
To praca nie tylko osób wymienionych na plakietce przytwierdzonej do palmy, to także wysiłek ich rodzin, sąsiadów i przyjaciół. Zajęcie jednego z pierwszych miejsc w kategorii palm wysokich to niewątpliwa przyjemność i satysfakcja. Ale bardzo często się zdarza, że twórcy w tej kategorii nie są zamożni i poświęcają swój cenny czas, nierzadko biorąc urlop i prosząc o pomoc wspomniane wcześniej osoby.
Jeśli później nagroda okaże się niewspółmierna do wykonanej pracy, bo choć wicie palm to przede wszystkim podtrzymywanie tradycji ale właśnie ciężką i żmudną pracą, zatem jeśli ta praca się nie opłaci, to w ramach tradycji na drugi rok nasi mistrzowie przyniosą na lipnicki rynek dwumetrową tradycyjną palmę, którą tak bardzo promuje Komisja Konkursowa, że na kolejną edycję przyjedzie do nas jedynie gotowa na każde zawołanie ekipa Gazety Krakowskiej...
Kochany organizatorze - gmino Lipnica Murowana. Nasz konkurs słynie z palm wielkanocnych, ale właśnie największe zainteresowanie i niewątpliwie największe emocje budzą palmy najwyższe! Jeśli nie zadbamy o nie dbając o ich twórców odpowiednio ich nagradzając, to następnym ornamentem Lipnicy z wiersza, będzie palma długości trumny w której chyba chcecie ją pogrzebać!
Jeśli nadal zamierzacie promować Lipnicę, to utrzymujcie wysokość lipnickiej palmy na poziomie swojego ego. To wystarczy.
Zwycięzcom, laureatom i uczestnikom Konkursu gorąco gratuluję.
Piękno lipnickiej palmy wielkanocnej dostrzegł już dawno temu mój tata - Józef Piotrowski i uczynił z niego sławę ziemi lipnickiej, która trwa do dnia dzisiejszego. I oby jeszcze przez długie lata.
Wyrazy uznania należą się także licznym sponsorom, bez których to wielkie wydarzenie nie mogłoby nabrać tak imponujących rozmiarów.
Każdemu kto przyczynił się do uświetnienia święta Niedzieli Palmowej należy się szacunek i uznanie, które choćby na stronach mojego blogu wyrażam.
Minęła Niedziela Palmowa, zatem 52 Konkurs Lipnickich Palm i Rękodzieła Artystycznego im. Józefa Piotrowskiego przeszedł do historii.
Wszyscy którzy przynoszą tradycyjną lipnicką palmę do kościoła i na rynek w ten dzień, - tworzą tę piękną historię i podtrzymują tą wspaniałą tradycję.
Nasz konkurs przetrwał ponad pół wieku, więc bądźmy pełni nadziei, że obecne zawirowania są przejściowe.
Do zobaczenia za rok na kolejnej niezapomnianej Niedzieli Palmowej w Lipnicy Murowanej!
Zapraszam do obejrzenia mojej fotograficznej relacji.
-
-
Niedziela Palmowa to wydarzenie które rozsławia Lipnicę Murowaną na całą Polskę a nawet na cały świat.
Konkurs zapoczątkowany 52 lata temu przez Józefa Piotrowskiego, dzisiaj przeżywa lata swej świetności.
Wśród gości i patronów tego święta i konkursu są same wybitne osobistości jak Prezydent RP Lech Kaczyński i przedstawiciele wszelkich szczebli władz świeckich i kościelnych, a także wielu znamienitych gości zza granicy.
By oddać atmosferę tego dnia i wydarzenia, pozwolę sobie pominąć protokolarne wymienianie gości, patronów i sponsorów.
Nie sposób jednak nie zauważyć szeregu elementów wpływających ujemnie na nasz konkurs, a będących celowym działaniem organizatorów.
Jeśli bowiem popatrzymy na baner umieszczony nad sceną, zauważymy że głównym elementem promowanym tego dnia, jest gmina Lipnica Murowana. Jakkolwiek gmina jest gospodarzem wydarzenia, to jednak to iż jest tu organizowany Konkurs Lipnickich Palm i Rękodzieła Artystycznego im. Józefa Piotrowskiego, można się było dowiedzieć z zapowiedzi konferansjera. Coraz mniej uszanowania tradycji, coraz więcej wszędobylskiego urzędu z propagandą.
Jednak obecność wciąż powiększającej się liczby palm na lipnickim rynku jasno potwierdzała tytuł tej szczególnej niedzieli - niedzieli palmowej.
Co niesamowicie ważne - dopisała pogoda! Wcześniejsze niezbyt optymistyczne prognozy przewidywały deszcz i wiatr, a to dla wysokich palm mogłoby oznaczać klęskę przy ich stawianiu.
Jednak poranek mimo słabego przymrozka i śladowych opadów rozwinął się w piękny wiosenny dzień, pełen słońca i niemal bezwietrznej pogody.
Korzystając z tak dobrych warunków, wczesnym przedpołudniem na rynku zaczęły się pojawiać najwyższe, ponad dwudziestometrowe palmy.
Szczególne emocje budziły konstrukcje dwóch mistrzów - Andrzeja Leszczyńskiego i Zbigniewa Urbańskiego, obie mierzące ponad trzydzieści metrów.
Wykonanie takich palm to tygodnie ciężkiej i żmudnej pracy całego zespołu osób. Transport palmy to też nie drobiazg, bo z trzydziestoparometrowym kolosem nie wszędzie się można zmieścić, a i waga nie pomaga... Ale dla mistrzów to akurat mniejszy problem.
Za to stawianie palmy jest połączeniem kunsztu, fachowej wiedzy, spokoju, opanowania i kontrolowania działania całego zespołu. Ekwilibrystyczne dokonania na czubkach drzew przy dodatkowych stemplach wspornikowych i wielokrążkach wspomagających stawianie palm przy użyciu lin, to dla "techników-wysokościowców" nie pierwszyzna, ale drobna pomyłka lub zmienny wiatr, mogą przynieść niepowodzienie całego przedsięwzięcia, co niestety, nieraz się już zdarzało.
Jednak tym razem dzięki sprzyjającej pogodzie i doświadczeniu poszczególnych zespołów, wszystko poszło zgodnie z planem.
Co chwilę szły w górę smukłe i gibkie kolorowe palmy.
Bracia Dańcowie z Borównej, rodzina Mechów z lipnickiej Wielkiej Drogi stawiali palmy bardzo wysokie - dobrze ponad dwadzieścia metrów.
Przy stawianiu 31-metrowej palmy rodziny Leszczyńskich wszyscy jakby przestali oddychać, słychać było jedynie emocjonującą relację konferansjera, aż wreszcie mocno związane witki zakołysały się w pionie, wiecha z pękiem barwnych wstążek załopotała na słabym wietrze, a po lipnickim rynku przeszedł szmer podziwu i gorące brawa.
Najwyższą palmę pana Zbigniewa Urbańskiego niosło dwunastu mężczyzn, a przy stawianiu brała udział jeszcze liczniejsza ekipa!
O godzinie 9.2o zamocowano liny i po dwudziestu minutach skoordynowanej pracy budzącej najwyższe - nomen-omen - emocje tak samych stawiających jak i śledzącej pracę publiczności, przy niemal wstrzymanym tchu, palma powędrowała do góry, by o godzinie 9.4o dumnie górować nad lipnickim rynkiem i pozostałymi palmami...
Satysfakcja, radość i aplauz niosły się po łokietkowym grodzie. Pan Zbigniew szczęśliwy w błysku fleszów i szumie kamer udzielał wywiadów, by po chwili do postawionej palmy przymocować kartkę podającą wysokość swego dzieła - 35 metrów i 10 centymetrów! Kolejny rekord świata palm tradycyjnych!
A później Niedziela Palmowa kręciła się w najlepsze.
Przybył szef Kancelarii Prezydenta RP, pan Władysław Stasiak wraz z liczną delegacją, pan minister Andrzej Duda - podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
W zastępstwie Biskupa Ordynariusza przybył biskup Wiesław Lechowicz.
Zauważyłem także pana Zbigniewa Felczyńskiego, w którego zakładzie wykonany został dzwon "Maryja" podarowany lipnickiej parafii przez Prezydenta RP.
Na uroczystości gościł także pan marszałek Marek Nawara, pan wicewojewoda Stanisław Sorys, pan poseł Wiesław Woda oraz grono przedstawicieli okolicznych samorządów i sponsorów, z przedstawicielami Karpackiej Spółki Gazownictwa - niezawodnego sponsora naszego Konkursu.
Przedstawicieli telewizji, prasy i innych mediów wprost nie dało się zliczyć, a goście przybywający do Lipnicy wciąż przewijali się po rynku, okolicznych uliczkach, zabytkach i licznie rozstawionych kramach ze wszelkim dobrem.
Pełną parą pracowały panie w przedszkolu, serwując kuszące smakołyki i uśmiechy, dzięki czemu przysmaki cieszyły się niesłabnącym powodzeniem, a szarlotka której sam spróbowałem nadal przywołuje finezję smaku i radość podniebienia.
Tuż obok pod starą gminą na stoiskach Domu Kultury zespół niedawnego "Kombajnu Palmowego" zachęcał do wzięcia udziału w loterii w lipnickimi nagrodami.
W Klubie świętego Szymona utrudzeniu pątnicy i liczni cykliści znajdowali zacisze refleksji i możliwość zakupu pamiątek z ziemi świętych, a także możliwość spokojnego posilenia się.
Kościoły pełne były gości, a u św. Leonarda perfekcyjny koncert skupiał uwagę pogrążonych w zachwycie słuchaczy i widzów.
