piątek, 30 października 2009

XXXI Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana

-
Po raz trzydziesty pierwszy tej kadencji zebrała się Rada Gminy Lipnica Murowana.
W dniu 30 października 2009, kilka minut po dziewiątej, rozpoczęły się obrady.
Program sesji był raczej rutynowy, ale myliłby się ten kto pomyślałby, że było nudno jak na rutynowe obrady można się by było spodziewać.
Po drobnych zmianach porządku obrad wniesionych przez Wójta, Wiceprzewodniczący Rady zaproponował także dodatkowy punkt - przyjęcie rezolucji w sprawie listu do ministra Jerzego Millera. Chodziło o wystosowanie listu gratulacyjnego do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzego Millera, będącego zarazem formą podziękowania za mediacje w czasie lipnickiego konfliktu samorządowego. I tu niespodzianka. Pan Wójt stwierdził iż on sam taki list do ministra Millera wystosował. Jednak pomimo pytania radnego Polinierskiego, nie dowiedzieliśmy się kiedy to pismo zostało wysłane. Wójt stwierdził iż wysłanie listu przez Radę byłoby ośmieszeniem się organów samorządowych gminy. Co więcej, stwierdził iż Rada nie konsultowała tego z nim, ale proszę zauważyć, że jeżeli Wójt rzeczywiście wysłał swój list, to także tego nie konsultował z Radą, gdyż przyznał to dopiero po zgłoszeniu wniosku Rady w czasie trwania sesji.
W wyniku głosowania trzynastu obecnych na sali radnych, punkt dotyczący włączenia rezolucji do porządku obrad został przyjęty stosunkiem głosów 8:5.
I tu rodzi się refleksja.
Wójt twierdzi że w swoim imieniu list gratulacyjny wysłał.
Radni opozycyjni w liczbie ośmiu poparli wysłanie listu od Rady.
Radni koalicyjni w liczbie pięciu sprzeciwili się rezolucji.
Czyli na dzień dzisiejszy ministra Millera uhonoruje Wójt (jak sam stwierdził) i radni opozycyjni. Radni koalicyjni natomiast za mediacje ówczesnego Wojewody Millera nie zamierzają go docenić.
Szczęśliwie list gratulacyjny zostanie wystosowany w imieniu Rady jako całego organu, tak więc pan minister jeśli nie przeczyta tej relacji na blogu, będzie przekonany iż obydwie frakcje rajcowskie są wdzięczne za wsparcie.
Zauważmy bowiem iż Wójt nie wspomniał by swoje gratulacje przesyłał od kogokolwiek powiązanego z lipnicką Radą Gminy.

Dalsza część obrad była już bardziej konkretna i dotyczyła spraw związanych z remontem uliczek i odwodnienia szkoły podstawowej.
Dowiedzieliśmy się iż restauracja "Łokietek" dzierżawiona przez radnego opozycyjnego - pana Polinierskiego, idzie na sprzedaż. Czy to sprawa jego aktywnej opozycyjności czy potrzeba czasu, możemy się tylko domyślać. Nie wiemy co stanie się z gminną hydrofornią gdy budynek przejdzie w prywatne ręce.

Wójt składając sprawozdanie ze swej działalności między sesjami, zmienił jego formułę i mimo protestów Przewodniczącego, zamienił ten punkt w coś w rodzaju "wystąpienie i dobre rady Wójta" i z braku planowego tematu roztoczył przed nami dogmat o swej nieomylności i małości swych oponentów.

Następnie przyjęto pakiet uchwał dotyczących:
  • zamiany nieruchomości,
  • nabycie gruntów,
  • zatwierdzenie opłat za wodę i ścieki - odpowiednio 2,50 i 3,06 zł/litr,
  • stawki podatku od środków transportowych,
  • stawki podatku od nieruchomości,
  • podatku rolnego,
  • średniej ceny sprzedaży drewna,
  • opłaty targowej,
  • zmiany w budżecie,
  • poprawki zapisu o pogrzebach,
  • zaciągnięcia pożyczki na kosztorys rozbudowy oczyszczalni ścieków.
Natomiast na następną sesję przesunięto uchwałę w sprawie wynagradzania za osiągnięcia sportowe. Regulamin dotyczący trybu i zasad przyznawania nagród zdaniem komisji zawiera szereg nieścisłości i musi być przeredagowany z uwzględnieniem wszystkich aspektów by nagradzanie było sprawiedliwe i dotyczyło wszystkich którym nagroda się należy.
Zarzut Wójta za opieszałość i brak zainteresowania w tej sprawie pod adresem radnego Gromali został przez tegoż radnego odparty argumentem iż nie chodzi o to by szybko przyjąć bubel prawny, lecz by precyzyjnie określić ramy regulaminu nie mającego dotąd pozytywnej opinii komisji.
Przyjęto także stosunkiem głosów 8 do 5 rezolucję o której była mowa na początku przy wprowadzaniu jej w formie punktu do porządku obrad.

W odpowiedziach na interpelacje i wnioski radnych, Wójt w ostrych słowach "wali pan cepem niewiedzy non-stop, wali pan cepem niewiedzy już trzeci rok..." zaatakował radnego Polinierskiego.
Niezależnie od relacji w jakich obaj dżentelmeni z sobą pozostają, takie słowa można potraktować jako co najmniej niedyplomatyczne. Tym bardziej że uzasadnienie tak mocnych epitetów było już pozbawione konkretnego przekazu. Wójt zarzucił bowiem radnemu i pozostałym radnym opozycyjnym że przygotowali rezolucję za jego plecami, a jak dowiedzieliśmy się wcześniej, Wójt złożył (?) gratulację ministrowi jedynie w swoim imieniu, bo Przewodniczący Rady nie został o tym poinformowany. Kto więc działa za plecami? Rada przedłożyła swój projekt wszystkim i publicznie, Wójt zaś swoje poczynania - jeśli takowe rzeczywiście miały miejsce - powziął jedynie w swoim imieniu i niejawnie, nie chcąc nawet ujawnić terminu w którym owo pismo wysłał.
Wagę tych insynuacji każdy niech oceni sam.
Po tych dywagacjach rozgorzała emocjonalna dyskusja pomiędzy radnym Polinierskim a panem Gorylem w sprawie prowadzonych remontów uliczek i mimo iż można było odnieść wrażenie że jest to walka na argumenty, to była to szeroko zakrojona akcja obywatelska - jak się okazało - przeciwko między innymi nierzetelnym wykonawcom.
Tak bowiem radni jak i nadzór inwestycyjny z ramienia urzędu winien dbać by remonty i inwestycje były nie tylko zaplanowane na papierze, ale i solidnie i rzetelnie wykonane. Dyskusja ta sprowadziła się do tego, że każdy wykazuje swą troskę popartą wiedzą, by nie być później obwiniany o brak zainteresowania istotnymi sprawami gminy i swej miejscowości.

Obecny na sali Komendant Komisariatu Policji w Nowym Wiśniczu pan podinsp. Andrzej Sołczykiewicz poinformował, iż już niebawem Komisariat w Wiśniczu zmieni godziny pracy z trybu całodobowego na pracę w godzinach dziennych, co wiąże się też z pewnymi zmianami funkcjonalnymi w samym budynki i koniecznością zabezpieczenia go po godzinach pracy. Z tej racji zwrócił sie do Rady Gminy o - w miarę możności - zaplanowanie i przyznanie środków na te zadania, gdyż budżet Policji do najbogatszych nie należy.

Pod koniec obrad dowiedzieliśmy się także iż rozbudowywana oczyszczalnia ścieków ma być przeznaczona dla obsługi całej gminy.

Po kilku pomniejszych wystąpieniach, XXXI Sesję Rady Gminy Lipnica Murowana zakończono o godzinie 13.3o.
-

-

piątek, 23 października 2009

Sesja Rady Powiatu Bocheńskiego w Lipnicy Dolnej

-
Rada Powiatu obradowała w dniu 22 października 2009 roku w Domu Ludowym w Lipnicy Murowanej.
Co takiego w tych obradach dotyczyło naszej gminy że gościliśmy powiatowych rajców - ano chyba nic...
Sprawy dotyczyły głównie nieobecnych osób i przemilczanych spraw.
Całkiem obszernie relacjonuje tę sesję Bochnianin. Spory jest też oddźwięk społeczny w komentarzach tak do tej relacji, jak i do powiązanego z nią tematu publikowanego TUTAJ.
Relacje są szeroko komentowane i rzucają nowe światło na sprawowanie urzędu w powiecie.
Jeżeli więc wydaje się komuś że nasze władze działają w sposób kontrowersyjny, niech przyjrzy się temu co dzieje się w powiecie, a zrozumie skąd i od kogo przychodzi przykład i metody działania.
Ile osób pożegnało się z funkcjami w Bochni, ile osób musiało odejść z pracy w Lipnicy, jak czyści się szeregi i obsadza stanowiska, to tematy których nigdy do końca nie poznamy, ale jeśli tylko uświadomimy sobie że funkcjonują, szybko dostrzeżemy ich efekty.
Przynajmniej za czytanie nam nic nie grozi...
-

środa, 30 września 2009

XXX Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana

-
W dniu 30 września 2009 roku odbyła się XXX Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana.
Od strony prawnej była wspierana przez zatrudnionego niedawno radcę prawnego - pana Bogusława Babicza - witamy.
Po drobnych zmianach w porządku obrad zapowiedzianych na wcześniejszych komisjach, przystąpiono do wypełniania porządku XXX Sesji.

Głos zabrał Prezes OSP Lipnica Murowana, pan Jerzy Piś, który w nawiązaniu do niedawnych obchodów 125 rocznicy powstania lipnickiej OSP, podziękował Radzie Gminy za finansowe wsparcie na wydanie kalendarium Straży, które wręczył każdemu z Radnych.
W interpelacjach została poruszona sprawa odwodnienia budynku gimnazjum w Lipnicy Murowanej, która nie może znaleźć swojego finału, mimo zabezpieczenia stosownych środków. Na tę i inne interpelacje pan Wójt zadeklarował odpowiedzieć na piśmie.

W kolejnym punkcie pan Wójt składając informację o swej działalności w okresie między sesjami nie omieszkał poszerzyć tego punktu o swoje opinie i instruktaż co do mijających wydarzeń.
Szczególnie dostało się szkołom i nauczycielom za - zdaniem pana Wójta - zbyt mały nacisk na uczczenie rocznicy 1 września 1939. Wypowiedź do pobrania w paczce z innymi nagraniami - link.
Bardzo negatywnie ocenił pan Wójt "żenujące" informacje zamieszczone w Gazecie Krakowskiej (skądinąd uznawanej dotychczas za wiarygodne źródło informacji), a dotyczące bodaj przeszacowanych kosztów "Orlika", zwłaszcza na tle podobnych inwestycji powstałych w sąsiedniej Żegocinie, a wykonanych za znacznie mniejsze pieniądze.
Co do samego otwarcia "Orlika", to na tle artykułu w Gazecie Krakowskiej i inwestycji w Żegocinie, a także mizernego udziału mieszkańców, zachwyt był umiarkowany.
Bezpośrednio po 26-cio minutowej relacji Wójta, w nawiązaniu do zarzutu o bagatelizowanie rocznicy 1 września, głos zabrał pan Tomasz Gromala, który w imieniu grona pedagogicznego zdecydowanie zaprotestował przeciwko przedstawieniu informacji Wójta dotyczącej organizacji dnia 1 września. Nagranie w paczce w wcześniejszego linku, - warto się zapoznać.
Następnie przyszedł czas na pakiet uchwał, z którego wszystkie zostały przyjęte jednogłośnie.
Najpilniejszą było sprawozdanie o wykonaniu budżetu za I półrocze, które - jak wspomniałem - przyjęto bez uwag. Pozostałe uchwały wynikały z bieżących spraw gminy, a ich porządek na stronie gminnej jest zamieszczony.

W wolnych wnioskach wystąpił m. in. pan Leszek Sztremer w sprawach dotyczących rewitalizacji zabytkowego centrum Lipnicy Murowanej i w kwestii gospodarowania finansami publicznymi na przykładzie Orlika kontra kanalizacja i wodociągi. Także i ta wypowiedź znajduje się w pakiecie do pobrania pod wcześniej wskazanym linkiem.
Wypowiedź pana Sztremera - choć skierowana pod adresem pana Wójta, wzbudziła emocje wśród ekipy koalicyjnej i sprowokowała do odpowiedzi radnego nie będącego adresatem wystąpienia.
Pani Sekretarz zapewniła jednak iż do wypowiedzi pana Sztremera odniesie się pan Wójt - na piśmie.
Po wyczerpaniu porządku obrad, o godzinie 11.4o XXX Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana została zakończona.
-

-

sobota, 26 września 2009

Orlik (nareszcie) otwarty!

-
Sobotnie przedpołudnie w Rajbrocie 26 września pachniało świętem. I to świętem jak za starych dobrych czasów.
Grubo przed godziną 11-tą na kompleksie boisk sportowych "Orlik" w Rajbrocie, dopinano ostatnie guziki. Orkiestra strażacka, poczty sztandarowe, dzieci szkolne z terenu gminy, kadra nauczycielska i znakomici goście zapełniali teren boiska, by wreszcie kilka minut po 11-tej wziąć udział w rozpoczęciu uroczystości otwarcia "Orlika".
Nie obyło się bez płomiennych mów i symbolicznego przecięcia wstęgi przez oficjeli. Dobrze że choć jedną z otwierających była przedstawicielka młodzieży szkolnej, dla której to młodzieży - choć nie tylko, kompleks ten został zbudowany.
Ks. Prałat Zbigniew Kras w asyście księży z Rajbrotu dokonał uroczystego poświęcenia obiektu i pobłogosławił jego użytkowników.
Jako że sukces ma wielu ojców, lista zasłużonych dla gminnego obiektu była długa, a oni sami zostali obdarowani stosownymi podziękowaniami i statuetką. Ci zaś z nich którzy zabrali głos, zgodnie stwierdzili iż sami (zwłaszcza ci starsi) za swojej młodości nie mogli nawet pomarzyć o takim pięknym obiekcie.

Po tej bardzo oficjalnej ceremonii, przyszedł czas na część artystyczną.
Zaprezentował się zespół Mały Raj - piękne młode dziewczyny w strojach regionalnych, był też kabaret ze skeczem parodiującym naszą cokolwiek kulejącą reprezentację piłkarską, wystąpiła też klasyka rajbrockiego folkloru - zespół Raj z ułożoną specjalnie na tę okoliczność przyśpiewką.
Dziewczyny z Funky Dance w układach tanecznych zawarły dużo ekspresji i wdzięku, a rajbrockie cheerleaderki pokazały jak się zagrzewa kibiców i umila przerwy w meczu.
Nie lada atrakcją były pokazy lokalnej sekcji Taekwondo. Można było zobaczyć formy, sparingi, pokazy samoobrony i główną atrakcję - tameshiwari, czyli (po japońsku, - nie znam koreańskiej nazwy) - łamanie desek. Odbywało sie to na różne sposoby, przy czym wielkie brawa otrzymała najmłodsza adeptka w wieku przedszkolnym, wykazująca się hartem ducha i bojowym zacięciem.
Po małym przerywniku dziewcząt z Małego Raju, zobaczyliśmy kolejną atrakcję - turniej rzutów karnych. O tym jak niełatwo pokonać dobrzego bramkarza z 11 metrów, przekonało sie wielu chętnych spośród gospodarzy i gości. Dopiero w czwartej kolejce wyłoniony został zwycięzca.
Aby utrzymać konwencje sportową dzisiejszej uroczystości, rozegrano mini mecz pomiędzy szkolnymi drużynami Lipnicy i Rajbrotu. Gospodarze jednak nie dali szans gościom i pognębili ich wynikiem 4:0.
Jako że była to ostatnia pozycja w oficjalnej części uroczystości, po wręczeniu nagród starszyzna przeniosła się na teren szkoły w Rajbrocie, gdzie świętowano w mniej oficjalnej atmosferze.

Orlik otwarty. Zapewne już od poniedziałku będzie oblegany, bo świeżość obiektu aż kusi.
O tym jakie ma wzięcie, pewnie przed zimą jeszcze napiszę, a tymczasem zapraszam do galerii.
-

-

środa, 23 września 2009

Remont w kościele parafialnym cz. 5

-
W kościele parafialnym p.w. św. Andrzeja rusztowania jak stały, tak stoją. Prace konserwatorskie idą pełną parą, ale sufitowa polichromia zakryta podestem jeszcze jest niedostępna dla oczu wiernych.
Tymczasem od domu do domu wędrują kwestorzy i zbierają datki na wkład własny do dalszej części remontu. Przyjrzyjmy się zatem na co idą bieżące fundusze, jak pracuje ekipa konserwatorska i jaki jest postęp prac na miesiąc przed planowym ukończeniem tego etapu.

Pomiędzy Matką Boską, aniołami i rubasznymi cherubami, z benedyktyńską cierpliwością i szwajcarską precyzją, w świetle halogenów rozpraszających mrok do którego dostają się tylko pojedyncze promienie światła dziennego, z uniesionymi w stronę sufitu rękoma, pracuje zespół artystów-konserwatorów. Niestety, sufitu nie da się położyć na stole czy choćby na kolanach, nie da się go nawet ustawić przed sobą, wszystkie zatem żmudne czynności wymagają pracy z głową i rękami skierowanymi ku górze. Dochodzi do tego zapachowy "bukiet" z rozpuszczalnika, farb i z nutką podgrzewanego werniksu, który ma za zadanie zabezpieczyć olejne malowidła. Złocone i srebrzone ornamenty pokrywa się zaś cieniutkimi arkuszami mikronowego złota, które po przylgnięciu jest przycinane do wymaganych kształtów.
Malowidła są odnawiane tradycyjną malarską metodą, tak więc po uprzednim usunięciu spierzchniętej farby, wizerunki i ozdoby odtwarza się, a właściwie ponownie tworzy.
Barwy nabierają świeżości i intensywności, właśnie Matka Boska otrzymała nowe loki, a włosy błyszczą jak w telewizyjnej reklamie. Z kolorowej palety przenosi się na sufit naszej świątyni róż policzków, błękit nieba, ciemny kasztan włosów i jaśniejąca aureola. Fryzy, akanty, meandry i ornamenty nabierają nowego kształtu i wyrazistości, inicjały IHS, krzyże oraz gwiazdy, mienią się złotem i srebrem.
Nieco niżej, na ścianach cieszą oko roślinne motywy zdobnicze, arabeski, odnowione boniowanie imitujące cieniowanie bloków kamiennych, do niedawna jeszcze uszkodzone wilgocią i pracami osuszającymi.
No i wreszcie święty Szymon odzyskał swe stopy obute w sandały i podpis pod swą postacią. Także św. Jan Kanty i św. Kazimierz jaśnieją z ścian prezbiterium, a papieskie anioły wieńczące wejście do zakrystii dzierżą nową tiarę, sami nieco zadumani nad swą nową szarością nieruchomych skrzydeł...

Na fotografiach widać ogrom wykonanych prac. Niektóre detale, - zwłaszcza te drobniejsze z daleka tracą swą szczegółowość, a sufit czeka jeszcze na nowe tło które położone zostanie po odnowieniu wszystkich większych i mniejszych malowideł i zdobień, ale już dzisiaj można mieć wyobrażenie o przywróconym pięknie naszej świątyni.
Kiedy przychodzimy na niedzielną mszę, światła na rusztowaniach są wygaszone a podesty opustoszałe. Jednak w tygodniu gdy nasze codzienne sprawy trzymają nas zdala od kościoła, tam na deskach uniesione do odrętwienia ramiona przywracają nam piękno naszej świątyni...
I choć nie dymi kadzidło i choć nie grzmią organy, dzieje się tam pomiędzy aniołami, cherubami i świętymi - misterium piękna odnowionego...
Zobaczcie sami.
-

-

wtorek, 22 września 2009

Kto rano wstaje - temu Pan Bóg daje...!

-
Pan Andrzej Banach z Lipnicy Murowanej krząta się po gospodarstwie od samego rana. Ale że jako dobry gospodarz ma wszystko w obejściu na bieżąco, to przy ładnej pogodzie wybrał się z rana z synem - ks. Janem Banachem do pobliskiego lasu - na grzyby.
Kiedy już uzbierali całkiem pokaźny koszyk i zapełniali drugi, pan Andrzej spostrzegł piękną rodzinkę - dwa duże i jeden mniejszy. Borowiki nie mieściły się do koszyka i nic dziwnego, bo po przyniesieniu do domu okazało się że większy waży 1,20 kg, drugi nieco mniejszy - 1,10 kg.
W rękach pana Andrzeja prawdziwki prezentują się niezwykle okazale - kapelusze jak najbardziej zasługują na określenie "kapelusz", bo ich średnica jest większa od głowy grzybiarza! Zobaczcie sami!
Grzybiarzom należą się gratulacje, a przy okazji dokładnie potwierdzają przysłowie: "Kto rano wstaje - temu Pan Bóg daje".
-

poniedziałek, 21 września 2009

Jubileusz 125-o lecia OSP w Lipnicy Murowanej

-
Sto dwadzieścia pięć lat istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej w Lipnicy Murowanej to szmat czasu, a zarazem świadectwo jak potrzebną i ważną instytucją jest Straż Ogniowa.
Bycie strażakiem to honor, dlatego też nie ma chyba takiej lipnickiej rodziny, w której na przestrzeni 125 lat nie byłoby strażaka.
Lipnica, choć z nazwy Murowana, na przestrzeni wieków niejednokrotnie trawiona była straszliwymi pożarami. Zwarta grodowa zabudowa drewniana sprzyjała żywiołowym pożarom. Nic więc dziwnego że powołana została instytucja mająca chronić ludzki dobytek przed pożogą ognia.
Karty lipnickiej Straży to karty chwalebne. W jej szeregach można było znaleźć ludzi odważnych, szlachetnych i bezinteresownych. Dlatego też ze straży się nie występowało, - strażakiem było się dożywotnie, bo tego honoru i munduru pozbyć się było niepodobna.
Dzisiaj świętujemy 125 rocznicę lipnickiej straży, chylimy czoła nad ochotnikami z dawnych lat i szanujemy naszą dzisiejszą Straż i jej druhów.
Zaproszeni goście i płomienne mowy podkreślają doniosłość chwili i wagę dziedzictwa, wspominane są nazwiska z przeszłości - także tej niedawnej, ale trwałość Ochotniczej Straży Pożarnej w Lipnicy Murowanej jest naszym lokalnym dobrem i naszą chlubą.
Druhowie strażacy, bądźcie dumni z z lipnickiej Straży, tak jak i my dumni i wdzięczni jej jesteśmy!
-

-

środa, 16 września 2009

XXIX Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana

-
No i odbyła się sesja nadzwyczajna. Działo się dnia 16 września 2009 roku od godziny 9.15 do 10.35. A co niby się działo, czemu sesja była nadzwyczajna a nie "z kolejki"?
W związku z dofinansowaniem z Zarządu Dróg Wojewódzkich budowy chodnika przy nowym cmentarzu w Lipnicy Murowanej, należało wnieść wkład własny. Jak pamiętamy, Wójt nie posiada upoważnień do samodzielnego dysponowania środkami finansowymi, co spowodowało konieczność usankcjonowania niezbędnych operacji przez Radę Gminy.
Oczywiście sprawa budowy chodnika jak i zmian w budżecie nie budziła kontrowersji, co spowodowało że uchwały przeszły jednogłośnie, ale przy okazji zmian w budżecie wyszły pewne kwestie, które Wójt próbował przeforsować wbrew uzgodnieniom które zapadły zaledwie dwa dni wcześniej.
Otóż przy rozdysponowaniu środków, radny pan Radzięta nie znalazł zapisu o przyznaniu obiecanych dwa dni wcześniej środków w kwocie 10.000 zł na zakup nowych instrumentów dla orkiestry z Rajbrotu. Mimo że taki zapis uzgodniono, nie pojawił się on do zaaprobowania.
Gdy sprawa za przyczyną pana Radzięty wyszła na jaw, Wójt odparował że dyrektor GDK napisał projekt na dofinansowanie orkiestry. Okazało się jednak że ów projekt dotyczy orkiestry z Lipnicy Dolnej i uzyskanych pieniędzy nie można będzie przeznaczyć dla Rajbrotu. W związku z tym padła obietnica że w przyszłym roku będzie złożony taki sam wniosek dla Rajbrotu.
Doszło do dyskusji, w której Wójt nie znalazł argumentów by rajbrocką orkiestrę pozbawić obiecanych środków i z racji iż projekt uchwały był już przygotowany, środki na instrumenty przesunięto z puli promocji, co wywołało grymas niezadowolenia dysponentki tych funduszy.
Dzięki czujności radnych, a konkretnie orędownika orkiestry i radnego - pana Radzięty, volens-nolens, pieniądze się znalazły. Gdyby nie ta interwencja, skończyłoby się na obietnicy bez pokrycia. Warto zauważyć iż po skorygowaniu projektu uchwały, wszyscy radni głosowali za jej przyjęciem, zatem wychodzi na to iż tylko jedna osoba była przeciwna dotowaniu rajbrockiej orkiestry - mimo obietnicy złożonej na wiosnę i przedwczorajszych ustaleń.