Widok palm, zapach smakołyków i dźwięki dawnej muzyki w połączeniu z kolorowymi kramami były w stanie dostarczyć atrakcji każdemu kto w tym dniu odwiedził nasze prastare miasteczko.
Biskup Lechowicz poświęcił prezydencki dzwon, a przedstawiciele Prezydenta RP - panowie Stasiak i Duda, odsłonili ten niezwykły dar. Ksiądz Prałat Zbigniew Kras dbał wraz ze swymi niezawodnymi ceremoniarzami z księdzem Piotrem Cichoniem na czele o każdy drobiazg, więc mogę chyba potwierdzić, że część kościelna udała się doskonale.
Impreza była także świetnie zabezpieczona. Policja i Straż Pożarna niezawodnie panowali nad sytuacją, nie dopuszczając do jakiegokolwiek zgrzytu. Punkt pomocy medycznej tylko raz musiał się zająć omdlałym młodzieńcem, zatem i tu żadnych potknięć nie zanotowano.
Jednak po rozdaniu nagród, późnym popołudniem doszły do mnie głosy świadczące o niepełnej satysfakcji zdobywców nagród palm wysokich.
O ile aktualny mistrz - pan Zbigniew Urbański został jako zdobywca pierwszego miejsca odpowiednio uhonorowany, o tyle przekonanie zdobywców kolejnych miejsc o słuszności doboru nagród w kategorii palm wysokich wzbudziło ostre kontrowersje.
Konkurs Palm w Lipnicy to wieloletnia tradycja. Nagradzanie pięknych niskich palm jest bezspornie celowe, stymuluje ono trwałość tradycji wicia palm wielkanocnych.
Jednak wykonanie i postawienie palmy o wysokości ponad 20 metrów to już prawdziwa sztuka nie tylko tradycji, ale i technologii budowania i techniki stawiania takiej konstrukcji.
To praca nie tylko osób wymienionych na plakietce przytwierdzonej do palmy, to także wysiłek ich rodzin, sąsiadów i przyjaciół. Zajęcie jednego z pierwszych miejsc w kategorii palm wysokich to niewątpliwa przyjemność i satysfakcja. Ale bardzo często się zdarza, że twórcy w tej kategorii nie są zamożni i poświęcają swój cenny czas, nierzadko biorąc urlop i prosząc o pomoc wspomniane wcześniej osoby.
Jeśli później nagroda okaże się niewspółmierna do wykonanej pracy, bo choć wicie palm to przede wszystkim podtrzymywanie tradycji ale właśnie ciężką i żmudną pracą, zatem jeśli ta praca się nie opłaci, to w ramach tradycji na drugi rok nasi mistrzowie przyniosą na lipnicki rynek dwumetrową tradycyjną palmę, którą tak bardzo promuje Komisja Konkursowa, że na kolejną edycję przyjedzie do nas jedynie gotowa na każde zawołanie ekipa Gazety Krakowskiej...
Kochany organizatorze - gmino Lipnica Murowana. Nasz konkurs słynie z palm wielkanocnych, ale właśnie największe zainteresowanie i niewątpliwie największe emocje budzą palmy najwyższe! Jeśli nie zadbamy o nie dbając o ich twórców odpowiednio ich nagradzając, to następnym ornamentem Lipnicy z wiersza, będzie palma długości trumny w której chyba chcecie ją pogrzebać!
Jeśli nadal zamierzacie promować Lipnicę, to utrzymujcie wysokość lipnickiej palmy na poziomie swojego ego. To wystarczy.
Zwycięzcom, laureatom i uczestnikom Konkursu gorąco gratuluję.
Piękno lipnickiej palmy wielkanocnej dostrzegł już dawno temu mój tata - Józef Piotrowski i uczynił z niego sławę ziemi lipnickiej, która trwa do dnia dzisiejszego. I oby jeszcze przez długie lata.
Wyrazy uznania należą się także licznym sponsorom, bez których to wielkie wydarzenie nie mogłoby nabrać tak imponujących rozmiarów.
Każdemu kto przyczynił się do uświetnienia święta Niedzieli Palmowej należy się szacunek i uznanie, które choćby na stronach mojego blogu wyrażam.
Minęła Niedziela Palmowa, zatem 52 Konkurs Lipnickich Palm i Rękodzieła Artystycznego im. Józefa Piotrowskiego przeszedł do historii.
Wszyscy którzy przynoszą tradycyjną lipnicką palmę do kościoła i na rynek w ten dzień, - tworzą tę piękną historię i podtrzymują tą wspaniałą tradycję.
Nasz konkurs przetrwał ponad pół wieku, więc bądźmy pełni nadziei, że obecne zawirowania są przejściowe.
Do zobaczenia za rok na kolejnej niezapomnianej Niedzieli Palmowej w Lipnicy Murowanej!
Zapraszam do obejrzenia mojej fotograficznej relacji.
-
-
sobota, 27 marca 2010
Niedziela Palmowa - przygotowania
-
Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej to niezwykłe widowisko.
Jednak każda tego typu impreza ma swoje kulisy.
Gminny Dom Kultury jako organizator konkursu, na wiele dni wcześniej pracuje pełną parą.
Dziewczyny - te młode i te młodsze - uwijają się przy wiciu palm i palemek. To istna fabryka palm, gdzie w ciągu kilku dni powstało ponad sto palm, - około 70 małych i 30 większych.
Kolorowa bibuła w zwinnych dłoniach zamienia się w barwny pęk wstążek, które zdobią wiklinowe witki, tworząc wraz z wiechciem jeden z najbardziej znanych symboli Lipnicy Murowanej - palmę wielkanocną.
Atrybuty te trafiają na lipnicki rynek, gdzie zdobią podcienia i domy. Zewsząd powiewają kolorowe wstążki.
Także i mistrzowie w konstruowaniu najwyższych palm przygotowują konstrukcje wspomagające podnoszenie i zamocowanie niebotycznych konstrukcji. Do kikutów gałęzi przytwierdza się dodatkowe stemple z wielokrążkami, by nazajutrz przy ich pomocy dźwignąć kilkudziesięciometrowe najwyższe palmy.
Niestety, ze względu na zmianę umiejscowienia trybuny i zamocowania jednego z elementów jej konstrukcji do rosnącej na środku rynku lipy, drzewo w północnej ścianie rynku nie da się wykorzystać jako wsparcie dla wysokiej palmy. A przecież niedziela palmowa jest dla palm, o czym organizatorzy jakby zapomnieli...
Oby tylko pogoda nie była przeszkodą, - prognozy lekko niepokoją naszych rekordzistów.
Nawet król Łokietek zdaje się być tym zafrasowany, w zadumie trzymając piękną, prawdziwą, tradycyjną lipnicką palmę...
Oj, cieszyłby się mój tata - Józef Piotrowski, który od pierwszego konkursu wkładał całe swoje serce w organizacje tego tak związanego z tradycją i religią pięknego konkursu.
Zapowiada się piękna impreza - na chwałę naszego prastarego miasteczka - Lipnicy Murowanej!
-
-
Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej to niezwykłe widowisko.
Jednak każda tego typu impreza ma swoje kulisy.
Gminny Dom Kultury jako organizator konkursu, na wiele dni wcześniej pracuje pełną parą.
Dziewczyny - te młode i te młodsze - uwijają się przy wiciu palm i palemek. To istna fabryka palm, gdzie w ciągu kilku dni powstało ponad sto palm, - około 70 małych i 30 większych.
Kolorowa bibuła w zwinnych dłoniach zamienia się w barwny pęk wstążek, które zdobią wiklinowe witki, tworząc wraz z wiechciem jeden z najbardziej znanych symboli Lipnicy Murowanej - palmę wielkanocną.
Atrybuty te trafiają na lipnicki rynek, gdzie zdobią podcienia i domy. Zewsząd powiewają kolorowe wstążki.
Także i mistrzowie w konstruowaniu najwyższych palm przygotowują konstrukcje wspomagające podnoszenie i zamocowanie niebotycznych konstrukcji. Do kikutów gałęzi przytwierdza się dodatkowe stemple z wielokrążkami, by nazajutrz przy ich pomocy dźwignąć kilkudziesięciometrowe najwyższe palmy.
Niestety, ze względu na zmianę umiejscowienia trybuny i zamocowania jednego z elementów jej konstrukcji do rosnącej na środku rynku lipy, drzewo w północnej ścianie rynku nie da się wykorzystać jako wsparcie dla wysokiej palmy. A przecież niedziela palmowa jest dla palm, o czym organizatorzy jakby zapomnieli...
Oby tylko pogoda nie była przeszkodą, - prognozy lekko niepokoją naszych rekordzistów.
Nawet król Łokietek zdaje się być tym zafrasowany, w zadumie trzymając piękną, prawdziwą, tradycyjną lipnicką palmę...
Oj, cieszyłby się mój tata - Józef Piotrowski, który od pierwszego konkursu wkładał całe swoje serce w organizacje tego tak związanego z tradycją i religią pięknego konkursu.
Zapowiada się piękna impreza - na chwałę naszego prastarego miasteczka - Lipnicy Murowanej!
-
-
piątek, 26 marca 2010
Droga Krzyżowa
-
Piątek, godzina 18-ta.
W Lipnicy Murowanej powoli zapada zmrok.
Pod dworem Ledóchowskich, oparty o ścianę, czeka krzyż.
Z całej okolicy przychodzą parafianie, by uczestniczyć w tej niezwykłej drodze krzyżowej.
Jak co roku, tak i w ten piątek przed Niedzielą Palmową, pójdziemy z krzyżem na ramionach w stronę kościoła parafialnego, mijając kościoły św. Leonarda i św. Szymona. Przy każdej stacji następuje zmiana niosących - ministranci, matki, ojcowie, babcie i dziadkowie, dzieci młodsze i starsze, rada parafialna, osoby duchowne i strażacy.