Wójt przypuścił także bezimienny atak na "pewnego radnego i do tego nauczyciela" że nie widział na budynku szkoły "rynien dziurawych i nie widział tego problemu".
Radny Gromala poczuwając sie "wywołanym do odpowiedzi" przypomniał, że Wójt miał w planach przeprowadzenie prac najwcześniej w przyszłym roku, co miało kosztować około 150.000 zł, natomiast właśnie dzięki staraniom radnych z Lipnicy Murowanej, odwodnienie budynku Gimnazjum zostało już wykonane za mniejsze pieniądze, które wyasygnowano z budżetu gminy na wniosek szkoły.

Z innych istotnych spraw dowiedzieliśmy sie iż został zatrudniony nowy radca prawny i prawdopodobnie będzie pełnił stały - choć krótki - dyżur w Urzędzie, a ponadto ma być obecny na każdej sesji.

Jako że była to sesja nadzwyczajna, to mimo interpelacji i wolnych wniosków a także dyskusji o których pisałem wcześniej, zakończyła się w przewidywanym terminie.
Z dzisiejszego dnia płynie jednak pewna konkluzja, - obiecanki cacanki...
...i pozwolę sobie nie dokończyć. Przysłowia. Bo relację już kończę.
-

-

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

XXVIII Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana

-
Kończą się wakacje i przed rozpoczęciem roku szkolnego trzeba kilka spraw poustawiać. Oczywiście na sesji nie rok szkolny był przedmiotem obrad, ale tak się składa że niektóre terminy biegną od września i kilka uchwał czeka na podjęcie w terminie.
W dniu 24 sierpnia 2009 o godzinie 17.2o rozpoczęła się XXVIII Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana.
Pakiet uchwał nie był zbyt imponujący, nie było też kontrowersyjnych projektów, - wszystkie przegłosowano 14 głosami, bo tylu radnych było obecnych na sali.
Zanim podniesiono ręce do głosowania nad pierwszym projektem, radny P. Kaczmarczyk zauważył że środki które spływają do nas w ramach projektów realizowanych z ramienia Stowarzyszenia Na Śliwkowym Szlaku, znowu zostały przyznane dla Lipnicy Dolnej, a tym samym Lipnica Górna została przy podziale środków pominięta. Przewodniczący Rady P. Włodarczyk przypomniał iż takie ustalenia zapadły na niedawnej komisji, co nawet potwierdził Wójt, wykładając tak samo zasadniczy punkt widzenia Panu Kaczmarczykowi.
Zatwierdzono zatem nowe plany odnowy miejscowości w gminie, wyrażono zgodę na nieodpłatne przejęcie działek pod drogi gminne, uregulowano sprawy pomocy osobom niepełnosprawnym oraz wprowadzono zmiany w budżecie.
Po sprawnym przyjęciu projektów uchwał, przyszedł czas na wolne wnioski.
Wiceprzewodniczący Rady P. Gromala przedstawił relację z wyjazdu do Radzymina, gdzie w dniu 15 sierpnia delegacja Rady w osobach P. P. Radzięta, Polinierski, Gromala, uczestniczyli w 89 rocznicy Bitwy Warszawskiej. Zaproszenie do Przewodniczącego Rady jak i do Wójta oraz Proboszcza wystosował Burmistrz Miasta Radzymina - P. Zbigniew Piotrowski - lipniczanin z pochodzenia. Na fotografiach zaprezentowanych na dużym ekranie zobaczyliśmy naszych radnych w otoczeniu znamienitych osobistości sceny politycznej i przedstawicieli Prezydenta i Rządu RP. Większość tych fotografii zamieszczam poniżej.
-

-
Przewodniczący P. Włodarczyk podziękował Kołu Gospodyń Wiejskich z Lipnicy Murowanej za godne reprezentowanie gminy i zdobycie pierwszego miejsca w rywalizacji biesiadowej w Sielcu. Lipnica była także reprezentowana na dożynkach powiatowych w Bochni i wojewódzkich w Sękowej, co także zostało docenione ze strony Przewodniczącego.
W odpowiedzi, sołtys Lipnicy Dolnej - P. Bereta podziękowała za gratulacje i zaznaczyła że załe przedsięwzięcie KGW zorganizowało własnymi środkami, to tym bardziej zasługuje na uznanie za zapał i bezinteresowność ze strony pań z Lipnicy Dolnej. Wielkie brawa!
W nawiązaniu do wizyty samorządowców w Radzyminie, P. Józef Klimek zapytał czemu Pan Wójt nie pojechał na uroczystości do Radzymina. Pan Przewodniczący wyjaśnił iż Pan Wójt był zaproszony przez Burmistrza Radzymina. Wójt jednak nie był w stanie dać konkretnej odpowiedzi na pytanie pana Klimka, wymijająco i enigmatycznie wymawiając się od podania przyczyny. Wypowiedź Pana Wójta poniżej.
-

-
Stawiam zatem pytanie. Czy wypowiedź Wójta jest potwierdzeniem zgody...?

Po niedługim czasie Pan Wójt opuścił salę obrad.
Pan Paprota także pogratulował KGW i Pani Berecie informując iż w środowym numerze TEMI ukaże się artykuł o grupie obrzędowej biorącej udział w dożynkach. Pod adresem nieobecnego Pana Wójta złożył podziękowanie za przydzielenie lokalu dla obydwu lipnickich Stowarzyszeń - Podgórskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Społecznego i Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Lipnickiej.
Pan Paszkowski w imieniu mieszkańców Rajbrotu zaapelował o wykonanie chodnika od mostu w Rajbrocie w kierunku cmentarza.
Pan radny Heród zapytał jak w protokole został zapisany jego wniosek w sprawie tablo, gdyż otrzymał od Wójta odpowiedź na interpelacje, a sam twierdzi iż nie składał w tej kwestii interpelacji a jedynie wniosek w wolnych wnioskach. Po sprawdzeniu protokołu potwierdziło się iż wniosek istotnie przez Pana Heroda został zgłoszony w wolnych wnioskach, zatem odpowiedź na interpelację której nie składał nie powinna mieć miejsca.
Wiceprzewodniczący P. Gromala poinformował iż właśnie na wniosek Pana Heroda przeanalizował tryb powstawania tablo wójtów lipnickich i stwierdził iż współczesne tablo z adnotacją "wdzięczni lipniczanie" zostało wykonane przez obecnego Wójta bez żadnych konsultacji. Można zatem stwierdzić iż owi "wdzięczni lipniczanie" to zaledwie samozwańczo jedna osoba...!
W chwili obecnej został pozytywnie zaopiniowany projekt uchwały normującej tryb i zasady przyznawania wyróżnień wybitnym osobistościom, co będzie stanowić podstawę do wpisania tychże do księgi zasłużonych dla Lipnicy.

Sesję zakończono o godzinie 19.1o.
-

-

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Lipniccy samorządowcy w Radzyminie

-
W dniu 89 rocznicy Bitwy Warszawskiej, 15 sierpnia 2009 roku, na zaproszenie Burmistrza Radzymina - Pana Zbigniewa Piotrowskiego, delegacja lipnickiej Rady Gminy wzięła udział w uroczystych obchodach wspomnianej rocznicy które odbywały się w Radzyminie.
Na najbliższej Sesji Rady Gminy obecni na uroczystości Radni złożą informację z jej przebiegu, dlatego też pełna relacja na blogu ukaże się w przyszłym tygodniu.
-

czwartek, 6 sierpnia 2009

Czwartkowy koncert u św. Leonarda

-
Nie zabrzmiał ni Guarneri ni Stradivarius Kennedy'ego. Nie usłyszeliśmy charakterystycznych piszczałek lipnickiego pozytywu szkatulnego...
Jednak czwartkowego wieczoru kościółek świętego Leonarda zapełnił się ludźmi, dźwiękami fletu i instrumentów smyczkowych.
Było czego posłuchać. Z Orkiestry Akademii Beethovenowskiej pierwsza flecistka - Magdalena Margańska oraz Royal Quartet - Kamil Kicki - pierwsze skrzypce, Anna Jabłońska - drugie skrzypce, Anna Migdał-Chojecka - altówka i Piotr Nowak - wiolonczela - zachwycił publiczność licznie zebraną w perle małopolskiej architektury drewnianej, właśnie w ramach cyklu koncertów p.t. "Muzyka zaklęta w drewnie".
Wypływające z fletu pani Magdaleny nuty Telemanna na tle Sądu Ostatecznego z północnej ściany prezbiterium zdawały się ilustrować rozgrywające się tam sceny. Nie była to może walka o duszę, ale napełnianie jej harmonią, muzyką i czymś, co tylko sztuka potrafi człowiekowi przekazać.
Utwory pisane na flet i transkrypcje dla tego instrumentu są domeną znawcy, ale nawet nim nie będąc, można było uznać kunszt wykonania, za co pani Magdalena zebrała rzęsiste brawa.
Przyszła następnie pora na kwartet smyczkowy. Znajome utwory wielkich kompozytorów w znajomych wnętrzach zabrzmiały równie znajomo. Cztery Pory Roku były nawiązaniem do wielkiego sukcesu nieobecnego teraz skrzypka - Nigela Kennedy'ego, który poprzez brawurowe wykonanie utworu Vivaldiego zyskał międzynarodową sławę.
Mozartowska "Eine Kleine Nachtmusik" - Mała Nocna Muzyka - w zestawieniu z innym malowidłem na ścianie kościółka - Ostatnią Wieczerzą, zdawała się opowiadać co dwa tysiące lat temu zdarzyło się w wieczerniku. Wykonania kwartetu dały nam jeszcze doskonałą okazję do zaobserwowania interakcji muzyków, swoistej konwersacji instrumentalnej. Zda się że kompozytorzy w swej wyobraźni toczyli rozmowy na smyczki i wioliny, co nie dość że potrafili zapisać, to jeszcze nasi goście potrafiwszy odczytać te inspiracje, w mistrzowskim wydaniu zaprezentowali je nam czwartkowego wieczoru.
Muzyka istotnie była zaklęta w drewnie, gdyż nawet gromkie brawa odzywały się z pewnym potrzebnym opóźnieniem, by po odjęciu smyczka od strun wyłowić jeszcze echa muzyki odbijającej się echem od drewnianych ścian świątyni...
Przysłuchiwaliśmy się zatem muzyce z podwójnym nabożeństwem - i z powodu sacrum miejsca i sacrum sztuki. W przyciasnych ścianach starego kościółka muzyka zdawała się być nieco skrępowana, pozbawiona przestrzeni i akustyki sali koncertowej, ale właśnie w tej prastarej drewnianej nawie tworzyła niepowtarzalny klimat. Trzeba bowiem pamiętać iż w obecnym kształcie kościół św. Leonarda pamięta czasy dawnych mistrzów - Telemanna, Haendla, Vivaldiego, Bacha, Mozarta, którzy właśnie w tamtych wiekach tworzyli, - kto wie czy przez te wieki ich muzyka nie gościła w lipnickim kościółku... Pokolenia muzyków przechodzą, a drewniane ściany napełniają się dźwiękami, akordami, harmonią i symfonią.
W ten sposób muzyka zostaje zaklęta w drewnie...
-