Z krzyżem dotarliśmy na plac kościelny, gdzie pokłoniliśmy się lipnickim świętym, pilnie strzegącym prezydenckiego daru - dzwonu Maryja.
Droga krzyżowa zakończona. Pełni niezwykłych wrażeń udaliśmy się na mszę świętą.
A dla wszystkich obecnych czy nieobecnych tam i wtedy - setka fotografii - tu i teraz...
-
-
Piątek, godzina 18-ta.
W Lipnicy Murowanej powoli zapada zmrok.
Pod dworem Ledóchowskich, oparty o ścianę, czeka krzyż.
Z całej okolicy przychodzą parafianie, by uczestniczyć w tej niezwykłej drodze krzyżowej.
Jak co roku, tak i w ten piątek przed Niedzielą Palmową, pójdziemy z krzyżem na ramionach w stronę kościoła parafialnego, mijając kościoły św. Leonarda i św. Szymona. Przy każdej stacji następuje zmiana niosących - ministranci, matki, ojcowie, babcie i dziadkowie, dzieci młodsze i starsze, rada parafialna, osoby duchowne i strażacy.
Z krzyżem dotarliśmy na plac kościelny, gdzie pokłoniliśmy się lipnickim świętym, pilnie strzegącym prezydenckiego daru - dzwonu Maryja.
Droga krzyżowa zakończona. Pełni niezwykłych wrażeń udaliśmy się na mszę świętą.
A dla wszystkich obecnych czy nieobecnych tam i wtedy - setka fotografii - tu i teraz...
-
-
czwartek, 25 marca 2010
XXXVII Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana
-
Oj, działo się, działo...
W środę 24 marca 2009 roku, o godzinie 9-tej, na XXXVII Sesji spotkali się radni gminy Lipnica Murowana.
Spotkało się 13 radnych, ale na sesji nie było Wójta.
Jak poinformowała pani Sekretarz, Wójt w pilnej sprawie wyjechał do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Nie było na sesji także pani radczyni, bowiem i ona brała udział w jakiejś ważnej sprawie.
Gdy już oswoiliśmy się z faktem nieobecności Wójta, przyszedł czas na ustalenie porządku obrad, jako że pojawiły się modyfikacje w odniesieniu do pierwotnego planu.
Doszły punkty dotyczące remontu dróg, a także odebrania Wójtowi niektórych upoważnień.
Ponadto z uwagi na nieobecność Wójta na sesji, sprawę wyłączonego z użytkowania Gimnazjum przeniesiono na następną sesję.
W interpelacjach obok kilku pomniejszych spraw, znalazło się także zażalenie na Sołtysa Lipnicy Murowanej w związku z prowadzeniem przez niego zebrania wiejskiego, w trakcie którego nie uwzględnił wniosku formalnego z sali w dniu 14 marca b.r.
Zażalenie to zostanie przeanalizowane przez radcę prawnego, a o wynikach zapewne dowiemy się z oficjalnej strony Urzędu bądź też i z mojego blogu.
Po odczytaniu przez panią Sekretarz kalendarium Wójta z okresu międzysesyjnego, przyszła pora na uporanie się z pakietem uchwał.
Dwie skargi na Wójta pochodzące od pana Więcława i pani Gryz oddalono jednogłośnie.
Także wszystkimi głosami "za" przyjęto uchwaly w sprawie:
- zasad przyznawania środków na doskonalenie zawodowe nauczycieli,
- przekazanie kwoty 5.250 zł na instalację alarmową dla Komisariatu Policji w Nowym Wiśniczu,
- dofinansowania powiatu na terapię zajęciową dla osób niepełnosprawnych,
- współfinansowania budowy chodnika przy drodze powiatowej w Rajbrocie,
- dofinansowania profilaktyki pneumo- i meningokokowej,
- współfinansowania budowy chodnika z kanalizacją przy drodze powiatowej w Lipnicy Gornej,
- niewyodrębniania w budżecie Funduszu Sołeckiego.
I tu już koniec jednomyślności.
Przy wprowadzeniu zmian do uchwały budżetowej, burzliwa dyskusja rozgorzała przy temacie wprowadzania programu zorientowanego na zwalczanie przemocy w rodzinie. Jak relacjonowała kierownik GOPS - pani Kurek, przemoc w rodzinie w naszej społeczności występuje coraz częściej, choć jest to problem niejako ukryty, ale nie możemy go tym samym pomijać.
Województwo w połowie dofinansuje taki program, jeśli gmina wysupła drugą połowe środków.
W głosowaniu koalicja odcięła się od tego programu, skutkiem czego został przyjęty ośmioma głosami "za" przy czterech glosach "przeciw" i jednym wstrzymującym.
Równie kontrowersyjne było przyznanie dofinansowania na organizację niedzieli palmowej w Rajbrocie.
Ostatecznie dziewięciu radnych zdecydowało by przyznać na to zadanie kwotę około 3.000 zł, czemu sprzeciwiło się ponownie czterech radnych.
Jak można się było spodziewać, spore kontrowersje wzbudziła propozycja odebrania Wójtowi niektórych upoważnień do dysponowania gminnym budżetem. Pani Sekretarz przedstawiła utrudnienia z tego wynikające, a pan Goryl ubolewał iż ucierpią na tym także inwestycje.
Jednak pan Gromala dobitnie argumentował konieczność decydowania o poczynaniach, które przy posiadaniu przez Wójta upoważnień, zaczęły wymykać się spod kontroli, zaskakując radnych decyzjami podejmowanymi jednoosobowo. Okazało się bowiem iż upoważnienia które Wójt posiada, są przez niego wykorzystywane w sposób autorytatywny i nie zawsze zgodny z postanowieniami Rady Gminy.
Także i inni radni opozycyjni nie omieszkali wyrazić swojego poparcia dla projektu odebrania Wójtowi rzeczonych upoważnień, co zresztą miało przełożenie w późniejszym glosowaniu.
Po uchwaleniu budżetu na 2009 rok przez Regionalną Izbę Obrachunkową, Wójt został pozbawiony takich upoważnień, a decydowanie o gospodarowaniu gminną kasą przez Radę było tak korzystne dla naszego samorządu, że w obliczu sporego deficytu wynikającego z znaczącego zadłużenia przedstawionego w stworzonej przez Wójta propozycji budżetu, musi być monitorowane i korygowane przez Radę.
Skoro bowiem Rada przyjęła budżet Wójta, stała się tym samym współodpowiedzialna za jego wykonanie.
Radny Radzięta zauważył też, iż przez krótki okres posiadania przez Wójta upoważnień, pewne działania i idące za nimi wydatki były utwierdzeniem podjęcia takiej restrykcji.
W głosowaniu, mimo czterech głosów sprzeciwu, Rada zadecydowała o odebraniu Wójtowi niektórych upoważnień.
Jako że blok zmian budżetowych obejmował nie tylko krytykowany przez koalicję projekt odebrania Wójtowi upoważnień, ale i wszystkie zmiany proponowane przez panią Skarbnik, udało się i te zmiany glosami opozycji przyjąć, gdyż koalicja gotowa była odrzucić cały zestaw poprawek w obronie wójtowych umocowań do dysponowania finansami. Dzięki temu wcześniej przyjęte jednomyślnie uchwały, zostały zabezpieczone finansowo.
Wolne wnioski także obfitowały w emocje.
Mieszkaniec Rajbrotu - pan Bukowiec, domagał się naprawienia drogi dojazdowej do swojej posesji. Jak sam zauważył, istnieją dwie drogi dojazdu do niego, przy czym jedna biegnie obok sąsiada, z którym jest skłócony. Z tego też powodu chciałby mieć dojazd niezależny, lecz jak się jeszcze tego samego dnia okazało na miejscu, dojazd niezależny jest mocno zniszczony i prowadzi drogą okrężną, a naprawienie nawierzchni na wspólnej drodze byłoby z pożytkiem dla wszystkich sąsiadów, pod warunkiem zaprowadzenia zgody.
Szerokim echem odbiły się także zebrania wiejskie, na których pan Wójt obciążał radnych brakiem zgody na remontowanie drogi na Zawiślu i sugerował że Sanepid z własnej inicjatywy skontrolował stan sanitarny lipnickiego Gimnazjum, po czym Wójt był zmuszony zamknąć ten budynek.
Na wniosek Rady, pani Dyrektor Chrzanowska odczytała stosowne dokumenty.
Wynikało z nich niezbicie, iż Sanepid pojawił się w ramach kontroli interwencyjnej na wniosek Wójta!
Jest to postępowanie o tyle kuriozalne, że Wójt jest w gminie odpowiedzialny za stan oświaty i edukacji, w tym także za stan infrastruktury. Znając stan budynku Gimnazjum od czasu objęcia stanowiska, sam niejako na siebie wezwał Sanepid.
Co więcej, Wójt według Przewodniczącego Rady, wydal decyzję o zamknięciu Gimnazjum na dzień przed wydaniem odpowiedniego rozstrzygnięcia przez bocheński Sanepid!
Nie będę już opisywał rozgorzałej po ujawnieniu tych faktów dyskusji.
Wójta na sesji nie było, więc jego stanowiska nikt nie mógł poznać. Tak więc jak i radni, tak i my liczymy że temat ten zostanie wyjaśniony na następnej sesji. No chyba że pan Wójt ponownie będzie mieć ważniejsze sprawy...
Wyszła też sprawa kalendarzy wydanych przez Wójta.
Okazało się że za kwotę 5.801 zł zamówiono 1.500 kalendarzy, a za kolportaż zapłacono kolejne 754 złote.
Po stronie zysków nie zanotowano natomiast żadnej kwoty, jako że kalendarze były darmowe...
Bynajmniej nie dla naszego budżetu.