-
Więcej o cyklu "Muzyka zaklęta w drewnie" na stronie
http://www.drewniana.malopolska.pl/Dzial.aspx?id=4
-

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Dni Lipnicy cz. 2

-
Po sobotniej imprezie z występem zespołu Skafander, w niedzielę wieczorem na estradzie zabłysnął Norbi.
Wcześniej jednak działo się wiele, ja przyszedłem na boisko po popołudniowej mszy św., właśnie gdy orkiestra strażacka z Rajbrotu opuszczała scenę. Po nich zaprezentowała się siostrzana orkiestra z Lipnicy Dolnej. Poziom wykonania repertuaru tak jednej jak i drugiej stale rośnie, coraz przyjemniej słucha się więc nie tylko tradycyjnych standardów, ale i współczesnych transkrypcji na ten specyficzny zestaw instrumentów.
Nie tylko starsi prezentowali wysoki poziom. Także dzieci które wzięły udział w konkursie wiedzy o Lipnicy, bezbłędnie odpowiadały na pytania z historii i geografii naszego prastarego grodu. Stowarzyszenie "Na Śliwkowym Szlaku" propagujące swój potencjał pod namiotem, nagradzało laureatów tegoż konkursu.
Lipnica Górna jest znana z kabaretu "Jagodziorze", który niezmordowanie bawi nas od wielu lat, a i tym razem dostarczył widzom wiele śmiechu, za co zebrał gromkie brawa.
U schyłku dnia na scenie pojawiło się sześć panien, konkurując o tytuł Miss Ziemi Lipnickiej. Po prezentacji, pomiarach i małym konkursie z promocji Ziemi Lipnickiej, powiatowo-gminno-organizacyjne jury dokonało wyborów samorządowych Miss Ziemi Lipnickiej.
Drugą Vice Miss została Ewelina Wąs, tytuł Pierwszej Vice Miss przypadł Izabeli Chomiak, natomiast szarfę i tytuł Miss Ziemi Lipnickiej jednogłośnie przyznano Marzenie Kryjomskiej, przybyłej do nas wraz z ekipą Stowarzyszenia "Na Śliwkowym Szlaku".
Stowarzyszenie Osób Po Przeszczepie Serca promując się na lipnickiej imprezie, zaprezentowało swoją misję społeczną, a tworzyły je osoby z drugim sercem, żyjące dzięki dawcom, którym może zostać każdy kto składając oświadczenie woli (i nosząc je z sobą), może po swojej śmierci uratować czyjeś życie.
To że całe swoje serce można włożyć także w urządzanie i pielęgnacje swojego ogrodu, pokazał finał zmagań jakimi był konkurs na najpiękniejszy ogród. Była to domena pań, choć przypuszczamy że do zadania włączali się pozostający w cieniu panowie, - wszak i oni mają serce do ogrodów...
Taniec z flagami w wykonaniu zespołu "Sampi" z pełną synchroniczną dynamiką barw wzbudził uznanie publiczności. Widowisko nieszablonowe, tym bardziej i z tym większym zainteresowaniem było podziwiane.
Aż wreszcie nadeszła godzina 20.oo i na estradzie pojawił się Norbi z kameralnym zespołem. Z miejsca porwali publiczność do śpiewu i zabawy, a znane przeboje płynęły przez ziemię lipnicką.
Atmosfera pod sceną była coraz gorętsza, decybele atakowały zewsząd, muzyczny show realizowany z dbałością o jakość wykonania robił wrażenie, a sami wykonawcy nie szczędzili sił by dać satysfakcję widzom, którzy też razem z artystami wspomagali wyjątkowość chwili.
Realizatorzy także byli zadowoleni że technicznie stanęli na wysokości zadania, tak więc hit wieczoru zabłysnął w pełni. W miarę moich skromnych możliwości sprzętowych postarałem się to Wam pokazać w galerii.
Występ Norbiego choć perfekcyjny i pełen ekspresji, musiał się wreszcie zakończyć, oczywiście nie obeszło się bez bisu, a poza sceną były jeszcze autografy i zdjęcia pamiątkowe.
Było już ciemno, gdy na estradzie pojawiły się dziewczyny wykonujące choreograficzny układ taniec ognia, oprawiony żywym tańcem ognia, imponująco prezentującym się w ciemnościach. Układ tańca połączony z kręgami płomieni zrobił swą nieszablonowością duże wrażenie, które złapane w kadrze, także można obejrzeć w galerii.
Na koniec, po długich próbach akustycznych na scenę wkroczył zespół muzyczny "Teqila" i zakręcił w tańcu liczną gromadę młodych ludzi, grając i śpiewając nie szczędząc sił, aż nie wytrzymała aparatura nagłaśniająca, co jednak szybko zostało zwalczone siłami techników i zabawa toczyła się jeszcze długo...
A co widziałem - sfotografowałem i jak widać na załączonych obrazkach - towarzystwo świetnie się bawiło...!
-

-

niedziela, 2 sierpnia 2009

Dni Lipnicy cz. 1

-
Pierwszy sierpnia i pierwszy dzień Dni Ziemi Lipnickiej.
Blok imprez przyciągnął sporo mieszkańców Lipnicy i okolic. Były atrakcje stacjonarne oraz gry i zabawy, ale sporo przybyłych oczekiwało gwiazdy wieczoru, był nim zespół Skafander w którym wokalistą jest lipniczanin Kamil Grabarz.
Duża dawka dobrej muzyki pomnożona decybelami. porwała nie tylko młodzież. Zespół zaprezentował bardzo wysoki poziom muzyczny, a wokal Kamila wręcz porywał. Przed sceną bawiła się młodzież, ale echo muzyki niosło się po całej Lipnicy.
Po zakończonym koncercie Skafander zagrał jeszcze na bis, po czym był czas na zrobienie sobie pamiątkowych fotek z wokalistą.
Następnie na scenę wszedł DJ Robertus i prowadził imprezę do późnych godzin.
Szkoda tylko że młodzież musiała wracać do domów ciemnymi ulicami, może chociaż na tę imprezę można było pozostawić zapalone latarnie uliczne.
Dzisiaj dalszy ciąg imprezy, a tymczasem zapraszam do obejrzenia fotek z soboty.
-

-

piątek, 31 lipca 2009

XXVII Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana

-
Po nieudanej próbie zwołania sesji Rady Gminy przez Wójta Gminy Lipnica Murowana Tadeusza Klimka na dzień 22 lipca 2009, tym razem zgodnie z kompetencjami, XXVII Sesja zwołana została przez Przewodniczącego Rady - Jana Włodarczyka i odbyła się w dniu 29 lipca 2009 roku.
Pierwszym punktem - po dokonaniu czynności proceduralnych - było w rzeczy samej zebranie wiejskie poświęcone szkodom wyrządzanym w uprawach rolnych przez zwierzynę leśną.
Piszę "zebranie wiejskie", jako że w tej sprawie Rada Gminy ani nie podejmuje i nie podjęła żadnych uchwał, ani nie przeznacza żadnych środków, nie dysponuje też żadnymi środkami prawnymi których mogłaby użyć w tej kwestii. Dlatego też omawianie szkód mogłoby się z powodzeniem odbyć na zebraniach wiejskich, ale zagadnienie zostało wprowadzone do porządku obrad pod nazwą " Informacja w sprawie szkód wyrządzonych przez zwierzynę łowną w uprawach rolnych na terenie naszej Gminy oraz odszkodowań za przedmiotowe szkody."
Mimo dużego zainteresowania sprawą i ożywionej dyskusji na temat szkód w uprawach, mimo obecności przedstawicieli kół łowieckich i rolników, nie została przedstawiona i sformułowana żadna konkretna informacja oraz nie sprecyzowano jednoznacznie stosownych procedur. Strony uczestniczące w dyskusji pozostały przy swoim, a Wójt który wprowadził punkt pod obrady, nie przedstawił swojego stanowiska względem przepisów prawa, a zauważyć należy iż na sesji nie był obecny - mimo wcześniejszych ustaleń - radca prawny.
Koniec końców, informacją można by nazwać stanowisko łowczych z kół łowieckich operujących na terenie gminy, a Rada Gminy mając na ten dzień spory pakiet projektów uchwał, właściwie traciła czas na przysłuchiwanie się tym "informacjom".

W kolejnym punkcie - Interpelacje i wnioski radnych, radni z Rajbrotu zaprezentowali zdjęcia mostu na drodze powiatowej w kierunku Lipnicy. Dobrze widoczna dziura w drewnianej nawierzchni dobitnie obrazowała stan mostu.
Radny Radzięta zgłosił wniosek o przeznaczenie z budżetu gminy kwoty 20.000 zł na remont mostu w Rajbrocie.
Radny Polinierski wniósł o podanie kwot jakie gmina otrzymuje z tytułu dzierżawy budynków gminnych i wydatków na te budynki.

Po złożeniu przez Wójta informacji o jego działalności między sesjami, przyszedł czas na przyjęcie uchwał.

Postanowiono przedłużyć dzierżawy działek dotychczasowym dzierżawcom, z wyłączeniem dzialki obok WDL w Lipnicy Górnej, co do której wpłynął już przed poprzednią sesją o dzierżawę.
Działka dotychczas dzierżawiona za symboliczną kwotę mogłaby przynieść gminie wielokrotnie większy zysk, jednak kontrowersje co do rozpatrzenia wniosku spowodowały przesunięcie rozpoznania zgłoszenia oferenta na czas późniejszy.
Przyjęto także uchwałę w sprawie nieodpłatnego nabycia gruntów do gminnego zasobu nieruchomości. Są to grunty drogowe na Działach Południowych.
Na następną sesję przesunięto projekt uchwały dotyczącej wyrażenia zgody na nieodpłatne nabycie przez Gminę Lipnica Murowana do gminnego zasobu nieruchomości drogi w Lipnicy Górnej.
Straż Pożarna w Rajbrocie uchwałą Rady Gminy otrzymała 10.000 zł dotacji na zakup nowej motopompy. Za przyjęcie tej uchwały i otrzymane środki, podziękował sołtys Rajbrotu.
Kolejna przyjęta uchwała dotyczyła zapisów ujętych w Planie Zagospodarowania Przestrzennego, gdzie zaprojektowano obwodnicę Lipnicy, która w projekcie uchwały została nazwana "drogą alternatywną". Obwodnica ta będąca w ramach drogi wojewódzkiej byłaby finansowana z środków wojewódzkich, a projekt koncepcyjny byłby także finansowany z wspomnianych środków.
Uchylono także uchwałę z 23 maja 2009 wedle której miał zostać zaciągnięty kredyt na termomodernizację budynków.
Jednogłośnie przyjęto uchwałę w sprawie zaciągnięcia kredytu długoterminowego na pokrycie deficytu budżetowego w 2009 roku.
W związku z remontem mostu na drodze powiatowej - most obok dawnego "Kółka Rolniczego" większy się koszt dowozu dzieci do szkoły. W tym zakresie przyjęto uchwałę o zmianie w budżecie.
Uchwalono także kolejny zmiany w budżecie co do dochodów, wydatków i deficytu.
Żeby relacja nie była beznamiętna, mamy kolejną "informację".
Była nią informacja w sprawie wniosku pod nazwą „Rewaloryzacja zabytkowego układu przestrzennego centrum Lipnicy Murowanej".
Jak już zapewne zainteresowani wiedzą, dofinansowanie wspomnianego projektu sromotnie przepadło. Mimo lansowanego przez Wójta porozumienia "grubej kreski" mającego na celu odcięcie się od konfliktu Rada-Wójt, ten ostatni postanowił wykazać iż dofinansowanie przepadło przez konflikt w lipnickim samorządzie. Otóż skoro Wójt nie respektuje porozumień "pokonfliktowych", pozwolę sobie zauważyć iż w kwietniu zostały przekazane ostatnie dokumenty w sprawie tegoż projektu i w tymże miesiącu było wiadome że nasz wniosek nie został zakwalifikowany do realizacji z powodu braków formalnych. Mimo iż sprawa była dla osób poinformowanych znana już w kwietniu, na początku maja w trakcie mediacji pomiędzy wójtem a ugrupowaniami w radzie, podnoszono kwestię iż brak porozumienia spowoduje iż środki w wysokości ok. 1,7 mln zł nam przepadną. Taka presja skłoniła strony konfliktu do zawarcia porozumienia, które już wtedy dla ratowania wspomnianej kwoty nie miało uzasadnienia!
Był to klasyczny bluff (blef) dla ratowania stanowiska osoby która uzurpowała sobie stanowisko komisarza, po bolesnym uświadomieniu iż komisarzem nie zostanie. Kto czytał uważnie jedną z podówczas propagandowych gazet, ten spod pióra "jedynie słusznej" dziennikarki mógł niemal nabrać pewności kto owym komisarzem zostanie.
Projekt przepadł gdyż jego autor nie dostarczył wymaganych dokumentów, ale że radni w czasie poróżnienia byli odcięci od kuluarowych informacji, to i dali się złapać na lep lansowany przez strony najbardziej niezainteresowane katastrofą w przypadku wprowadzenia komisarza innego niż przewidywany!
Zresztą gdyby zatroskanie o los projektu było autentyczne, to dwukrotne próby opozycji nie zostałyby oprotestowane i niemal spenalizowane zagrożeniami prokuratorskimi...!
Tak więc na sesji wobec zaprezentowanej przez radnych świadomości na temat chronologii wydarzeń, nie usłyszeliśmy tym razem riposty Wójta. Wspomniał tylko o zastosowaniu się do porozumienia i poszanowaniu "grubej kreski", którego sam nie dochował wprowadzając omawiany punkt i próbując przenieść odpowiedzialność na radnych.
Kolejną informacją przedstawioną przez Wójta była sprawa budowy przedszkola, ale że jest to sprawa przyszłościowa, będziemy monitorować postępy a nie epatować się obietnicami.
Była jeszcze informacja w sprawie pisma Wojewody, jednak nie zostało ono w całości upublicznione, a jedynie odczytanie w części, tak więc nie czuję się w obowiązku komentowania czegoś, czego nie moglem poznać.

Po wolnych wnioskach w których rozgorzała dyskusja z elementami monologu w sprawie drogi do kilku gospodarstw w Lipnicy Górnej, gdzie status drogi prywatnej nie został do końca rozwiązany po deklaracji przekazania drogi gminie, o godzinie 14.17, XXVII Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana została zakończona.
-

-

czwartek, 30 lipca 2009

Kto pierwszy o sesji...?

-
Szanowni czytelnicy!
Zapewne czekacie na moją relacje z XXVII sesji Rady Gminy Lipnica Murowana.
Na sesji byłem, notatki poczyniłem, jednakże pewne pozalipnickie sprawy odciągnęły mnie od relacjonowania wspomnianych obrad.
Relacja będzie, ale do tego czasu - zapewne z małą nutką ironii - odsyłam Was pod poniższy link, skoro jego treść jest tak obiecująca, zapewne znajdziecie wypełnienie obietnicy.
Jeżeli nie, to zapis z linku przeczytajcie jeszcze raz i zastanówcie się nad jego prawdziwością.
No chyba że są to tylko "obiecanki-cacanki..."
http://www.lipnicamurowana.pl/wiadomosc363.htm
-

piątek, 24 lipca 2009

Pojechaliśmy do św. Szymona, czyli pielgrzymka do Krakowa

-
Gorąco, a nawet upalnie. Ale to nic, bo jedziemy do św. Szymona.
Chociaż zaraz... Lipniczanie muszą gdzieś jechać żeby odwiedzić św. Szymona?
Śladów naszego świętego w Lipnicy jest wiele, ale jego grób jest w Krakowie.
W kaplicy mu poświęconej u O.O. Bernardynów na Stradomiu, tuż pod Wawelem, mieści się sarkofag z doczesnymi szczątkami Szymona z Lipnicy.
Każdego roku po odpuście św. Szymona który przypada 18 lipca, grupa lipnickich pątników pielgrzymuje do grobu swojego wielkiego rodaka by złożyć mu cześć, przekazać prośby i podziękować za wstawiennictwo.
Także i tego roku, w poniedziałek 20 lipca udaliśmy się do O.O. Bernardynów, w sile 2 autokarów i kilkunastu samochodów z Lipnicy i z Krakowa. W uroczystej mszy św. zgodnie z wieloletnią tradycją, wziął udział zastęp strażaków z Lipnicy Murowanej i liczne grono księży, w tym także księży rodaków, oraz lipniccy parafianie i lipniczanie zamieszkali w Krakowie.
Ucałowawszy relikwie Świetego, po mszy zostaliśmy podjęci poczęstunkiem w sali św. Szymona przez gościnnych braci zakonnych, za co składamy im serdeczne podziękowania.
Fenomen św. Szymona z Lipnicy nie gaśnie mimo iż od jego śmierci minęło ponad 500 lat. Może właśnie dlatego dwa lata temu został wyniesiony na ołtarze świata jako święty kościoła katolickiego, kanonizowany 3 czerwca 2007 przez Papieża Benedykta XVI. Także i wtedy na placu św. Piotra byli lipniczanie. Razem ze swoim - od tego dnia - świętym Szymonem.
-

-

środa, 22 lipca 2009

Czy Spot jest nadal Hot ?

-
Bardzo często bywam na lipnickim rynku. Od 15 marca 2008 roku mogę na tymże rynku surfować po sieci. Ale tylko teoretycznie.
Jaka zatem była zapowiedź?
Pozwolę sobie zacytować archiwalną wiadomość z oficjalnej strony Urzędu Gminy:

"Hotspot w Gminie Lipnica Murowana

Od dzisiaj Gmina Lipnica Murowana jako pierwsza na terenie powiatu bocheńskiego posiada darmowy radiowy dostęp do Internetu.

Mieszkańcy i turyści odwiedzający miasto mają możliwość skorzystania z darmowego, radiowego dostępu do Internetu Hotspot.

Zasięg działania sieci jest ograniczony do lipnickiego rynku i jest dostępny w dwóch kanałach: Hotspot-UG1 i Hotspot-UG2.

Dzięki temu projektowi Gmina Lipnica Murowana stanie się bardziej atrakcyjna turystycznie – wystarczy usiąść z laptopem na ławeczce, włączyć kartę bezprzewodową i surfować. Uważam, iż będzie to duże ułatwienie dla pielgrzymów i turystów a przede wszystkim dziennikarzy, którzy będą uczestniczyć w uroczystościach Jubileuszowego 50 –tego Konkursu Lipnickich Palm – mówi Wójt Gminy Tadeusz Klimek."

http://www.lipnicamurowana.pl/wiadomosc357.htm

Od dłuższego czasu powyższy tekst jest mocno nieaktualny. O ile jeszcze w ubiegłym roku punkt dostępowy jakoś działał, to już od początku roku 2009 właściwie nie można na rynku skorzystać z darmowego internetu.
Gmina chyba jednak z tego powodu nie "stanie się bardziej atrakcyjna turystycznie".
A właśnie w okresie wakacji obserwujemy wzmożony ruch turystyczny, ludzie widzą oznakowania informujące o działającym HotSpocie, tyle tylko że nie mogą z niego skorzystać.
Także gminne forum swego czasu huczało na ten temat, od stycznia HotSpot zamilkł i taki stan rzeczy trwa do dnia dzisiejszego.
Już kilka razy sprawdzałem dostępność internetu na lipnickim rynku, także i dzisiaj liczyłem że może wreszcie "wystarczy usiąść z laptopem na ławeczce, włączyć kartę bezprzewodową i surfować."
Nic z tych rzeczy.
Na rynku stoi autokar, turyści wędrują po Lipnicy, szyldy radośnie informują, anteny dumnie sterczą na urzędzie, a przy wyszukiwaniu dostępnych połączeń siedząc na ławce pod punktem aptecznym - ani widu identyfikatorów UG1 czy UG2.
Dlaczego się tak dzieje? Łatwiej to będzie zrozumieć wczytując się w kolejny cytat sprzed roku z portalu mojabochnia.pl
Hotspot działa też w Lipnicy Murowanej, urządzenie zakupił tamtejszy urząd gminy. Bezprzewodowy internet jest też dostępny w czytelni bocheńskiej biblioteki. Aby skorzystać z bezpłatnego internetu w którymś z wymienionych miejsc, wystarczy podczas logowania wpisać swój nr pesel. Koszt zakupu urządzeń wnosi ok. 47 tys. zł. Po półrocznym okresie pilotażowym, hotspoty zostaną przekazane gminom do bezpłatnego użytkowania.

http://www.mojabochnia.pl/?p=323
Czyli podsycanie kaganka internetowej oświaty przeszło ze Starostwa Powiatowego na gminę.
A gmina oczywiście początkowo otrąbiła sukces, wywiesiła informacje i ...zapomniała o sprawie!
A gdy na czerwcowej Sesji Rady Gminy zapytałem informatyka z urzędu kiedy HotSpot zacznie znów działać, usłyszałem że "może jutro".
Na stronie gminy napis HOTSPOT wita nas dumnie.
Zatem czekamy czy "jutro" nastąpi...
-

-
To taki przerywnik pomiędzy wydarzeniami kościelnymi, w kolejce relacja z pielgrzymki do grobu św. Szymona u O.O. Bernardynów w Krakowie.
-

wtorek, 21 lipca 2009

XX Przegląd Piosenki Pielgrzymkowej

-
Już po raz dwudziesty odbył się w Lipnicy Murowanej Przegląd Piosenki Pielgrzymkowej.
W niedzielne popołudnie 19 lipca, osiem zespołów i jedna solistka rywalizowali o statuetkę św. Szymona ufundowaną przez Parafię, wsparcia finansowego udzielił Gminny Dom Kultury w Lipnicy Murowanej fundując nagrody pieniężne.
Trzyosobowe jury w składzie P. Aniela Gromala, P. Stanisław Kałamajka i P. Kamil Grabarz miało trudny orzech do zgryzienia. Poziom muzyczny i wokalny był wysoki, choć nie dało się uniknąć tych samych pieśni aranżowanych przez kolejnych wykonawców.
Jako że pogoda dopisała, przed ołtarzem-estradą zgromadziła się dość liczna grupa widzów, wytrwale wyczekująca do werdyktu.
Ramy piosenki pielgrzymkowej są określone możliwościami technicznymi w trakcie pielgrzymowania. Z tych też względów jury zaznaczyło, iż w przyszłości klasyfikowane będą jedynie aranżacje na instrumentach akustycznych "bez napędu", czyli nie zasilanych elektrycznie. Jest to o tyle zrozumiałe, że gdy pątnicy zatrzymują się obok przydrożnej kapliczki na odpoczynek, instrumenty elektryczne i zasilanie stają się problemem. Zapowiedziano dopuszczenie jednej aranżacji w technice dowolnej, ale waga oceny będzie przesunięta właśnie na wykonanie "unplugged" - bez zasilania.
Zaznaczam iż te zastrzeżenia na przyszłość są jedynie propozycją i należy za rok, nieco wcześniej zapoznać się z regulaminem.

Jednak w tym roku kryteria oceny były szerokie. Jury obradowało dosyć długo, a w tym czasie tryumfy święcił hit sezonu - taniec belgijski.
Na placu przed kościołem parafialnym, kilkadziesiąt młodych ludzi poddawało się rytmom skocznej muzyki. Tańczyli wcześniejsi rywale, ale dla nikogo nie było tu przeciwników czy konkurencji. Była to jedna wielka rodzina i do tego uśmiechnięta. To co wyśpiewali wcześniej - teraz realizowali! Aż miło było popatrzeć.

Wreszcie usłyszeliśmy wyniki.
Pierwsze miejsce zajął zespół "FORTIS" z Gnojnika.
Na drugim miejscu uplasowała się lipnicka grupa "Szymoniunie".
Miejsce trzecie - zespół "Szum" z Połomia Dużego.
Czwarta pozycja to oazowy zespół "Anioły ze Stodoły"

Nagrodami wyróżniono także solistkę Ewę Wiśniowską, najmłodszego solistę ze Starego Wiśnicza oraz skrzypka z zespołu "Anioły ze Stodoły".