Przewodniczący R.G. poprzedniej kadencji - pan Włodarczyk, postawił kwestię, czemu pan Wójt wcześniej nie zadecydował o budowie Gimnazjum. Dodał że już poprzedni gospodarze widzieli ten problem i przygotowali wstępne rozwiązania, których jednak obecny Wójt nie podjął.
Zauważył iż doraźne przenoszenie uczniów gimnazjalnych do szkoły w Lipnicy Górnej jest z wielu powodów niecelowe.
Poddał także wnikliwej uwadze sprawę kanalizacji i wodociągowania w gminie. Z wypowiedzi pana Włodarczyka wynikało że gmina nie posiada opracowanego i konsekwentnie realizowanego programu zabezpieczającego te działania.
Wypowiedź ta jest potwierdzona pewnym chaosem w sprawie kanalizacji.
Przypominam że na zebraniu wiejskim w Lipnicy Murowanej w dniu 21 lutego 2010, przedstawiana była opcja przydomowych oczyszczalni ścieków.
Pan Wójt wówczas gorąco zachęcał do skorzystania z tego programu. I może byłoby to godne pochwaly, gdyby nie to, że w gminie brak koncepcji jak ma wyglądać calościowe rozwiązanie kanalizacji w gminie.
Jeśli bowiem część mieszkańców ulokowanych w centrach miejscowości wykonałaby takie przydomowe oczyszczalnie, to trudno oczekiwać że chcieliby później przystąpić do kanalizacji zbiorczej, co więcej, istnieją uzasadnione obawy iż nie chcieliby zgodzić się na kolejne prace ziemne związane z kanalizacją ktora mogłaby przebiegać przez ich posesje!
Gdyby było tak że gmina jest skanalizowana przy głównych ciągach komunikacyjnych i centrach zabudowy, a lokalizacje oddalone i rozproszone nie mają przyłączy do głównego kolektora, to wsparcie budowy oczyszczalni indywidualnych byłoby ze wszech miar celowe i uzupełniałoby główną sieć oczyszczania ścieków. A tak, kilka domów zrobi instalacje indywidualne, a później kanalizacja pobiegnie zygzakiem...
Dobrze że chociaż w kalendarzu wszystko wygląda kolorowo...
Jako że już niebawem nadchodzą święta wielkanocne, pan Przewodniczący Rady, złożył cieple i serdeczne życzenia świąteczne.
XXXVII Sesja Rady Gminy zakończyła się o godzinie 13.56.
-
-
Oj, działo się, działo...
W środę 24 marca 2009 roku, o godzinie 9-tej, na XXXVII Sesji spotkali się radni gminy Lipnica Murowana.
Spotkało się 13 radnych, ale na sesji nie było Wójta.
Jak poinformowała pani Sekretarz, Wójt w pilnej sprawie wyjechał do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Nie było na sesji także pani radczyni, bowiem i ona brała udział w jakiejś ważnej sprawie.
Gdy już oswoiliśmy się z faktem nieobecności Wójta, przyszedł czas na ustalenie porządku obrad, jako że pojawiły się modyfikacje w odniesieniu do pierwotnego planu.
Doszły punkty dotyczące remontu dróg, a także odebrania Wójtowi niektórych upoważnień.
Ponadto z uwagi na nieobecność Wójta na sesji, sprawę wyłączonego z użytkowania Gimnazjum przeniesiono na następną sesję.
W interpelacjach obok kilku pomniejszych spraw, znalazło się także zażalenie na Sołtysa Lipnicy Murowanej w związku z prowadzeniem przez niego zebrania wiejskiego, w trakcie którego nie uwzględnił wniosku formalnego z sali w dniu 14 marca b.r.
Zażalenie to zostanie przeanalizowane przez radcę prawnego, a o wynikach zapewne dowiemy się z oficjalnej strony Urzędu bądź też i z mojego blogu.
Po odczytaniu przez panią Sekretarz kalendarium Wójta z okresu międzysesyjnego, przyszła pora na uporanie się z pakietem uchwał.
Dwie skargi na Wójta pochodzące od pana Więcława i pani Gryz oddalono jednogłośnie.
Także wszystkimi głosami "za" przyjęto uchwaly w sprawie:
- zasad przyznawania środków na doskonalenie zawodowe nauczycieli,
- przekazanie kwoty 5.250 zł na instalację alarmową dla Komisariatu Policji w Nowym Wiśniczu,
- dofinansowania powiatu na terapię zajęciową dla osób niepełnosprawnych,
- współfinansowania budowy chodnika przy drodze powiatowej w Rajbrocie,
- dofinansowania profilaktyki pneumo- i meningokokowej,
- współfinansowania budowy chodnika z kanalizacją przy drodze powiatowej w Lipnicy Gornej,
- niewyodrębniania w budżecie Funduszu Sołeckiego.
I tu już koniec jednomyślności.
Przy wprowadzeniu zmian do uchwały budżetowej, burzliwa dyskusja rozgorzała przy temacie wprowadzania programu zorientowanego na zwalczanie przemocy w rodzinie. Jak relacjonowała kierownik GOPS - pani Kurek, przemoc w rodzinie w naszej społeczności występuje coraz częściej, choć jest to problem niejako ukryty, ale nie możemy go tym samym pomijać.
Województwo w połowie dofinansuje taki program, jeśli gmina wysupła drugą połowe środków.
W głosowaniu koalicja odcięła się od tego programu, skutkiem czego został przyjęty ośmioma głosami "za" przy czterech glosach "przeciw" i jednym wstrzymującym.
Równie kontrowersyjne było przyznanie dofinansowania na organizację niedzieli palmowej w Rajbrocie.
Ostatecznie dziewięciu radnych zdecydowało by przyznać na to zadanie kwotę około 3.000 zł, czemu sprzeciwiło się ponownie czterech radnych.
Jak można się było spodziewać, spore kontrowersje wzbudziła propozycja odebrania Wójtowi niektórych upoważnień do dysponowania gminnym budżetem. Pani Sekretarz przedstawiła utrudnienia z tego wynikające, a pan Goryl ubolewał iż ucierpią na tym także inwestycje.
Jednak pan Gromala dobitnie argumentował konieczność decydowania o poczynaniach, które przy posiadaniu przez Wójta upoważnień, zaczęły wymykać się spod kontroli, zaskakując radnych decyzjami podejmowanymi jednoosobowo. Okazało się bowiem iż upoważnienia które Wójt posiada, są przez niego wykorzystywane w sposób autorytatywny i nie zawsze zgodny z postanowieniami Rady Gminy.
Także i inni radni opozycyjni nie omieszkali wyrazić swojego poparcia dla projektu odebrania Wójtowi rzeczonych upoważnień, co zresztą miało przełożenie w późniejszym glosowaniu.
Po uchwaleniu budżetu na 2009 rok przez Regionalną Izbę Obrachunkową, Wójt został pozbawiony takich upoważnień, a decydowanie o gospodarowaniu gminną kasą przez Radę było tak korzystne dla naszego samorządu, że w obliczu sporego deficytu wynikającego z znaczącego zadłużenia przedstawionego w stworzonej przez Wójta propozycji budżetu, musi być monitorowane i korygowane przez Radę.
Skoro bowiem Rada przyjęła budżet Wójta, stała się tym samym współodpowiedzialna za jego wykonanie.
Radny Radzięta zauważył też, iż przez krótki okres posiadania przez Wójta upoważnień, pewne działania i idące za nimi wydatki były utwierdzeniem podjęcia takiej restrykcji.
W głosowaniu, mimo czterech głosów sprzeciwu, Rada zadecydowała o odebraniu Wójtowi niektórych upoważnień.
Jako że blok zmian budżetowych obejmował nie tylko krytykowany przez koalicję projekt odebrania Wójtowi upoważnień, ale i wszystkie zmiany proponowane przez panią Skarbnik, udało się i te zmiany glosami opozycji przyjąć, gdyż koalicja gotowa była odrzucić cały zestaw poprawek w obronie wójtowych umocowań do dysponowania finansami. Dzięki temu wcześniej przyjęte jednomyślnie uchwały, zostały zabezpieczone finansowo.
Wolne wnioski także obfitowały w emocje.
Mieszkaniec Rajbrotu - pan Bukowiec, domagał się naprawienia drogi dojazdowej do swojej posesji. Jak sam zauważył, istnieją dwie drogi dojazdu do niego, przy czym jedna biegnie obok sąsiada, z którym jest skłócony. Z tego też powodu chciałby mieć dojazd niezależny, lecz jak się jeszcze tego samego dnia okazało na miejscu, dojazd niezależny jest mocno zniszczony i prowadzi drogą okrężną, a naprawienie nawierzchni na wspólnej drodze byłoby z pożytkiem dla wszystkich sąsiadów, pod warunkiem zaprowadzenia zgody.
Szerokim echem odbiły się także zebrania wiejskie, na których pan Wójt obciążał radnych brakiem zgody na remontowanie drogi na Zawiślu i sugerował że Sanepid z własnej inicjatywy skontrolował stan sanitarny lipnickiego Gimnazjum, po czym Wójt był zmuszony zamknąć ten budynek.
Na wniosek Rady, pani Dyrektor Chrzanowska odczytała stosowne dokumenty.
Wynikało z nich niezbicie, iż Sanepid pojawił się w ramach kontroli interwencyjnej na wniosek Wójta!
Jest to postępowanie o tyle kuriozalne, że Wójt jest w gminie odpowiedzialny za stan oświaty i edukacji, w tym także za stan infrastruktury. Znając stan budynku Gimnazjum od czasu objęcia stanowiska, sam niejako na siebie wezwał Sanepid.
Co więcej, Wójt według Przewodniczącego Rady, wydal decyzję o zamknięciu Gimnazjum na dzień przed wydaniem odpowiedniego rozstrzygnięcia przez bocheński Sanepid!