Wszystkim wykonawcom należą się duże brawa i gratulacje oraz uznanie za udział w Przeglądzie. Rywalizacja była na wysokim poziomie, tak więc dla zwycięskiego zespołu brawa podwójne i oczekujemy na kolejną ucztę duchową za rok!
Szczęść Boże!
-

-

poniedziałek, 20 lipca 2009

Odpust św. Szymona

-
Zastępy strażackie w gotowości, ministranci w śnieżnobiałych komżach, sztandary w dłoniach, buława tamburmajora w górę... i marsz!
Z kościoła św. Szymona wyłania się szpaler kapłanów. Siostry zakonne z relikwiami sióstr Ledóchowskich, relikwiarz św. Szymona pośrodku.
Przez lipnicki rynek pomiędzy barwnymi straganami a pomnikiem św. Szymona wije się pochód duchownych i wiernych w stronę placu przed kościołem parafialnym. Orkiestra dęta zapewnia akompaniament do pieśni kościelnych. Feretrony (feletrony), dym kadzidła, powiew wiatru, modlitwy i dźwięk kościelnych dzwonków, to nieodłączny obraz uroczystości kościelnych.
Przy ołtarzu księża rodacy, księża z okolicznych parafii, Bernardyni od św. Szymona oraz główny celebrans - o. kustosz Damian Muskus z Kalwarii Zebrzydowskiej.
-
Jednak odpust to nie tylko uroczystości kościelne.
Niektórym kojarzy się on z kolorowymi jarmarkami, straganami pełnymi błyskotek, kiszonymi ogórkami i obowiązkową strzelnicą.
Dzisiaj już trudno dostrzec na straganach dawne przeboje odpustów, ale obok ogórków prosto ze starej drewnianej beczki, udało mi się dostrzec drewnianą pukawkę, odpustowe pierścionki, serca z piernika i klasykę dawnych lat - krochmalowo-bibułkowe różańce.
A na osłodę - wielkie lizaki w kształcie serca z napisem "Kocham Cię".
Dawny czas odpustowy powoli przemija...
-
Już niebawem relacja z Przeglądu Piosenki Pielgrzymkowej.
-

sobota, 18 lipca 2009

Fun Fire na estradzie klubu Metro

-
W piątkowy wieczór na estradzie klubu Metro w Lipnicy Murowanej wystąpił bocheński zespół Fun Fire. Czterech muzyków i dwie wokalistki oraz mnóstwo decybeli, - to sposób na spędzenie wolnego czasu w wakacyjny wieczór.
Dla bywalców Metro to niewątpliwa atrakcja, dla kapeli dodatkowa promocja, a dla wszystkich fun, czyli Fun Fire!
Znane covery w wykonaniu bocheńskiego zespołu mogły się naprawdę podobać. Dopracowany warsztat instrumentalny i swoboda aranżacyjna przy dynamicznym wokalu z nutą aranżacyjnej improwizacji zachwycały widzów, czy może bardziej słuchaczy. Solówki gitarowe, polifonia klawiszowa czy ambitna praca fizyczna - perkusja, to już wyżyny muzyki co prawda jeszcze nie opartej o własne utwory, ale właśnie dzięki interpretacji znanych kawałków możemy potwierdzić klasę wykonawców. Śpiew i wokaliza uzupełnia harmonijne i dynamiczne brzmienia funky-pop-rockowe.
Wieczorne kameralne koncertowanie w Metro zaczyna być coraz ciekawsze, zatem czekamy na kolejną porcję dobrej muzyki, a za tą piątkową dziękujemy!
-

-

środa, 15 lipca 2009

Szlakiem Armii Krajowej

-
Partyzanci nie śpiewali. Raczej nucili. Las, konspiracja, pseudonimy zamiast nazwisk, ziemianka i akcje sabotażowe, dywersyjne bądź inna forma walki z ukrycia, to specjalność Leśnych Ludzi. Ludzi dla których las to znacznie więcej niż tylko drzewa, grzyby czy jagody - jak dzisiaj dla nas. Las dla partyzanta, żołnierza AK to drugi dom, jeśli nie pierwszy. Im właśnie las pachniał ojczyzną i wolnością. Poza lasem była okupacja, - w lesie wolność. Poza lasem nie było wojska, - w lesie silna armia! Okupant rządził w otwartym terenie, - w lesie biło serce Polski. Leśnie drogi i ścieżki nie zdradzały śladów człowieka, ale na rozkaz w imię Rzeczpospolitej, las dudnił krokami żołnierskiego marszu...
Dzisiejszy las wielu z nas zna z daleka, z drogi biegnącej z dala, zza szyby samochodu, z grzybobrania. Nie zdajemy sobie często (albo i wcale) sprawy z tego, że właśnie z tego może lasu nasz ojciec, stryj, wuj, dziadek czy ktokolwiek inny wychodził by spotkać się z wrogiem naszego narodu, by stawić mu czoła, by wrócić Polsce niepodległość...
O czynach tych wiemy coraz mniej. Uczestników wydarzeń sprzed lat już niestety zostało niewielu, ale ci którzy zostali, przekazują nam swe świadectwo, i właśnie dzięki nim możemy się czegoś z naszej wojennej historii więcej dowiedzieć.
Abyśmy mogli trafić do płyty pamięci w lesie Cygierki niedaleko od Krzywych Potoków i dojść dalej do Krzyża Powstańców, środowym porankiem, sześciosobowa ekipa w składzie Stanisław Wieciech, Zbigniew Siudak (https://umwisnicz.home.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1480&Itemid=203), Maria Polek, Krzysztof Bogusz (Dyrektor GDK Lipnica Murowana), Kamil Mucha i ja, udaliśmy się do lipnickich lasów w których mieszkają nieopowiedziane legendy Leśnych Ludzi, by oznakować szlak związany z lokalnymi oddziałami AK, ale także wcześniejszymi akcjami powstańczymi.
Dla tych którzy chcą stąpać po śladach partyzantów, polecam ścieżkę oznakowaną symbolem Polski Walczącej z dodatkowymi literami AK. Od lipnickiego rynku można ruszyć czarnym szlakiem w kierunku Bacówki w Iwkowej i Rajbrotu. Pod domem pana Stachonia na drzewach rozpoczyna się znakowany szlak PW i wiedzie początkowo wraz z czarnym szlakiem, by po ponad kilometrze na zakręcie odbić w lewo w dół. Znaki Polski Walczącej doprowadzą najpierw do potoku (Winiarskiego bądź też Piekarskiego) zaraz przy ujściu Krzywych Potoków, by później pod górę poprowadzić na południową część lasu Cygierki. Po minięciu szczytowej polanki porośniętej podmokłymi trawami, szlak pnie się lekko w górę, by po niedługiej chwili doprowadzić do płyty pamięci. Od płyty jeszcze kilometr do Krzyża Powstańców. Znaki PW uzupełniane są czarnymi strzałkami malowanymi na pniach drzew, można też zobaczyć pozostałości biało-czerwonej taśmy wiązanej wcześniej na tym szlaku na pniach.
Nam trasa tam i z powrotem zajęła aż sześć godzin, ale to z uwagi na żmudną prace znakowania i udrażniania szlaku. Wytrawny turysta spod lasu (od Stachonia) do Płyty dotrze w nieco ponad pół godziny, a po krótkiej refleksji dojdzie do Krzyża w godzinę od wejścia do lasu. Przy Krzyżu biegnie niebieski szlak turystyczny wiodący na wschód przez zbocze Szpilowki do Czchowa, a na zachód przez Piekarską Górę, Potok Piekarski i Dominiczną Górą na Kamienie Brodzińskiego i dalej w stronę Wiśnicza. Przy Piekarskim Potoku szlak krzyżuje się z opuszczonym wcześniej przez nas czarnym szlakiem Lipnica - Iwkowa Bacówka - Rajbrot. Idąc zaś na wschód, można wejść na Szpilowkę (515m) i pół godziny dalej odbić odnogą szlaku do kaplicy św. Urbana.
Należy jednak pamiętać że w lesie jest bardzo dużo innych dróg i łatwo pobłądzić jeśli nie zwraca się bacznej uwagi na znaki. Szczęśliwie las nie jest ogromny i utrzymując kierunek zawsze wyjdziemy gdzieś w Polsce i trafimy na Polaków, więc niebezpieczeństwa jakie czychały niegdyś na partyzantów, nam dzisiaj nie powinny być straszne, lecz nie lekceważmy lasu, tym bardziej że właśnie w nim biło niezłomne serce naszego ruchu oporu.
I na koniec - nieco żartobliwie:
"Nie niszcz lasu, bo może i Ty zostaniesz partyzantem!"

Jacek Piotrowski
-
Przy oglądaniu zdjęć posłuchajmy:
http://bognalewtakb.dt.pl/mp/part/lesie.mp3
-

-

poniedziałek, 13 lipca 2009

Apel na rynku

-
"Święty Szymonie patronie nasz...", modlitwy, rozważania, śpiewy, a na koniec ..belgijski taniec!
Tak wygląda przedodpustowy apel ku czci św. Szymona na lipnickim rynku.
Młodzież i starsi obywatele Lipnicy zbierają się w tygodniu poprzedzającym odpust św. Szymona (18 lipca) na rynku w Lipnicy Murowanej, by o godzinie 21.00 rozpocząć apel pod figurą najstarszego lipnickiego świętego. To swoiste nabożeństwo pod lipnicką lipą ma już wieloletnią tradycję. Tradycję pielęgnowaną i kultywowaną, co widać choćby na poniższych fotografiach.
Zapadający zmrok, zapach lipy i pomnikowego kwiecia w cieple bijącym od granitowej kostki na rynku, tworzą niesamowitą atmosferę. Muzyka, modlitwa i śpiew dopełniają czaru chwili, swoistego modlitewnego transu, zadumy i poczucia lokalnej więzi. Bo my - Lipniczanie i nasz święty Szymon jesteśmy sobie bliscy, mimo że dzieli nas ponad pięćset lat. A może właśnie nie dzieli - a łączy!
-

-

poniedziałek, 6 lipca 2009

Remont w kościele parafialnym cz. 4

-
Coraz lepiej widać postęp prac renowacyjnych w kościele parafialnym p.w. św. Andrzeja. Jednak stan malowideł na ścianach nie jest najlepszy, często trzeba odsłaniać żywy kamień, zagruntować i ponownie zrekonstruować malowidła. Niewielkie szczeliny pod szpachlą pokazują swój prawdziwy rozmiar, są pieczołowicie badane, odsłaniane, czyszczone i uzupełniane spoiną, tak samo jak głucho dźwięczące puste miejsca pod tynkiem, w które wstrzyknięto już dziesiątki litrów spoiny.
Zmywanie nagromadzonych przez lata na ścianach i suficie zanieczyszczeń jest wykonywane przy pomocy rozpuszczalników, a to przy wysokiej temperaturze i braku wystarczającej wentylacji powoduje że praca taka jest co najmniej niekomfortowa.
Witraże lśnią pełnym blaskiem, deski sufitu w niektórych fragmentach prezentują żywe drewno z którego trzeba było usunąć odpadającą farbę. Maryja z cherubinami jaśnieją, czekając na przeschnięcie w podmuchach wentylatora, ozdobne motywy na obwodzie ścian żyją pełnią barw, a na świeżym tynku niższych partii ścian znaczone są już linie według których odtworzone zostanie boniowanie, czyli malowana imitacja bloków kamiennych. Sąsiedni witraż - po lewej stronie ołtarza ma szereg ubytków w glifie - co widać na ostatnim zdjęciu.
Jednak wszystko jest do zrobienia, choć pewnie niejedna niespodzianka pojawi się pod szpachlą.
A tymczasem - jak to w kościele - na klęczkach i w skupieniu, choć tym razem nie z różańcem, a gąbką w dłoni odsłania się dawną świetność malowideł.
Świątynia pięknieje!
-

środa, 1 lipca 2009

XXVI Sesja - cz. 2

-
W dniu 29 czerwca 2009, w Wiejskim Domu Ludowym w Rajbrocie, odbyło się dokończenie przerwanej w dniu 25 czerwca XXVI Sesji Rady Gminy Lipnica Murowana.
Zasadniczym punktem obrad był podział wolnych środków.
Jak się okazało, z puli niemal 800.000 zł do podziału zostało jedynie ok. 100.000. Pozostała suma została już rozparcelowana, a o sposobie podziału środków dowiemy się zapewne z jedynie słusznej strony Urzędu Gminy.

W wolnych wnioskach dowiedzieliśmy że w wakacje prędko się nie zanosi by lampy uliczne świeciły dłużej niż dotychczas.
Padło też pytanie o dalsze losy parkingu przy Gospodzie Pod Kamieniem, jako że jest to plac gminy i miejsce początkowe ścieżki dydaktycznej, ustanowionej tuż przed wybudowaniem gospody w tym miejscu. Pan Wójt stwierdził że ma przygotowane trzy wersje rozwiązania tej kwestii i niebawem sprawa ma się rozstrzygnąć.
Pan Stanisław Paprota poruszył dwie kwestie - szkody w uprawach rolnych i pozyskiwanie środków w ramach Lokalnej Grupy Działania "Na Śliwkowym Szlaku".

Co do szkód rolnych, - mają być zgłaszane do Urzędu Gminy, a na następną sesję mają być zaproszeni przedstawiciele Kół Łowieckich z terenu Gminy. Pan Wójt zobowiązał także sołtysów do zbierania informacji o szkodach.

Co do Stowarzyszenia "Na Śliwkowym Szlaku", to obecny na niedawnym zebraniu tejże Grupy, członek Rady Pan Stanisław Paszkowski, nie potrafił powiedzieć nic na temat środków które będą w dyspozycji Stowarzyszenia.

Dla jasności zamieszczę cytat za oficjalną stroną Stowarzyszenia http://www.nasliwkowymszlaku.pl/news.php?news=5
"25 czerwca 2009 roku Zarząd Województwa Małopolskiego podjął Uchwałę w sprawie wyboru Lokalnych Grup Działania do realizacji Lokalnej Strategii Rozwoju w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013. Stowarzyszenie „Na Śliwkowym Szlaku” uzyskało 188 punktów i w rankingu lokalnych grup działania znalazło się na trzeciej pozycji."

Dodam tylko, że nasza Gmina jest członkiem tejże Grupy Działania.
Niestety, tak nasi przedstawiciele jak i oficjalna strona Gminy działają dopiero po nagłośnieniu sprawy przez innych, a ich zorientowanie w sprawie można było zauważyć na drugiej części XXVI Sesji...

Na koniec dowiedzieliśmy się od Pana Przewodniczącego Włodarczyka iż otrzymał wiadomość od Radnego Powiatowego - Pana Polka, że Rada Powiatu przyznała środki w kwocie 400.000 zł na remont mostu w Lipnicy Murowanej.

O postępach przy remoncie mostu, będę informował jak tylko ruszy pierwszy etap prac.
-

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Mecz Janovia-Macierz i impreza Cichego

-
Czytanie z listu wcale-nie-świętego Jacka do Parafian.

Bracia!

O naszym katechecie możemy powiedzieć że jest cichy i pokornego serca. Zaprawdę powiadam Wam - jest on Cichy jak na Cichonia przystało, ale serce jego nie zawsze pokorne!
Opowiem Wam tę przypowieść.
Razu pewnego Cichy zwrócił się do Pana:
- Pochodzę ja z Janowca, a naród ten piłkę nożną uwielbia najbardziej spośród igrzyska. Tu zaś na parafii w Lipnicy, zespół Macierzą zwany także walecznie piłkę kopie, godziło by się urządzić im wielki mecz.
Wejrzał Pan w zamiary Cichego, sługi swego na tym lipnickim padole i pobłogosławił go w jego zamyśle, tak by ów mógł mecz ten uczynić.
I uczynił Cichy wielki mecz pomiędzy Waleczną Janovią a mężną Macierzą.
I zmagały się zastępy piłkarzy, a bój był zacięty. Kiedy dopingował lipniczanin, zwyciężała Macierz, gdy okrzyki wznosił Janovianin, przewagę miała Janovia.
Sam zaś Cichy w jednej połowie wspomagał Janovian, w drugiej zaś Lipniczan.
A waleczność jego w księgach została zapisana, bo pokorność serca okazywał tylko wobec tych, co faulem go na murawę posyłali. Sam zaś wysiłku nie szczędził i w stroju sługi Pana swego nie przypominającym, zacięcie walczył, poczem widać było iż łaskę wielką i talent do piłki otrzymał.
I wygrała Janovia posyłając nam trzy siaty, a Macierz mimo iż jedną siatą pognębić chciała Janovianina, uległa mimo bohaterskiej obronie rzutu karnego.
I powędrowała figurka św. Szymona do Janowca, przybysze zadowoleni odjechali w pokoju, a serce Cichego - waleczne na boisku, wypełniło się radością wielką.

Oto słowo Jackowe.
-

-
No to po czytaniu, całkiem luźne kazanie ;-)

O meczu dowiedzieliśmy się już co-nieco z Czytania.
Dodam, że mecz stał na wysokim poziomie, a bramki które padały (3:1 dla Janovian) były wypracowane i miło było popatrzeć na piłkę na naprawdę wysokim poziomie.
Przed meczem rodacy księdza Piotra wręczyli mu prezenty imieninowe i razem z lipniczaninami odśpiewali gromkie "sto lat".
Początek meczu ks. Piotr Cichoń - zwany w dalszej części kazania Cichym (jako też i w czytaniu) - komentował jak prawdziwy Ciszewski, po czym wszedł na boisko zasilając swą rodzimą drużynę.
W drugiej połowie Cichy przywdział koszulkę Macierzy i wspomagał tym samym swych parafialnych braci. Miał ten komfort, że i w pierwszej i w drugiej połowie grał do tej samej bramki.
Jednak to goście mimo początkowej przewagi Macierzy, okazali się zwycięzcami. Arbiter spotkania - pan Jarosław Marzec, trzy razy odgwizdał bramkę Janovian przy jednym golu Macierzy. Mecz odbył się przy pełnych trybunach.

Po meczu Cichy nie spoczął na laurach i prowadził dalszy ciąg imprezy. Zobaczyliśmy występ Aniołków Cichego, bieg w workach, którego "gwiazdą" była 86-cio letnia lipniczanka, kabaret oraz tańce, zabawy i konkursy.
Janovianie z figurką Szymona i uśmiechami na twarzach odjechali na lotnisko w Gosprzydowej ;-) by swoim air-busem dotrzeć przed nocą do swej Ziemi Obiecanej :-)
Chcieli zabrać Cichego, ale ten jednak został ze swą lipnicką owczarnią :-)
-

-
Impreza była bardzo udana, dopisały wszystkie okoliczności, - pogoda, sponsorzy, organizatorzy, uczestnicy.
Było emocjonująco, wesoło i serdecznie.
Księdzu Piotrowi w dniu imienin dziękujemy za imprezę i życzymy by zawsze miał zapał i niegasnącego ducha dla swojej owczarni, by dar który od Pana otrzymał, nadal z taką samą serdecznością nam przekazywał i się nim dzielił. Bądź nadal Cichy i pokornego serca i uczyń serca nasze według serca swego!

Szczęść Boże!
-

-
Jacek Piotrowski, InfoLipnica

czwartek, 25 czerwca 2009

XXVI Sesja - cz. 1

-
Kolejna, tym razem XXVI Sesja Rady Gminy Lipnica Murowana rozpoczęła się o godzinie 9.12.
Trzynastu radnych przyjęło pod obrady pakiet uchwał.
Do porządku sesji pan Wójt zgłosił dodatkowy punkt o przyznanie upoważnień jak w poprzedniej sesji, lecz i tym razem przy rozkładzie głosów 4:8, wniosek Wójta upadł.
W interpelacjach i wnioskach radnych znalazły się kwestie dotyczące szkód w uprawach rolnych wyrządzanych przez zwierzęta leśne - głównie dziki, sprawa naprawy niedawno wykonanego chodnika w Lipnicy Dolnej, zabezpieczenia przez Powiat środków na remont mostu w Lipnicy Murowanej, naprawę dróg w Rajbrocie, a właściwie "poprawę naprawy", jako że niedawno załatane dziury pojawiają się ponownie, omawiano uszkodzone przepusty przy drodze na Połom w Lipnicy Górnej oraz sprawę mostu na jazie/porzeczu w stronę Kramarzówki. Ponadto poruszono sprawę zgłaszania podtopień, remontu ulicy od rynku w stronę kościółka św. Leonarda i naprawę ulicy przy przedszkolu.
Wójt zapewnił o przekazaniu odpowiedzi na piśmie i odczytaniu ich na kolejnej sesji.
Następnie Wójt przedstawił informację o swej działalności w okresie między sesjami.
W dalszej części obrad przyjmowano zgłoszone uchwały.
Przyjęto zmianę statutu Gminy - jednogłośnie,
Przyjęto zmianę statutu SPGZOZ - jednogłośnie,
Przyjęto zmianę Uchwały w sprawie nagród dla nauczycieli - jednogłośnie,
Zatwierdzono sprawozdanie finansowe Gminnego Domu Kultury w Lipnicy Murowanej - jednogłośnie,
Zatwierdzono sprawozdanie finansowe SPGZOZ w Lipnicy Murowanej - jednogłośnie,
Zatwierdzono sprawozdanie finansowe Gminnej Biblioteki Publicznej w Lipnicy Murowanej - jednogłośnie,
Udzielono pomocy powiatowi bocheńskiemu kwotą 822 zł na terapię osób niepełnosprawnych - jednogłośnie,
Wyrażono zgodę na dalsze dzierżawienie garażu w Rajbrocie - jednogłośnie,
Wyrażono zgodę na dalsze dzierżawienie działek rolnych - jednogłośnie,
W zakresie działki naprzeciw tartaku w Lipnicy Górnej w kwestii dalszej dzierżawy lub zmiany dzierżawcy, decyzję przesunięto na następną sesję,
Przeznaczono do sprzedaży działkę w Rajbrocie, nie wyrażono zgody na sprzedaż działki w Lipnicy Górnej i w Lipnicy Murowanej - jednogłośnie,
Stosunkiem głosów 3:10 nie wyrażono zgody na zamianę działek na drogę gminną w Lipnicy Górnej,
Przyjęto zaciągnięcie zobowiązania finansowego przekraczającego rok budżetowy 2009 - transport młodzieży szkolnej i odśnieżanie dróg - jednogłośnie.
Kolejny punkt dotyczący zmiany w budżecie przesunięto na poniedziałek, godz. 20.oo,
Nie przyjęto uchwały w sprawie wyodrębnienia w budżecie gminy funduszu sołeckiego.
Przed przerwaniem sesji, radny powiatowy, pan Polek poinformował iż most w lipnicy Murowanej został zakwalifikowany do remontu, jednakże zabezpieczono w powiecie środki w kwocie 800.000 zł, co przy całkowitym koszcie remontu 1.600.000 stanowi to dopiero połowę funduszy, skutkiem czego prace mogą być realizowane w przeciągu dwóch lat. Z wypowiedzi pana Polka nie wynikało by Starostwo Powiatowe nadało temu remontowi odpowiednio wysoki priorytet, mimo że obok lipnickiego mostu będzie prowadzony remont jeszcze tylko jednego innego mostu. Przypomnę tylko że kontrowersje dotyczące stanu technicznego mostu w Lipnicy Murowanej na drodze powiatowej w stronę Wiśnicza były podnoszone od przynajmniej dwóch lat i nic nie wskazywało że remontu da sie uniknąć, zatem brak zabezpieczenia przez Starostwo środków na remont nie można tłumaczyć nagłym pogorszeniem się stanu tego elementu infrastruktury drogowej.
Na tym sesja została przerwana, a jej dalszy ciąg będzie miał miejsce w Domu Ludowym w Rajbrocie w poniedziałek o godzinie 20.oo.
-