Nie będę już opisywał rozgorzałej po ujawnieniu tych faktów dyskusji.
Wójta na sesji nie było, więc jego stanowiska nikt nie mógł poznać. Tak więc jak i radni, tak i my liczymy że temat ten zostanie wyjaśniony na następnej sesji. No chyba że pan Wójt ponownie będzie mieć ważniejsze sprawy...
Wyszła też sprawa kalendarzy wydanych przez Wójta.
Okazało się że za kwotę 5.801 zł zamówiono 1.500 kalendarzy, a za kolportaż zapłacono kolejne 754 złote.
Po stronie zysków nie zanotowano natomiast żadnej kwoty, jako że kalendarze były darmowe...
Bynajmniej nie dla naszego budżetu.
Przewodniczący R.G. poprzedniej kadencji - pan Włodarczyk, postawił kwestię, czemu pan Wójt wcześniej nie zadecydował o budowie Gimnazjum. Dodał że już poprzedni gospodarze widzieli ten problem i przygotowali wstępne rozwiązania, których jednak obecny Wójt nie podjął.
Zauważył iż doraźne przenoszenie uczniów gimnazjalnych do szkoły w Lipnicy Górnej jest z wielu powodów niecelowe.
Poddał także wnikliwej uwadze sprawę kanalizacji i wodociągowania w gminie. Z wypowiedzi pana Włodarczyka wynikało że gmina nie posiada opracowanego i konsekwentnie realizowanego programu zabezpieczającego te działania.
Wypowiedź ta jest potwierdzona pewnym chaosem w sprawie kanalizacji.
Przypominam że na zebraniu wiejskim w Lipnicy Murowanej w dniu 21 lutego 2010, przedstawiana była opcja przydomowych oczyszczalni ścieków.
Pan Wójt wówczas gorąco zachęcał do skorzystania z tego programu. I może byłoby to godne pochwaly, gdyby nie to, że w gminie brak koncepcji jak ma wyglądać calościowe rozwiązanie kanalizacji w gminie.
Jeśli bowiem część mieszkańców ulokowanych w centrach miejscowości wykonałaby takie przydomowe oczyszczalnie, to trudno oczekiwać że chcieliby później przystąpić do kanalizacji zbiorczej, co więcej, istnieją uzasadnione obawy iż nie chcieliby zgodzić się na kolejne prace ziemne związane z kanalizacją ktora mogłaby przebiegać przez ich posesje!
Gdyby było tak że gmina jest skanalizowana przy głównych ciągach komunikacyjnych i centrach zabudowy, a lokalizacje oddalone i rozproszone nie mają przyłączy do głównego kolektora, to wsparcie budowy oczyszczalni indywidualnych byłoby ze wszech miar celowe i uzupełniałoby główną sieć oczyszczania ścieków. A tak, kilka domów zrobi instalacje indywidualne, a później kanalizacja pobiegnie zygzakiem...
Dobrze że chociaż w kalendarzu wszystko wygląda kolorowo...
Jako że już niebawem nadchodzą święta wielkanocne, pan Przewodniczący Rady, złożył cieple i serdeczne życzenia świąteczne.
XXXVII Sesja Rady Gminy zakończyła się o godzinie 13.56.
-
-
piątek, 19 marca 2010
Historia jednej fotografii...
-
- Nie będzie o dawniejszych czasach okupacji.
- Nawet nie o dawnych czasach dyktatury komunistycznej.
- Ani nawet o obecnym reżimie Łukaszenki.
- ???
Historia jednego zdjęcia to także opowieść o tym jak się tworzy "fakty".
Popatrzmy więc na pierwszą fotkę:
Och, przepraszam, to miała być inna fotka:

Myślicie może że są to dwa różne zdjęcia?
Nic bardziej mylnego!
No to może zobaczmy jak wyglądała cała fotografia:
Pierwszą fotografię skadrowałem z oryginału sam.
Zrobiłem to na potrzeby mojego blogu, ale może właśnie podobną kompozycję przygotował sobie ów dżentelmen ściskający dłoń Prezydenta RP.
Druga fotografia została opublikowana w dzisiejszym (19.03.2010.) wydaniu Dziennika Polskiego (DP) - dodatek Bochnia, Brzesko.
Pan Przemysław Konieczny opisał wizytę lipnickiego Wójta w pałacu prezydenckim.
Gdy przeczytawszy ten artykuł zatelefonowałem do redakcji DP, nie zastałem pana Koniecznego. Poprosiłem zatem o pewne informacje i po wykonaniu ponownego telefonu, dowiedziałem się co następuje:
A no nic, jeśli pominiemy fakt, iż na stronie Urzędu Gminy opisywana fotografia została podpisana "Prezydent RP Lech Kaczyński i Wójt Gminy Tadeusz Klimek".
Spójrzmy jeszcze raz na pierwszy główny motyw zdjęcia.
Czy to rzeczywiście Wójt Gminy Tadeusz Klimek ściska dłoń Prezydenta?
Jeśli teraz stronę Urzędu odwiedzi internauta spoza Lipnicy, nie znający - poza Prezydentem - innych osób pokazanych na fotografii, to kogo - według podpisu uzna za naszego Wójta?
Nie wiecie?
To powiem Wam że poprosiłem kolegę z Limanowej, który mógłby znać niedawnego mieszkańca tej miejscowości o wskazanie naszego Wójta.
Kolega wszedł na stronę, odnalazł zdjęcie, przeczytał opis i bez wahania powiedział iż naszym wójtem jest wysoki młody człowiek w jasnoniebieskiej koszuli z stalowoszarym krawatem. Dodał jeszcze że człowiek ten ściska dłoń Prezydenta RP, stojąc po jego prawicy...
Nie dziwi mnie propaganda i naginanie faktów praktykowane przez oficjalną stronę Urzędu Gminy.
Wszak nikt nie nakłada na przedstawicieli samorządu obowiązku rzetelnego informowania obywateli. Choć mam mocne przekonanie że jednak jest, a przynajmniej powinno być inaczej.
Zastanawia mnie natomiast, czemu Dziennik Polski - tak poważna gazeta publikuje artykuły nie będące ich własnymi reportażami, a mające wszelkie cechy artykułu sponsorowanego, nie informując swych czytelników o tym iż przekazywane informacje nie pochodzą z własnego źródła.
Co więcej, takie skadrowanie fotografii które przeinacza jego główny motyw i nośność informacji, można by uznać za manipulację, ale ten osąd zostawiam czytelnikom.
Zakładając swój blog zapowiedziałem iż "prezentuje on niezależny punkt widzenia, co nie znaczy że obiektywny."
Może i nie jestem obiektywny - choć nie mam zamiaru sam siebie oceniać, ale staram się być rzetelny.
Jeśli publikuję fotografie lub teksty - podaję ich autora.
Dzisiaj zaś Dziennik Polski zafundował nam informację w stylu "wolnym", - każdemu wolno pisać, a Dziennik się pod tym podpisze...
Jeśli główna rola naszego wójta i kulminacyjny moment zostały uwiecznione na fotografii którą możemy zobaczyć w wersji nieskadrowanej, to może rzeczywiście trzeba coś do tego dopisać, choć po przeczytaniu "scenopisu", pewnej osobie z tego zdjęcia można przyznać nagrodę za najlepszą rolę drugoplanową.
Choć w opisie występuje w wersji pierwszoplanowej.
Ale w sumie o to właśnie chodziło...
-

- Nie będzie o dawniejszych czasach okupacji.
- Nawet nie o dawnych czasach dyktatury komunistycznej.
- Ani nawet o obecnym reżimie Łukaszenki.
- ???
Historia jednego zdjęcia to także opowieść o tym jak się tworzy "fakty".
Popatrzmy więc na pierwszą fotkę:
Och, przepraszam, to miała być inna fotka:
Myślicie może że są to dwa różne zdjęcia?
Nic bardziej mylnego!
No to może zobaczmy jak wyglądała cała fotografia:
Pierwszą fotografię skadrowałem z oryginału sam.Zrobiłem to na potrzeby mojego blogu, ale może właśnie podobną kompozycję przygotował sobie ów dżentelmen ściskający dłoń Prezydenta RP.
Druga fotografia została opublikowana w dzisiejszym (19.03.2010.) wydaniu Dziennika Polskiego (DP) - dodatek Bochnia, Brzesko.
Pan Przemysław Konieczny opisał wizytę lipnickiego Wójta w pałacu prezydenckim.
Gdy przeczytawszy ten artykuł zatelefonowałem do redakcji DP, nie zastałem pana Koniecznego. Poprosiłem zatem o pewne informacje i po wykonaniu ponownego telefonu, dowiedziałem się co następuje:
- Pan Przemysław Konieczny nie był obecny w pałacu prezydenckim w czasie pobytu tam wójta z Lipnicy.
- Informację na ten temat uzyskał z Urzędu Gminy w Lipnicy Murowanej.
- Opublikowaną fotografię otrzymał także z Urzędu Gminy w Lipnicy Murowanej.
- Na potrzeby artykułu fotografia ta została skadrowana w redakcji Dziennika Polskiego.
A no nic, jeśli pominiemy fakt, iż na stronie Urzędu Gminy opisywana fotografia została podpisana "Prezydent RP Lech Kaczyński i Wójt Gminy Tadeusz Klimek".
Spójrzmy jeszcze raz na pierwszy główny motyw zdjęcia.
Czy to rzeczywiście Wójt Gminy Tadeusz Klimek ściska dłoń Prezydenta?
Jeśli teraz stronę Urzędu odwiedzi internauta spoza Lipnicy, nie znający - poza Prezydentem - innych osób pokazanych na fotografii, to kogo - według podpisu uzna za naszego Wójta?