środa, 24 czerwca 2009

Remont w kościele parafialnym cz. 3

-
Przestrzenie ścian. Połacie sufitu. Zapach gipsu, rozpuszczalnika i farb. Kilka poziomów rusztowań, światło halogenów i żmudna praca. Tak wyglądają warunki pracy ekipy konserwatorskiej w kościele św. Andrzeja.
Przy oczyszczaniu ścian i uzupełnianiu warstw zewnętrznych, często okazuje się że pod wierzchnią warstwą tynku utworzyła się pusta przestrzeń, grożąca w przyszłości odpadnięciem, zwłaszcza pod wpływem wilgoci, która jeszcze do niedawna widoczna była na ścianach. Teraz, przy naprawie powłoki, dzięki starannemu opukiwaniu ścian odkrywa się pęknięcia i puste przestrzenie. Za pomocą sporej strzykawki miejsca te są wypełniane masą opartą na bazie gipsu, związków krzemu i kleju, wiążąc tynki ze ścianą i zabezpieczając przed odpadnięciem i wilgocią.
Drewniany sufit to już inna sprawa. Na pierwszy rzut idą rozpuszczalniki do zmywania tego, co przez lata nagromadziło się na suficie. Po zgrubnym czyszczeniu przychodzi czas na żmudne i precyzyjne zmywanie zanieczyszczeń, ale bez naruszania powłoki farby z malowidła. Waciki i tampony przywracają cherubom i serafom ich wieczną młodość, twarze barwią rumieńcem, a fale włosów zyskują połysk jak po wizycie u Laurenta. Skrzydła mienią się bielą piór, obłoki skrzą się w anielskim blasku. Szaty zyskują na szlachetności i wyrazistości kolorów i zwolna cały orszak niebieski zyskuje na realizmie, choć realizm anioła jest tylko wyobrażeniem artysty widzianym przez pryzmat dogmatów wiary...
Rozejrzałem się też po warsztacie pracy, gdzie większość odczynników posiadała znaczek czarnego krzyżyka na pomarańczowym polu. Preparaty szkodliwe dla człowieka, ale przedłużające anielską wieczność! Szpatułki, gałganki, tampony, waciki, pincety, lancety i skalpele - rodem z pracowni chirurga plastycznego! Nawet twarze w maskach i rękawiczki na dłoniach.
Klinika aniołów i świętych, salon piękności dla cherubinów... Tyle że lakarz zwykle pochyla sie nad swym pacjentem, a tutaj pracuje się z podniesionymi rękami.
Ciąg dalszy nastąpi...
-

niedziela, 21 czerwca 2009

Niespokojnie na drogach

-
Ledwie przeminęły echa wypadku w czwartek Bożego Ciała na lipnickim rynku, a już mijający tydzień przynosi kolejne incydenty z udziałem samochodów i ich kierowców.
Wiata przystankowa przy skrzyżowaniu do Rajbrotu miała krótki żywot. Nie tak dawno odbudowana po "skasowaniu" przez samochód, znowu "poszła w drobiazgi". Wystarczy popatrzeć na zdjęcia by uświadomić sobie że mogło dojść do tragedii gdyby na przystanku ktoś wtedy był.
Kierującą która doprowadziła do tego zdarzenia zabrała karetka pogotowia, więc nie ulegajmy złudnemu przeświadczeniu że współczesne samochody są całkowicie bezpieczne.
Także na rynku w Lipnicy Murowanej widać kolejny przykład kunsztu kierowcy. Manewr cofania dla niektórych to prawdziwe wyzwanie, a dla gazonu ozdabiającego rynek tuż pod pomnikiem św. Szymona to koniec jego istnienia. Może to nie sensacja czy tragedia, ale kolejna szkoda materialna.
Tak wiata przystankowa, jak i gazon czy pod lipą - ławki i kosz na śmieci swoje kosztują. Dobrze chociaż że za (nie)umiejętności kierowców nikt w tych incydentach nie zapłacił najwyższej ceny...
Noga z gazu!
-

środa, 17 czerwca 2009

Remont w kościele parafialnym c.d.

-
W kościele parafialnym prace konserwatorskie idą pełną parą. W czasie mszy świętych widzimy tylko rusztowania, ale w dni powszednie kilkuosobowy zespół konserwatorski pracuje z widocznymi efektami. Na zdjęciach można zauważyć nie tylko ekspertów przy pracy, ale i jej postępy.
Spod wieloletniego pokładu kurzu wyłaniają się motywy zdobnicze, a sufitowa polichromia jaśnieje w pełnej krasie :-)
Na zdjęciach starałem się by pokazać granicę między niedawną szarością a dzisiejszą świeżością, co doskonale daje się zauważyć na łączeniach desek, gdyż odnawianie malowideł jest realizowane albo według kolorów, albo według postaci, albo też pasami, czyli deska sufitowa po desce.
Uzupełniane są ubytki farby, nakładane są spoiwa, drewno jest konserwowane, a po odnowieniu - zabezpieczane.
Także tynki z wierzchnią warstwą barwnika są w miarę potrzeby wymieniane, a wszędzie tam gdzie pod wierzchnią warstwą pojawia się pusta przestrzeń, wykonywane są zastrzyki spoiny przywracającej trwałość powierzchniom ścian.
Praca jest niewygodna, bo przy suficie i wyższych partiach ścian pracuje się cały czas z uniesionymi rękami, więc ból karku i ramion jest nieodłącznym towarzyszem ekipy. Jednak postęp prac jest widoczny.
Przy zmywaniu wierzchniej warstwy kurzu, wraz z nim usuwa się niekiedy zniszczoną i łuszczącą się farbę, przez co w prześwicie widać technikę jaką posługiwali się twórcy malowideł. Nad portykiem łączącym nawę główną z prezbiterium wyraźnie widać iż fryz malowany był na ostrołukowych zdobieniach, a za szczytem ołtarza na ścianie widać motywy zdobnicze przykryte odsłoniętymi warstwami barwnika.
Mimo że prace te nie należą do łatwych, wyzwaniem będzie odtworzenie zdobień i malowideł w niższej partii ścian, zniszczonych przez wilgoć i prace mające na celu osuszenie murów.
Widząc jednak pozytywne efekty dotychczasowych prac, możemy być spokojni że nasza świątynia jest w dobrych rękach.
A ja znów za jakiś czas przekażę kolejne relacje z frontu robót.
Szczęść Boże!
-

czwartek, 11 czerwca 2009

Wypadek na lipnickim rynku

-
Lipnica Murowana, rynek. Czwartek Bożego Ciała. Tuż przed godziną 18-tą od strony Lipnicy Dolnej pędzi czarne Audi. Z impetem wpada na rynek uderzając najpierw samochód Hyundai, a następnie odbijając się od niego, wpada na Mercedesa, którego dosłownie wbija w ławki otaczające lipę na środku rynku. Z rozbitym przodem i dymiącą chłodnicą zatrzymuje się na środku jezdni. Szczęśliwie nie ma ofiar, a kobieta która zamierzała wsiąść do Mercedesa z bólem nogi i w szoku zostaje zabrana przez karetkę pogotowia. Sprawca - mieszkający niedaleko młody człowiek okazuje się być pod wpływem alkoholu. Patrząc na zniszczenia pojazdów i porozrzucane ich szczątki, można tylko dziękować Opatrzności że nie doszło do tragedii. Podniesiona ręka św. Szymona patrzącego na miejsce wypadku zdaje się być tą właśnie ręką Opatrzności.
-

środa, 10 czerwca 2009

Wczorajsza Lipnica

-
Nie, to nie Lipnica sprzed wielu lat. To zdjęcia które robiłem wczoraj. Ale i tak już powoli przechodzą do historii.
Dla tych którzy są daleko i dawno lub wcale lipnickiego rynku nie widzieli, a także dla tych którzy chcą popatrzyć na niego z mojego punktu widzenia, dzisiaj pokaz tuzina zdjęć, a właściwie sześciu razy dwa.
Ale dajmy przemówić fotografiom.
-

środa, 3 czerwca 2009

Remont w kościele parafialnym

W kościele parafialnym prace remontowe idą pełną parą. Przedwczoraj (poniedziałek) rozpoczęto stawianie rusztowań, dzisiaj są już gotowe. Ekipa wyposażona we wszelkie narzędzia pracuje niezwykle sprawnie, deski z dołu wędrują do góry i są zamieniane w podesty i zabezpieczenia.
Skorzystałem z tej konstrukcji by sfotografować niektóre detale, ale także by pokazać trud pracujących parafian, bo żadna praca sama się nie zrobi...
Już niedługo na rusztowania wejdzie ekipa konserwatorska, liczę że pozwolą mi dokumentować i ich pracę.
A tymczasem zapraszam do galerii poniżej.

Przechodząc do mojego albumu Picasa w sieci, można obejrzeć te same zdjęcia w nieco większej rozdzielczości.

wtorek, 2 czerwca 2009

Pielgrzymka do Urbanka

Jak co roku, tak i tym razem po Zielonych Świątkach ruszyła pielgrzymka do kaplicy św. Urbana mieszczącej się w iwkowskich lasach. Nic by w tym nie było dziwnego, gdyby nie fakt, iż była to pielgrzymka ...jednoosobowa!
Pierwszego czerwca o 12.3o wyruszyłem z lipnickiego rynku, po obejrzeniu prac przy rozpoczynającym się remoncie kościoła parafialnego p.w. św. Andrzeja Apostoła.
Kierując się w stronę dworu Ledóchowskich i do niedalekiej kapliczki za dworem, rozpocząłem marsz poza zabudowaniami, wchodząc na zbocza Duchowej Góry. Jej północny stok przedzielony jest drogą, z której momentami rozpościera się przepiękny widok. Początkowo na lipnicki rynek z niedaleką wieżycą kościoła farnego, by w drodze w kierunku wschodnim odsłaniać pola Lipnicy Dolnej i Gosprzydowej, okalanych grzbietem Górnego Okocimia.
Leśne drogi mimo ostatnich deszczy, choć miejscami błotniste, były jednak całkowicie możliwe do przejścia bez brnięcia w mazi. Co rusz widać było świeżo wykopane rowki odprowadzające wodę z kolein, ale i wyschnięta w ostatnim czasie ziemia, chętnie przyjmowała obfite deszcze.
Pogoda w trakcie marszu była w sam raz. Po początkowym szczątkowym deszczyku zrobiło się przyjemnie i nie za ciepło, więc wędrowało się komfortowo, choć dawało się wyczuć większą wilgotność w powietrzu, co przy bujnej wiosennej zieleni dawało posmak tropikalnej puszczy.
Zejście z grzbietu - po którym prowadził szlak do Czchowa - do położonej 100 metrów niżej kapliczki, był całkiem wygodny, jako że niedawne deszcze spłukały zalegające tu zwykle liście i przemyły odsłonięte kamienie, więc i przyczepność była bardzo dobra. Gdyby pielgrzymowała liczniejsza grupa, to zapewne od Lipnicy do Urbanka nikt nie powinien narzekać na stan trasy.
Sama kapliczka była przystrojona młodymi brzózkami i dokładnie wysprzątana wewnątrz, widać że spodziewano się gości, a przyszedł tylko jeden... Być może były i inne indywidualne odwiedziny, ale mi nie udało się po drodze nikogo spotkać.
Po uwiecznieniu na zdjęciu całego składu osobowego pielgrzymki ;-) udałem się w stronę iwkowskich pól, skąd rozciągała się przepiękna panorama nie tylko na Iwkową, ale i na dalsze wsie i góry, doskonale widoczne w czystym powietrzu. Kontemplując malownicze krajobrazy, niechętnie ruszyłem w drogę powrotną, odwiedzając kamienną kapliczkę u stóp Szpilówki. Wybrałem drogę skrótową, ale o tyle ciekawą, że wiodącą przez nieco zdziczały las tuż obok wąwozu, którym od podnóży Szpilówki sączył się strumień, wpadający później do Piekarskiego (Winiarskiego) potoku, tuż przed kaplicą św. Jana Nepomucena.
W okolicach Skarbowej Paryji przeszedłem jeszcze w górę innego potoku by wykonać kilka zdjęć niewielkiego, ale uroczego i dzikiego wodospadu. Jako że niebo zaczęło zdradzać nadchodzący deszcz, przyspieszyłem kroku, by minąwszy Duchową Górę, zejść do kapliczki za dworem i do samego dworu, gdzie zastał mnie deszcz. Lipnicki rynek zastałem połyskującą w deszczu kostką i tym samym po ponad pięciu godzinach, na wprost kościoła parafialnego zakończyłem Jednoosobową Lipnicką Pielgrzymkę do Urbanka. Co na zdjęciach potwierdzam i na przyszły rok do odbycia zachęcam.

Jacek Piotrowski