Nie wiecie?
To powiem Wam że poprosiłem kolegę z Limanowej, który mógłby znać niedawnego mieszkańca tej miejscowości o wskazanie naszego Wójta.
Kolega wszedł na stronę, odnalazł zdjęcie, przeczytał opis i bez wahania powiedział iż naszym wójtem jest wysoki młody człowiek w jasnoniebieskiej koszuli z stalowoszarym krawatem. Dodał jeszcze że człowiek ten ściska dłoń Prezydenta RP, stojąc po jego prawicy...
Nie dziwi mnie propaganda i naginanie faktów praktykowane przez oficjalną stronę Urzędu Gminy.
Wszak nikt nie nakłada na przedstawicieli samorządu obowiązku rzetelnego informowania obywateli. Choć mam mocne przekonanie że jednak jest, a przynajmniej powinno być inaczej.
Zastanawia mnie natomiast, czemu Dziennik Polski - tak poważna gazeta publikuje artykuły nie będące ich własnymi reportażami, a mające wszelkie cechy artykułu sponsorowanego, nie informując swych czytelników o tym iż przekazywane informacje nie pochodzą z własnego źródła.
Co więcej, takie skadrowanie fotografii które przeinacza jego główny motyw i nośność informacji, można by uznać za manipulację, ale ten osąd zostawiam czytelnikom.
Zakładając swój blog zapowiedziałem iż "prezentuje on niezależny punkt widzenia, co nie znaczy że obiektywny."
Może i nie jestem obiektywny - choć nie mam zamiaru sam siebie oceniać, ale staram się być rzetelny.
Jeśli publikuję fotografie lub teksty - podaję ich autora.
Dzisiaj zaś Dziennik Polski zafundował nam informację w stylu "wolnym", - każdemu wolno pisać, a Dziennik się pod tym podpisze...
Jeśli główna rola naszego wójta i kulminacyjny moment zostały uwiecznione na fotografii którą możemy zobaczyć w wersji nieskadrowanej, to może rzeczywiście trzeba coś do tego dopisać, choć po przeczytaniu "scenopisu", pewnej osobie z tego zdjęcia można przyznać nagrodę za najlepszą rolę drugoplanową.
Choć w opisie występuje w wersji pierwszoplanowej.
Ale w sumie o to właśnie chodziło...
-

czwartek, 11 marca 2010
Cenny skarb lipnickiej Straży
-
Lipnicka Straż pozyskała niedawno cenny nabytek - ponad stuletnią sikawkę ręczną.
W chwili obecnej stan eksponatu jest nienajlepszy, choć na szczęście dotyczy to tylko podwozia. Sama pompa zachowała się w doskonałym stanie, jednak po latach bezczynności wymaga gruntownej konserwacji. Jest to stara austriacka konstrukcja, typowa i jak widać - niezniszczalna. Niemieckie podwozie też trzymałoby się w całości, gdyby nie ząb czasu który skutecznie nadgryzł drewniane elementy.
Po podobnym eksponacie z Lipnicy Dolnej i Borównej, także i Lipnica Murowana będzie mieć pojazd z epoki.
Są chętni do wykonania renowacji, ale jak ze wszystkim co wymaga nakładu pracy - istnieje i czynnik finansowy.
Być może znajdzie się sponsor dla którego ta sentymentalna machina do lania wody warta będzie wysupłania nakładów na przywrócenie jej swej dawnej świetności.
Zmieniają się kraje, państwa i narody, zmieniają się granice i języki, upadają ustroje, rządy i organizacje, a Straż Pożarna opiera się zawieruchom czasów i dziejów.
Niech więc historia naszych Druhów z lipnickiej OSP pozostanie żywa, a ich narzędzia niech pozostaną oby najrzadziej używane!
-
-
Lipnicka Straż pozyskała niedawno cenny nabytek - ponad stuletnią sikawkę ręczną.
W chwili obecnej stan eksponatu jest nienajlepszy, choć na szczęście dotyczy to tylko podwozia. Sama pompa zachowała się w doskonałym stanie, jednak po latach bezczynności wymaga gruntownej konserwacji. Jest to stara austriacka konstrukcja, typowa i jak widać - niezniszczalna. Niemieckie podwozie też trzymałoby się w całości, gdyby nie ząb czasu który skutecznie nadgryzł drewniane elementy.
Po podobnym eksponacie z Lipnicy Dolnej i Borównej, także i Lipnica Murowana będzie mieć pojazd z epoki.
Są chętni do wykonania renowacji, ale jak ze wszystkim co wymaga nakładu pracy - istnieje i czynnik finansowy.
Być może znajdzie się sponsor dla którego ta sentymentalna machina do lania wody warta będzie wysupłania nakładów na przywrócenie jej swej dawnej świetności.
Zmieniają się kraje, państwa i narody, zmieniają się granice i języki, upadają ustroje, rządy i organizacje, a Straż Pożarna opiera się zawieruchom czasów i dziejów.
Niech więc historia naszych Druhów z lipnickiej OSP pozostanie żywa, a ich narzędzia niech pozostaną oby najrzadziej używane!
-
-
niedziela, 28 lutego 2010
Prezydent RP Lech Kaczyński przybędzie do Lipnicy!
Prezydent RP - Lech Kaczyński wraz z małżonką będzie gościem specjalnym na 52 Konkursie Palm i Rękodzieła Artystycznego im. Józefa Piotrowskiego w Lipnicy Murowanej.Jako że Niedziela Palmowa jest przede wszystkim świętem kościelnym, pan Prezydent ofiaruje parafii niezwykły prezent - dzwon o nazwie "Maryja" do Kościoła parafialnego św. Andrzeja.
Dzwon ten jest wykonywany w ludwisarni Felczyńskich w Taciszowie koło Gliwic.
Spod ręki mistrza Zbigniewa Felczyńskiego wyszło już kilka dzwonów zamawianych przez pana Prezydenta oraz wiele innych, rozbrzmiewających w każdym zakątku Polski i poza jej granicami.
By zapoznać się z dziełem mistrza Zbigniewa, zapraszam na jego stronę http://dzwony-felczynski.pl/polska/index.html.

W czasie poprzednich edycji Konkursu Palm, w Lipnicy gościli przedstawiciele Prezydenta RP.
Ich relacja oraz wsparcie lipniczanina - Zbigniewa Piotrowskiego piastującego urząd Burmistrza w podwarszawskim Radzyminie, doprowadziły do osobistego zainteresowania się pana Prezydenta bogactwem kulturowym naszego miasteczka.
Nic więc dziwnego iż wizyta została zaplanowana w dniu który dla Lipnicy za sprawą ojca jej chwały - Józefa Piotrowskiego jest dniem niosącym fenomen lipnickich palm na cały świat.
Nowy dzwon będzie usytuowany w wieży kościoła parafialnego pw. św. Andrzeja, w miejscu obok jednego z dzwonów na wyższej kondygnacji.

Lipnica Murowana to miejscowość coraz bardziej znana i gdy ktoś mnie zapyta gdzie mieszkam, z dumą odpowiadam:
- W Lipnicy Murowanej.
- Tam gdzie te wysokie palmy? - pada często pytanie.
- Właśnie w tej Lipnicy.
- Byłem tam - słyszę coraz częściej w odpowiedzi, zwykle z pochwałami dla okolicy, zabytków i tradycji.
Po Niedzieli Palmowej pan Prezydent też będzie mógł tak powiedzieć...
-
poniedziałek, 22 lutego 2010
Zebranie wiejskie w Lipnicy Murowanej
-
W dniu 21 lutego 2010 o godz 10.30 w sali GDK w Lipnicy Murowanej, odbyło się Zebranie Wiejskie.
Zwołane zostało na wniosek Wójta, a dotyczyło dwóch spraw - zaopatrzenia gminy w wodę i odprowadzenia ścieków.
Jak dobrze pamiętamy, poprzednie ekipy rządzące doprowadziły do pokrycia siecią wodociągową i kanalizacyjną znacznego obszaru Lipnicy Murowanej. Oczyszczalnia pod młynem działa już długo, ale to co mamy w Murowanej, nie pokrywa się ze stanem faktycznym w pozostałych miejscowościach gminy.
Przed zbliżającymi się wyborami, gospodarz gminy stara się pokryć trzyletni zastój w omawianych kwestiach kolejnymi obietnicami i tworzeniem kolejnych "koncepcji".
Na wspomnianym zebraniu miały miejsce dwie prelekcje. Pierwsza dotyczyła budowania przydomowych oczyszczalni ścieków, druga budowy strukturalnej sieci wodociągowej.
Pan Tomasz Warężak z Instytutu Ekologii Stosowanej bardzo rzeczowo i obrazowo przedstawił zalety ekologicznych przydomowych oczyszczalni ścieków. Sporym atutem takiej instalacji jest niska cena materiałów 1500 - 3000 zł, z uwzględnieniem wykonawstwa we własnym zakresie.
Pan Tomasz odniósł taką inwestycję do możliwości uzyskiwania środków przez gminę z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, tyle że u nas Program ten dotychczas nie był w obszarze zainteresowania przy pozyskiwaniu wsparcia finansowego...
Nie wdając się w szczegóły, zainteresowanych odsyłam na stronę Instytutu - http://www.ies.zgora.pl
W świetle tej propozycji nasuwa się kilka kwestii.
Czy w gminie istnieje spójny plan kanalizacji i czy i jak będzie realizowany, czy może chwytamy się rozwiązań pośrednich z braku konkretnego planu.
Czy może proponowanie sposobów alternatywnych przesuwających wykonawstwo na mieszkańców jest próbą wybrnięcia choć częściowo z problemu.
Czy zajęcie się tematem w roku wyborczym ma na celu zrobienia czegokolwiek w ramach kanalizacji w okresie czteroletniej kadencji...
Te wątpliwości na zebraniu nie zostały rozwiane.
Pan Wójt nie przedstawił planu kanalizacji, którego częścią mógłby być projekt zaprezentowany przez przedstawiciela IES na zebraniu.
W równie niejasnych barwach przedstawia się wizja zaopatrzenia gminy w wodę.
Tu kuriozalną była sprawa ankiety, w której nie przedstawiono mieszkańcom prawdziwych kosztów inwestycji, przez co większość wyraziła akces przystąpienia do projektu nowego wodociągu. Jak kosztowne to przedsięwzięcie byłoby dla gminy i w konsekwencji dla mieszkańców, mieliśmy się okazje przekonać za sprawą pana Marka Matyjewicza, który w opracowanej kosztem ok. 23.000 (dwadzieścia trzy tysiące) zł koncepcji, określił koszt całej inwestycji na kwotę około 23.000.000 (dwudziestu trzech milionów) złotych.
Aby taka inwestycja miała rację bytu, musiałoby do sieci wodociągowej przyłączyć się minimum 80% gospodarstw w gminie. Przy takim poborze wody, koszt jednego kubika (metra sześciennego) zawierałby się w kwocie 6-8 zł. Do tego należałoby doliczyć koszt odprowadzenia ścieków w ilości równej do pobranej wody.
Po raz kolejny nie będę wdawał się w meandry techniczne budowania nowego wodociągu.
Zastanówmy się raczej nad źródłem finansowania takiego czy podobnie skonstruowanego przedsięwzięcia. Ile środków udało się panu Wójtowi na ten cel pozyskać przez trzy lata kadencji, wiedząc że jest to dla gminy zadanie równie priorytetowe jak wspomniana kanalizacja.
Próżno by było nadstawiać ucha na takie informacje, a raczej próżno oczekiwać budującej odpowiedzi.
Za to ciężar zafrasowania i współdzielenia decyzji przenosi się na innych, jednocześnie obarczając zaszłościami poprzednie władze.
Tu jednak tak poprzedni Wójt jak i poprzedni Przewodniczący Rady Gminy przedstawili swoje istotne dokonania i pozostawione zadania. A przypomnę tylko że działania te w Lipnicy Murowanej przebiegały w czasach gdzie dostępność środków wspierających z zewnątrz była niewspółmierna do rzeki dotacji dostępnych dzisiaj ze strony Unii i administracji oraz instytucji krajowych.
Istnieje Wieloletni Plan Inwestycyjny, mamy Strategię Rozwoju Gminy.
Brak nam tylko stratega...
...ale czy każdy to dostrzega...?
-
-
W dniu 21 lutego 2010 o godz 10.30 w sali GDK w Lipnicy Murowanej, odbyło się Zebranie Wiejskie.
Zwołane zostało na wniosek Wójta, a dotyczyło dwóch spraw - zaopatrzenia gminy w wodę i odprowadzenia ścieków.
Jak dobrze pamiętamy, poprzednie ekipy rządzące doprowadziły do pokrycia siecią wodociągową i kanalizacyjną znacznego obszaru Lipnicy Murowanej. Oczyszczalnia pod młynem działa już długo, ale to co mamy w Murowanej, nie pokrywa się ze stanem faktycznym w pozostałych miejscowościach gminy.
Przed zbliżającymi się wyborami, gospodarz gminy stara się pokryć trzyletni zastój w omawianych kwestiach kolejnymi obietnicami i tworzeniem kolejnych "koncepcji".
Na wspomnianym zebraniu miały miejsce dwie prelekcje. Pierwsza dotyczyła budowania przydomowych oczyszczalni ścieków, druga budowy strukturalnej sieci wodociągowej.
Pan Tomasz Warężak z Instytutu Ekologii Stosowanej bardzo rzeczowo i obrazowo przedstawił zalety ekologicznych przydomowych oczyszczalni ścieków. Sporym atutem takiej instalacji jest niska cena materiałów 1500 - 3000 zł, z uwzględnieniem wykonawstwa we własnym zakresie.
Pan Tomasz odniósł taką inwestycję do możliwości uzyskiwania środków przez gminę z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, tyle że u nas Program ten dotychczas nie był w obszarze zainteresowania przy pozyskiwaniu wsparcia finansowego...
Nie wdając się w szczegóły, zainteresowanych odsyłam na stronę Instytutu - http://www.ies.zgora.pl
W świetle tej propozycji nasuwa się kilka kwestii.
Czy w gminie istnieje spójny plan kanalizacji i czy i jak będzie realizowany, czy może chwytamy się rozwiązań pośrednich z braku konkretnego planu.
Czy może proponowanie sposobów alternatywnych przesuwających wykonawstwo na mieszkańców jest próbą wybrnięcia choć częściowo z problemu.
Czy zajęcie się tematem w roku wyborczym ma na celu zrobienia czegokolwiek w ramach kanalizacji w okresie czteroletniej kadencji...
Te wątpliwości na zebraniu nie zostały rozwiane.
Pan Wójt nie przedstawił planu kanalizacji, którego częścią mógłby być projekt zaprezentowany przez przedstawiciela IES na zebraniu.
W równie niejasnych barwach przedstawia się wizja zaopatrzenia gminy w wodę.
Tu kuriozalną była sprawa ankiety, w której nie przedstawiono mieszkańcom prawdziwych kosztów inwestycji, przez co większość wyraziła akces przystąpienia do projektu nowego wodociągu. Jak kosztowne to przedsięwzięcie byłoby dla gminy i w konsekwencji dla mieszkańców, mieliśmy się okazje przekonać za sprawą pana Marka Matyjewicza, który w opracowanej kosztem ok. 23.000 (dwadzieścia trzy tysiące) zł koncepcji, określił koszt całej inwestycji na kwotę około 23.000.000 (dwudziestu trzech milionów) złotych.
Aby taka inwestycja miała rację bytu, musiałoby do sieci wodociągowej przyłączyć się minimum 80% gospodarstw w gminie. Przy takim poborze wody, koszt jednego kubika (metra sześciennego) zawierałby się w kwocie 6-8 zł. Do tego należałoby doliczyć koszt odprowadzenia ścieków w ilości równej do pobranej wody.
Po raz kolejny nie będę wdawał się w meandry techniczne budowania nowego wodociągu.
Zastanówmy się raczej nad źródłem finansowania takiego czy podobnie skonstruowanego przedsięwzięcia. Ile środków udało się panu Wójtowi na ten cel pozyskać przez trzy lata kadencji, wiedząc że jest to dla gminy zadanie równie priorytetowe jak wspomniana kanalizacja.
Próżno by było nadstawiać ucha na takie informacje, a raczej próżno oczekiwać budującej odpowiedzi.
Za to ciężar zafrasowania i współdzielenia decyzji przenosi się na innych, jednocześnie obarczając zaszłościami poprzednie władze.
Tu jednak tak poprzedni Wójt jak i poprzedni Przewodniczący Rady Gminy przedstawili swoje istotne dokonania i pozostawione zadania. A przypomnę tylko że działania te w Lipnicy Murowanej przebiegały w czasach gdzie dostępność środków wspierających z zewnątrz była niewspółmierna do rzeki dotacji dostępnych dzisiaj ze strony Unii i administracji oraz instytucji krajowych.
Istnieje Wieloletni Plan Inwestycyjny, mamy Strategię Rozwoju Gminy.
Brak nam tylko stratega...
...ale czy każdy to dostrzega...?
-
-
poniedziałek, 15 lutego 2010
Biuletyn Radnych
-
Pojawił się kolejny numer Biuletynu Radnych, w całości poświęcony uchwalonemu budżetowi.
Publikacja drobiazgowo analizuje plan wydatków i dochodów gminy.
Dokument można pobrać ---> http://www.przeklej.pl/plik/biuletyn-01-10-pdf-0009ra8lh4tl2j6
lub obejrzeć on-line ---> http://issuu.com/infolipnica/docs/biuletyn_nr_002?mode=a_p
-
Pojawił się kolejny numer Biuletynu Radnych, w całości poświęcony uchwalonemu budżetowi.
Publikacja drobiazgowo analizuje plan wydatków i dochodów gminy.
Dokument można pobrać ---> http://www.przeklej.pl/plik/biuletyn-01-10-pdf-0009ra8lh4tl2j6
lub obejrzeć on-line ---> http://issuu.com/infolipnica/docs/biuletyn_nr_002?mode=a_p
-
piątek, 12 lutego 2010
Zimowa wędrówka
-
Zima nie odpuszcza. Zresztą w lutym zima ma racje bytu i według mnie to jej jedyna racja ;-).
Kiedy tylko mam trochę wolnego czasu i pogoda zbytnio nie przeszkadza, szykuję buty - jak nakazuje luty i z aparatem - w teren.
Tym razem przeszedłem przez Działy w stronę Kamieni Brodzińskiego.
Po drodze odwiedziłem ambonę myśliwską z której chcę kiedyś zapolować na sarny.
Spokojnie... Mam na myśli bezkrwawe łowy - z aparatem, ale na razie brak funduszy na długi obiektyw, a ponadto na takie łowy trzeba wstać jeszcze w nocy, a tak silnej woli też u mnie ilość deficytowa.
A saren w okolicy na szczęście jest sporo, jeszcze nie wszystkie zjedzone. W lasach co rusz napotykałem ich żerowiska i sypialnie. Same sarny też były, ale w gęstym i zaśnieżonym lesie nie udało mi się uzyskać dobrych warunków do zdjęcia.
Tropy zwierzyny widać też blisko dróg i domów, zatem jadąc samochodem w pobliżu lasów trzeba uważać. W lesie zderzenie z kozłem nam nie grozi, zające też człowieka nie atakują, wilków ani niedźwiedzi u nas nie ma, zatem można śmiało korzystać z pogody i ruszać do lasu.
Zdjęcia dzisiaj będą czarno-białe. W ośnieżonej przyrodzie kolorów znacznie mniej, więc zredukowałem je do tonacji szarości. Nie jest to jedynie szarość, kontrasty pokażą okolice w nieco bardziej zaznaczonych kształtach.
Do wiosny jeszcze trochę czasu, ale kolory z pewnością wraz z nią powrócą.
Zapraszam do galerii.
-
-
Zima nie odpuszcza. Zresztą w lutym zima ma racje bytu i według mnie to jej jedyna racja ;-).
Kiedy tylko mam trochę wolnego czasu i pogoda zbytnio nie przeszkadza, szykuję buty - jak nakazuje luty i z aparatem - w teren.
Tym razem przeszedłem przez Działy w stronę Kamieni Brodzińskiego.
Po drodze odwiedziłem ambonę myśliwską z której chcę kiedyś zapolować na sarny.
Spokojnie... Mam na myśli bezkrwawe łowy - z aparatem, ale na razie brak funduszy na długi obiektyw, a ponadto na takie łowy trzeba wstać jeszcze w nocy, a tak silnej woli też u mnie ilość deficytowa.
A saren w okolicy na szczęście jest sporo, jeszcze nie wszystkie zjedzone. W lasach co rusz napotykałem ich żerowiska i sypialnie. Same sarny też były, ale w gęstym i zaśnieżonym lesie nie udało mi się uzyskać dobrych warunków do zdjęcia.
Tropy zwierzyny widać też blisko dróg i domów, zatem jadąc samochodem w pobliżu lasów trzeba uważać. W lesie zderzenie z kozłem nam nie grozi, zające też człowieka nie atakują, wilków ani niedźwiedzi u nas nie ma, zatem można śmiało korzystać z pogody i ruszać do lasu.
Zdjęcia dzisiaj będą czarno-białe. W ośnieżonej przyrodzie kolorów znacznie mniej, więc zredukowałem je do tonacji szarości. Nie jest to jedynie szarość, kontrasty pokażą okolice w nieco bardziej zaznaczonych kształtach.
Do wiosny jeszcze trochę czasu, ale kolory z pewnością wraz z nią powrócą.
Zapraszam do galerii.
-
-
niedziela, 7 lutego 2010
Na Szpilówkę...
-
W ubiegłym tygodniu była piękna zimowa pogoda. Słońce na lekko zachmurzonym niebie, niewielki mróz, brak wiatru. Nic, tylko wybrać się gdzieś z domu.
Założyłem śniegowce, zapakowałem plecak, zabrałem nieodłączny aparat fotograficzny i poszedłem znaczyć swój ślad na śniegu.
W zimie widać więcej, bo drzewa bez liści nie przesłaniają widoku. Jeśli do tego doda się piękną słoneczną pogodę, to plener fotograficzny musi być udany.
Swoim szlakiem który wielokrotnie przemierzałem, wybrałem kurs na najwyższe wzniesienie w okolicy - Szpilówkę.
Po drodze nie było łatwo, a miejscami nawet dość trudno. W niektórych miejscach śnieg sięgał powyżej kolan, ale generalnie był do połowy łydki. Spowalniało to marsz, bo trzeba było wyżej niż zwykle podnosić nogi, ale czego się nie robi dla przyjemności. Zresztą było to niczym wobec trasy jaką kilka lat temu zaliczyłem z kolegami w Bieszczadach, gdzie warunki były ekstremalne.
Tym razem bardziej fotografowanie mnie spowalniało. W wyższych partiach chociaż śniegu nie było wiele więcej, to na północnych stokach leżał czapami na drzewach, tworząc malowniczy widok białego lasu.
Po drodze gęste cienie układały się zebrą na śniegu, dając ciekawe kontrasty.
W taką pogodę trzeba zaopatrzyć się w dobre okulary przeciwsłoneczne, bo światło słoneczne odbite od pokrywy śnieżnej może po dłuższym czasie mocno podrażnić oczy.
Na Szpilówce biało i cicho. Odgrzebałem znak geodezyjny i ruszyłem w powrotną drogę.
Zapewne niebawem znów las mnie zawoła...
-
-
W ubiegłym tygodniu była piękna zimowa pogoda. Słońce na lekko zachmurzonym niebie, niewielki mróz, brak wiatru. Nic, tylko wybrać się gdzieś z domu.
Założyłem śniegowce, zapakowałem plecak, zabrałem nieodłączny aparat fotograficzny i poszedłem znaczyć swój ślad na śniegu.
W zimie widać więcej, bo drzewa bez liści nie przesłaniają widoku. Jeśli do tego doda się piękną słoneczną pogodę, to plener fotograficzny musi być udany.
Swoim szlakiem który wielokrotnie przemierzałem, wybrałem kurs na najwyższe wzniesienie w okolicy - Szpilówkę.
Po drodze nie było łatwo, a miejscami nawet dość trudno. W niektórych miejscach śnieg sięgał powyżej kolan, ale generalnie był do połowy łydki. Spowalniało to marsz, bo trzeba było wyżej niż zwykle podnosić nogi, ale czego się nie robi dla przyjemności. Zresztą było to niczym wobec trasy jaką kilka lat temu zaliczyłem z kolegami w Bieszczadach, gdzie warunki były ekstremalne.
Tym razem bardziej fotografowanie mnie spowalniało. W wyższych partiach chociaż śniegu nie było wiele więcej, to na północnych stokach leżał czapami na drzewach, tworząc malowniczy widok białego lasu.
Po drodze gęste cienie układały się zebrą na śniegu, dając ciekawe kontrasty.
W taką pogodę trzeba zaopatrzyć się w dobre okulary przeciwsłoneczne, bo światło słoneczne odbite od pokrywy śnieżnej może po dłuższym czasie mocno podrażnić oczy.
Na Szpilówce biało i cicho. Odgrzebałem znak geodezyjny i ruszyłem w powrotną drogę.
Zapewne niebawem znów las mnie zawoła...
-
-
czwartek, 4 lutego 2010
Zima...
...to taki banalny tytuł a zarazem i temat...
Zimę mamy za oknem, to co jeszcze o niej pisać.
Ale zima to nie tylko stan pogody, ale i stan naszego umysłu. Stan czasem letargu czy uśpienia jak w przyrodzie, czasem po prostu oczekiwania na ciepłą wiosnę, to czas długich zimowych wieczorów zapełnianych przeróżnymi zajęciami.
Zima może być też czasem obserwacji przyrody, rozebranej z zieleni a ubranej w białe kubraki. Choć zimą życie oczywiście nie zamiera całkowicie, - zwierzęta nawet łatwiej obserwować, rosną także nowe domy, a stare chaty czy stare płoty wyglądają jakby surowiej...
Skoro też wspomniałem o zwierzętach, to w zimie powinniśmy szczególniej o nich pamiętać, zwłaszcza o naszych zwierzętach przydomowych. Ciepła buda czy inne odpowiednie schronienie i może więcej jedzenia by zapewnić więcej energii, to nasz obowiązek względem nich.
Ale i ptaki na nas liczą, a karmik to nie tylko ozdoba, ale i ptasia stołówka.
Chleb dobry dla nas, nie jest zbyt dobry dla ptaków, ale niedrogi słonecznik i trochę naturalnej słoniny lub smalcu będzie dobrą dietą dla naszych skrzydlatych przyjaciół wtedy, gdy warstwa śniegu uniemożliwia znalezienie pokarmu.
Święty Szymon dobrze znał wartość każdego życia, nie tylko ludzkiego, ale i naszych "braci mniejszych".
Pamiętajmy więc i my.
A skoro zima to także stan umysłu, to uśmiechajmy się ciepło, a wtedy choćby na zewnątrz było zimno, to w naszych wnętrzach zrobi się cieplej.
Życzę zatem wiosny w sercu i zapraszam do galerii!
-
-
Zimę mamy za oknem, to co jeszcze o niej pisać.
Ale zima to nie tylko stan pogody, ale i stan naszego umysłu. Stan czasem letargu czy uśpienia jak w przyrodzie, czasem po prostu oczekiwania na ciepłą wiosnę, to czas długich zimowych wieczorów zapełnianych przeróżnymi zajęciami.
Zima może być też czasem obserwacji przyrody, rozebranej z zieleni a ubranej w białe kubraki. Choć zimą życie oczywiście nie zamiera całkowicie, - zwierzęta nawet łatwiej obserwować, rosną także nowe domy, a stare chaty czy stare płoty wyglądają jakby surowiej...
Skoro też wspomniałem o zwierzętach, to w zimie powinniśmy szczególniej o nich pamiętać, zwłaszcza o naszych zwierzętach przydomowych. Ciepła buda czy inne odpowiednie schronienie i może więcej jedzenia by zapewnić więcej energii, to nasz obowiązek względem nich.
Ale i ptaki na nas liczą, a karmik to nie tylko ozdoba, ale i ptasia stołówka.
Chleb dobry dla nas, nie jest zbyt dobry dla ptaków, ale niedrogi słonecznik i trochę naturalnej słoniny lub smalcu będzie dobrą dietą dla naszych skrzydlatych przyjaciół wtedy, gdy warstwa śniegu uniemożliwia znalezienie pokarmu.
Święty Szymon dobrze znał wartość każdego życia, nie tylko ludzkiego, ale i naszych "braci mniejszych".
Pamiętajmy więc i my.
A skoro zima to także stan umysłu, to uśmiechajmy się ciepło, a wtedy choćby na zewnątrz było zimno, to w naszych wnętrzach zrobi się cieplej.
Życzę zatem wiosny w sercu i zapraszam do galerii!
-
-
Subskrybuj:
Posty (Atom)



